Update sytuacji.
Nie znalazłem nigdzie nowych wtrysków w sensownej cenie więc poszły do regeneracji. Wróciły z regeneracji - jest lepiej. Silnik już nie klekocze, jest elegancko. Silnik przestał szarpać przy przyspieszaniu jest fajnie. Przez tydzień. Po tygodniu samochód znowu chodzi jak traktor, korekty z kosmosu.
Bella trafiła spowrotem do warsztatu na diagnozę - wtryski trzeba wymienić, te nie są w dobrym stanie. Długo nosiłem się z tą decyzją ale w końcu ją podjąłem. Nie ważne ile ma to kosztować, kupuję 5 nowych wtrysków, w pudełku Ricambi Originali. Chcę mieć w końcu spokój. Wtryski przyszły, zostały wymienione. Samochód chodzi jak benzyna - jest po prostu niewiarygodnie cicho.
Dzisiaj mija drugi tydzień od wymiany wtrysków na fabrycznie nowe, nie regenerowane. Samochód znowu chodzi jak kosiarka, klepie jak Mercedes Beczka. Korekt jeszcze nie sprawdziłem - podejrzewam, że są z dupy.
Na forum Mazdy przeczytałem, że w takiej sytuacji winne mogą być również czujnik albo regulator ciśnienia paliwa. (Jednemu z tamtejszych klubowiczów na klekot pomogła wymiana tego czujnika a objawy miał te same - wymiana wtrysków wygładziła pracę silnika na kilka dni). Ciekawe tylko jak to sprawdzić...
Jedyne co mnie pociesza, to że znikł problem z doładowaniem - turbo trzyma teraz stabilne 1.5 bara.