Przejdźmy dalej- opinie kupujących. Ze strony
www.superalfa.pl spisałem sobie kilka (10) maili z księgi gości i zapytałem wprost: jak wyglądają negocjacje z p. Robertem, ile można utargować i czy po raz kolejny kupujący zrobiliby zakupy w superalfa.pl.
To i ja się wypowiem, bo auto w SA kupiłem.
Z ceną zjechałem 2k w dół i dostałem gratis w postaci fabrycznej zmieniarki Clariona (do dzisiaj jej nie podłączyłem). Kupując kolejną Alfę, na pewno zacznę poszukiwania od SuperAlfa.
Co do całego opisu sytuacji, to szczerze mówiąc, nie jest on jakiś zaskakujący, nawet pomimo tego, że zaliczam się raczej do tych zadowolonych klientów p. Roberta.
Dla mnie "handlarz" to handlarz, z całą tą otoczką bajerancko-kombinatorską.
Biorąc pod uwagę opis na stronie SA oraz wyrobioną do tej pory dobrą opinię, dziwię się jednak, że można tak sobie psuć renomę.
SA kojarzy mi się przede wszystkim z profesjonalnym przygotowaniem aut do sprzedaży (pod każdym względem, włącznie z maskowaniem niedoskonałości sprzedawanego samochodu) oraz wyższymi cenami rynkowymi. Trzeba także przyznać, że mało jest sprzedawców tak dokładnie fotografujących samochód i oferujących tak dobrze wyposażone Alfy. Do tego należy dorzucić możliwość dokładnego przetrzepania auta w SKP lub w ASO i możliwość sprawdzenia grubości powłoki lakierniczej na miejscu (ja poprosiłem i mierzyliśmy auto cyfrowym miernikiem p. Roberta).
Na pewno w SA stoją auta lakierowane, tj. po jakiś większych lub mniejszym przejściach, dlatego uważam pisanie "100% bezwypadkowe" jako pewnego rodzaju nadużycie (każdy wie, że to nie do końca to samo co "bezkolizyjne"). Podobnie za przegięcie uważam pisanie "nie wymaga wkładu finansowego", "przygotowany do długiej i bezawaryjnej jazdy", "skóra jakby nikt na niej nie siedział" itp. itd.
Te slogany należy traktować podobnie jak papkę, którą słyszymy codziennie w reklamach w TV czy radio.
Powtórzę jednak, że swojej kolejnej Alfy będę szukał najpierw właśnie w SuperAlfa i na pewno dokładnie ją sprawdzę przed zakupem.
