Jedyny jak narazie argument "fizyczny" za większą tarczą to fakt, że klocek po krańcu tarczy 330mm przebywa dłuższą drogę niż przy mniejszej tarczy podczas jednego obrotu. Pytanie jak znaczący jest to wpływ na hamowanie...
Olbrzymi. Zwiększając średnicę tarczy na zwiększasz długość ramienia jakim operujesz a co za tym idzie znacząco zwiększasz skuteczność hamulca (to chyba oczywiste, prawda? "Dajcie mi dźwignię i punkt oparcia..."). Dość obrazowyd przykładem są motocykle Buell znane ze świetnych hamulców. Dodatkowo duża wentylowana tarcza to większa pojemność cieplna układu oraz większa powierzchnia oddająca ciepło - a to też nie jest bez znaczenia.
Kolejna sprawa to pojemność cieplna układu - osobiście bym walczył o jak największą bo tak długo jak długo mamy gdzie oddać ciepło nie występuje fading.
Naturalnie dużo zależy od tego czego oczekujemy. Dla kogoś kto potrzebuje hamulca natychmiast po ruszeniu spod domu bardzo twarde klocki niekoniecznie będą świetnym wyborem - dla kogoś kto zamierza przejechać kilka km górskich serpentym mogą się okazać jedynym lekarstwem na brak hamulca po którymś z kolei hamowaniu.
Czy rozmiar klocka jest ważny? Fizyka mówi że nie, praktyka pokazuje że różnie z tym bywa i niejako jedno wynika z drugiego.
Jak zwiększyć siłę która dociska klocek do tarczy bez zmiany siły z jaką naciskamy na pedał? Wystarczy zwiększyć powierzchnię roboczą tłoka. Naturalnie nie da się tego robić w nieskończoność z powodów dla każdego chyba oczywistych. Co nam pozostaje? Większa ilość tłoczków a co za tym idzie większa powierzchnia robocza a to z kolei większa siła działająca dociskająca klocek do tarczy. Naturalnie większa ilość tłoczków to konieczność stosowania większych klocków. Generuje to też inne zalety - duży klocek odbiera ciepło większą powierzchnią a co za tym idzie zjawisko przegrzania hamulca pojawia się później.
Wady? Kilka. Przy bardzo dużym klocku może się pod nim wytworzyć poduszka z gazów. Problem rozwiązują wiercone tarcze. Do tego większa masa hamulców i wyższe koszty utrzymania.
Innymi słowy chociaż to tylko kwestia tarcia i fizyka na podstawie szkoły podstawowej to jednak układy hamulcowe projektują ludzie mający wykształcenie trochę wyższe niż podstawowe. Problem jest trochę bardziej złożony niż może się wydawać. Ociera się też o inne aspekty budowy samochodu.
Nawet największy hamulec nie pomoże gdy auto ma kiepskie opony, zużyte amortyzatory i kiepskie przewody hamulcowe (przewód puchnie!). Dużo osób lekceważy tak ważny aspekt jak dobrej jakości, regularnie wymieniany płyn hamulcowy (uwaga, im wyższa temp wrzenia tym wyższa higroskopijność a co za tym idzie konieczność częstszych wymian), porządne przewody hamulcowe czy sprawny korektor siły hamowania.
"... I guess it's just the way I'm wired."