FernandoAlfonso
ZBANOWANY
- Rejestracja
- Sty 5, 2019
- Postów
- 516
- Lokalizacja
- Polska
- Auto
- matyczna pralka Samochód: Giulia 2.0 MY21
Jak ktoś jest głupi, to podczas inflacji trzyma pieniądze w skarpecie, zamiast kupić SAMOCHÓD przed rozpoczęciem inflacji.
Podążaj za instrukcjami wyświetlonymi na poniższym wideo, aby zainstalować aplikację internetową na Twoim urządzeniu.
Uwaga: Ta opcja może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach internetowych.
Nikt Cię o to nie pytał jak kupujesz samochody i jakie masz problemy![]()
Jak ktoś jest głupi to kupuje za gotówkę. Przy blisko 20% inflacji 4-letni leasing na 108% to jak lokata z dobrym oprocentowaniem.
Troll musi puścić bąka)))
- - - Updated - - -
Wiesz, róznie na to można patrzeć... Inflacja się zmienia, powinna jednak spadać. Drugi aspekt to ciągłość finansowania, jesteś na milion procent pewny, że w ciągu 4 lat nic się nie zmieni w Twojej sytuacji, zawodowej, finansowej? Bo jak się coś sypnie, leżysz też z leasingiem i auto odjedzie. Razem z zapłaconymi już ratami.
Dalej: skąd wiesz, czy po 4 latach będziesz chcial wykupić auto? Życie płynie szybko, warunki się zmieniają.
I tak dalej. Twoje radykalne stwierdzenie, że "4-letni leasing na 108% to jak lokata z dobrym oprocentowaniem" niekoniecznie musi być prawdą.
Już nie wspomnę o korowodach papierów, umów i późniejszej inwigilacji: niech Ci rtylko zmienią się miesięczne wpływy na konto, już masz telefon. Wisisz na klamce leasingodawcy.
Fernando to kompletny kretyn, jątrzyciel i troll ale tutaj przyznam mu obiektywnie rację. Miałem drugie auto, z salonu, na kredyt 3 letni. Po roku udało mi się kredyt zamknąć. Raty,, jakie był placił bankowi, przelewałem sam sobie na terminowa lokatę. Po kolejnych dwóch latach sprzedałem auto, dodałem sobie kasę, którą by zerżnął ze mnie bank i tak sobie pomyśłałem: koniec z zaciąganiem zobowiązań.
Wolność nie ma ceny, Machaju. Ale co kto lubi.
JZamiast zapłacić za auto zainwestowałem w akcje.
Dzięki, powiem szczerze, ze sam nie wiem. Być moze chciałbym wziąć jakieś nowe auto. Raczej nie chciałbym wykupić samochodu do majątku prywatnego, z tego co widziałem to jest to dość mocno opodatkowane. Jak na radzie przeglądam sobie ofertę najmu samochodów od Master1.
Dzięki, powiem szczerze, ze sam nie wiem. Być moze chciałbym wziąć jakieś nowe auto. Raczej nie chciałbym wykupić samochodu do majątku prywatnego, z tego co widziałem to jest to dość mocno opodatkowane. Jak na radzie przeglądam sobie ofertę najmu samochodów od Master1.
Najlepszy mat jest jak sobie wszystko poplanujesz a za te kilka lat matoły zmienią zasady o 180% i z planów d*. Najczesciej to ruletka a nie szachy. Niestety PL to nie jest dobre miejsce do planowania czegokolwiek na lata. Całe szczęście w nieszczęściu że jednak zawsze coś matoły schrzanią.Takie szachy podatkowe .
Najem to dzisiaj zazwyczaj 120-122% a leasing fabryczny 105-106% jeśli mowa oczywiście o nowym aucie.
... Bo jak się coś sypnie, leżysz też z leasingiem i auto odjedzie. Razem z zapłaconymi już ratami.
Dalej: skąd wiesz, czy po 4 latach będziesz chcial wykupić auto? ...
Ale czy w tym porównaniu bierzesz pod uwagę wszystkie koszty. Ja w racie najmu mam ubezpieczenie i pełną obsługę serwisową, przeglądy, wycieraczki itp. Przez 4 lata na mój koszt, wlewam tylko płyn do spryskiwaczy.
To są sprawy matematyczne i żeby je porównać trzeba mieć dokładną ratę podaną.
Myślę,że ludzie w ten sposób sami przed sobą (albo żonąKupowanie auta "dla kosztów" samo w sobie jest głupie..
Ale czy w tym porównaniu bierzesz pod uwagę wszystkie koszty. Ja w racie najmu mam ubezpieczenie i pełną obsługę serwisową, przeglądy, wycieraczki itp. Przez 4 lata na mój koszt, wlewam tylko płyn do spryskiwaczy.
To są sprawy matematyczne i żeby je porównać trzeba mieć dokładną ratę podaną.
Jak nie jak takMyślę,że ludzie w ten sposób sami przed sobą (albo żoną ) tłumaczą chęć posiadania nowego auta na które nie do końca ich stać.
Weź tez pod uwagę, że kogoś stać na auto za 150tys, ale w leasingu już za 200tys, bo w racie miesięcznej nieodczuwalna różnica to kilkaset złotych. Ważne, żeby nie kredytować się "pod korek". Ja uważam, że bezpieczny poziom miesięcznego obciążenia ratami to ok. 1/3 miesięcznych dochodów.ale często widzę sytuację, gdzie budżet ledwo się spina, ale "jeżdzę nowym, bo sobie raty odliczam od podatku"