Podążaj za instrukcjami wyświetlonymi na poniższym wideo, aby zainstalować aplikację internetową na Twoim urządzeniu.
Uwaga: Ta opcja może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach internetowych.
To co nie robisz tego wcale ?
Panowie jaka jest wasza opinia, oddawać czy nie? Myślałem o carserwis warszawa połczyńska. Samochód mam jeszcze w leasingu na 3 lata.. Rocznie robię ok. 25 tys km.
Póki co to na zdjęciu jest ledwo zapocone. Kapołu nie ma. Ja bym się 3x zast zanim oddał bym nowe auto do rozbiórki jakimś patałachom.
Na razie obserwuje i nie robie
Żeby to zrobić trzeba sciągnąć skrzynie
aby ściągnąć skrzynie trzeba wyciągnąć / wyjechać na ok 30 cm silnikiem do przodu
aby wyjechać silnikiem do przodu trzeba cały przód zderzak lampy pas przedni chłodnica i klima zawieszeni rozpiąć i wyciągnąć
Nie wierze aby złożyli idealnie wiec jak nie leje się to tylko bede obserwował
Wszystko zależy jaką masz perspektywę użytkowania tego samochodu.
Jeśli za kilka miesięcy kończy się gwarancja, a potem za kolejny rok samochodu się pozbywasz, to ja bym w ogóle tematu nie dotykał. Ale to w ogóle.
Jeśli za kilka miesięcy kończy się gwarancja, a potem od razu kończy się leasing i się samochodu pozbywasz, to możesz pod koniec gw to zgłosić, niech zrobią, albo olać sprawę.
Jeśli za kilka miesięcy kończy się gwarancja, a potem chcesz samochód dla siebie zostawić i jeździć nim min. kilka lat, to ja bym poczekał do bliżej końca gwarancji, może coś więcej padnie i za jednym zrzucaniem skrzyni się ogarnie. Albo cała skrzynia np. padnie.
Tak czy inaczej, w perspektywie 2-3 lat to lepiej takie rzeczy zostawiać i dolewać, niż rozpruwać pół mechaniki samochodu.
Nie wiem skąd ten strach przed naprawą. W naszym serwisie, jak jest taka konieczność to wyjmujemy skrzynie, silniki, rozbieramy je i naprawiamy. Zdarza się, że poprawiamy błędy montażowe z fabryki. I w zasadzie zero reklamacji i poprawek. A swoją Giulię już też powierzałem serwisowi (innemu niż sam pracuję) i też nie mam zastrzeżeń.
@prezes-tk - napisz nazwę tego serwisu, a coś czuję, że pół Polski się zacznie do Was na naprawy zjeżdżać ;-)
Po historiach od znajomych i z forum również najchętniej to bym wszedł do serwisu i patrzył im wszystkim na ręce.
To po co ta gwarancja? Tak właśnie rodzą się legendy o psujących się autach (nie tylko Alfach). Jest coś do zrobienia, może nie drobnego ale na koszt gwaranta to nie robię bo się boję złej jakości, a po gwarancji sytuacja się pogorszy, olej zacznie się lać (chyba, że liczysz, że się "zamuli osadem" - już też takie coś słyszałem), to nie dość, że będziesz zmuszony to naprawić, to jeszcze zapłacisz i to pewnie nie w serwisie tylko "u Pana Kazia" bo taniej niż w ASO, a kto wie, co jeszcze dojdzie do roboty. W opisie widzę, że masz automat, to chociaż sprzęgła nie zabrudzisz. Ale zrobisz jak uważasz, tylko proszę, odpowiedz na pytanie zadane na początku - jak korzystasz z gwarancji?
To do lekarza też nie chodzisz bo możesz trafić na takiego co da ci złe leki na odwal albo jest niedoświadczony i przepisze ci penicylinę na raka? Statystycznie chyba lepiej i ta się wybrać zarówno do serwisu jak i do lekarza.Otóż, w zależności od szczęścia, można trafić do mechanika z 30 letnim doświadczeniem (który zaczynał swoją przygodę naprawiając Sejaki i jego subtelność ogranicza się do podważania elementów deski rozdzielczej metalowym śrubokrętem - true story), albo do dzieciaka świeżo po szkole, który pół roku temu rozpoczął pracę (i skoro nie rozumie po co klient chce wymienić olej "na gorąco", to przecież nie wymieni na gorąco - również true story). Ani jeden, ani drugi nie daje gwarancji poprawności. Czemu, się zapytasz? Bo żadnemu z nich nie zależy. Jak można pójść na skróty - pójdzie. Bo zaraz przerwa na lunch, albo właśnie po przerwie. Bo nikt nie zauważy. Powodów, aby zrobić byle-jak jest milion. Żeby zrobić starannie - żadne. Przecież to nie jego samochód, a klient i tak w 9/10 jest "tłuczkiem" i nic nie zauważy. A to, że za 3 lata okaże się, że coś jest źle, to już nikt nie dojdzie, że to akurat ten "pan Zbigniew".
To do lekarza też nie chodzisz bo możesz trafić na takiego co da ci złe leki na odwal albo jest niedoświadczony i przepisze ci penicylinę na raka? Statystycznie chyba lepiej i ta się wybrać zarówno do serwisu jak i do lekarza.
Akurat mam spore zastrzeżenia do efektywności lekarzy, ale to wątek na to.
Merytorycznie - wszystko zależy od "przyszłości" danego samochodu. Julkę, która jest moja, i będzie moja, przeciągnąłem przez wszystko co się dało w ASO, także quasi-prewencyjnie (tak jak to sprzęgło, które było ok, ale wymienili na gwarancji bo piszczało od nowości). Patrząc z perspektywy lat - może nie wszystko było warto. To trochę jak chodzenie do lekarza, zgoda.
Ale z Żulią, która nie tylko "nie jest moja", ale nie jest nawet mojej dziewczyny, ani nawet jej spółki, tylko banku, i w niedalekiej przyszłości jej okres bytowania z nami się zakończy, nie zawracałbym sobie głowy tym w ogóle. Bo albo na tydzień samochód stanie w ASO, a ASO jak to ASO da zastępcze Tipo, i zrobią dobrze... Albo - Tipo jak wyżej, ale zrobią źle, i przez kolejne kilka miesięcy coś będzie stukać, pukać, źle działać. I mówię to z perspektywy osoby, która to pierwsze podejście przetestowała na jednym samochodzie, i testuje drugie na drugim.![]()
Efekty - spię lepiej.
Dodam tylko, for the record, że u mnie nic nie cieknie. Ale hipotetyzuje taki stopień zapocenia jak u OPa.