[Stelvio] Opinie użytkowników o Stelvio

odjazd fotela bez możliwości wyłączenia,
produkcja gdzies od maj/cze 2018 maja juz ustawienie w menu, a jak starszy to tak jak u mnie moze sie uda:
http://www.forum.alfaholicy.org/giulia_stelvio/162082-odjezdzanie_fotela_po_wylaczeniu_stacyjki.html#post2149825


Brakuje mi chyba tylko sensora pod zderzakiem do otwierania nogą klapy. @epsonix może coś zaradzisz...?
jesli masz "dostep bezkluczykowy", to mysle ze retrofit to banalna sprawa. schematy sa, pisalem w podwieszonym watku jak znalezc. w proxi chyba nie ma na to ustawienia, duza szansa ze zadziala od razu. mysle tez o zrobieniu swojego otwierania noga (do Giulii), jeszcze nie wiem czy w oparciu o grat ze stelvio czy cos ogolnego z rynku. jak cos bede mial to bede informowal - mocno mysle (W miare wolnego czasu), nad wprowadzeniem oferty ilustam akcesoriow do Giulii/Stelvio ktore poprawia te auta, wpinanych w ori wiazki itp. bede pisal na forum w odpowiednich watkach, duzo czasu schodzi na przygotowanie produkcji zeby to byl produkt jakosciowy (jak na to co da sie osiagnac przy ilosciach liczonych w dziesiatkach/setkach) a nie amatorka.
 
Gdzieś w tym wątku pisałem dlaczego wybrałem diesla. Przeszukaj.
Co do bolączek, motor jak na razie bez zastrzeżeń, pomimo że to "klekot". Powyżej 140km/h szumi to go nie słychać, poniżej słucham muzyki. Kompromis, jazda to bajka.
Z bolączek - ale to raczej ogólnie bez względu na silnik:
- ostatnio wymiana radia, resetowało się czasami,
- odjazd fotela bez możliwości wyłączenia,
- dwa razy wymieniono na gwarancjii światło przeciwmgielne po stronie kierowcy - powód: pęknięcia uchwytów mocujacych lampy. Trzecia lampa ma chyba wieksze podkładki... Ciekawe ile wytrzyma, ewidentne naprężenia po tej stronie,
- klimatyzacja działa jak chce, nawet w manualu potrawi się przestawić - ciągle się jej uczę,
Brakuje mi chyba tylko sensora pod zderzakiem do otwierania nogą klapy. [MENTION=20089]epsonix[/MENTION] może coś zaradzisz...?
Spalanie lokalnie tj. do 120km/h to 8,2. Z trasy 1200km przy predkosci średniej 130km mam 8,5. Uważam że jest git malina.
Mam również Mazde3 2.0 DISI a'la hot hatch [emoji12] i w Stelvio nie czuję się jak w SUVie. Klei się drogi i nie buja.
Polecam.
Zastanawiam się po co fajne, przepiękne auta jakim jest Stelvio kupować z dieslem. Zero fanu, a mnóstwo klekotu jak z Ursusa. Dla oszczędności? W zakupie to około 6-7 tyś oszczędności, czyli niewiele. W eksploatacji zero oszczędności, bo niby pali mniej, ale obsługa jest droższa. Pomyśl czy robisz ponad 100k rocznie, wtedy może się opłaca.
Benzynę polecam. Ja na razie mam 5k przebiegu, więc nic, dlatego usterek brak i mam nadzieję że tak pozostanie.
 
Zastanawiam się po co fajne, przepiękne auta jakim jest Stelvio kupować z dieslem.

Bo SUV (a w tym przypadku zwykły crossover ) to samochód praktyczny z założenia i akurat diesla w tym przypadku jak najbardziej propsuję. Po prostu w trasie rzadziej zatrzymujesz się na tankowanie.

Mogę zadać pytanie po co kupować kredens na kołach chcąc mieć fun z jazdy jak Giulia prowadzi się dużo lepiej i lepiej wygląda?
 
poza paliwem eksploatacja diesla czy benzyny (w przypadku giukii/stelvio) to jest mniej wiecej to samo a nawet benzyna drozsza: oba maja turbo, dwumas, dpf/gpf. olej w benzynie trzeba zmieniac czesciej (bezpisredni wtrysk). do tego uklad multiair w benzynie to znak zapytania (w giuliettach sie psuly moze tu bedza juz bardziej dopracowane). oczywiscie to w przypadku rozwazania auta na dluzej niz gwarancja. za to na paliwie oszczedza sie wyraznie - powiedzmy ze kazde 1000km to mniej na paliwo o 200zl. jak ktos robi 25tys km/rok i wiecej to mila kasa ktora zostaje w kieszeni. co kto lubi/potrzebuje/na co go stac to kupuje. ja brałem benzyne, rocznie robie 16tys km średnio obecnie, wole frajde i komfort benzyny (i dzwiek bo wydech juz mam aftermarketowy z klapami ktore zamykam tylko jak z zona jade)
 
Bo SUV (a w tym przypadku zwykły crossover ) to samochód praktyczny z założenia i akurat diesla w tym przypadku jak najbardziej propsuję. Po prostu w trasie rzadziej zatrzymujesz się na tankowanie.

Mogę zadać pytanie po co kupować kredens na kołach chcąc mieć fun z jazdy jak Giulia prowadzi się dużo lepiej i lepiej wygląda?
Po to bo Gulia jako kawalerski samochód jest ciasna w środku, tym bardziej jak się ma 190 cm wzrostu i czteroosobową rodzinie, z którą się jeździ czasami do kościoła.
A nie wziąłem QV, bo w moim przypadku zwyciężył rozsądek, starczy na Warszawę 280km. Klekoty już miałem i starczy.
A w trasie zbiornik benzyny starcza na 500- 600km, więc stajesz raz na kilka godzin, na kawkę i siku, dramatu nie ma.
 
Po to bo Gulia jako kawalerski samochód jest ciasna w środku, tym bardziej jak się ma 190 cm wzrostu i czteroosobową rodzinie, z którą się jeździ czasami do kościoła.
A nie wziąłem QV, bo w moim przypadku zwyciężył rozsądek, starczy na Warszawę 280km. Klekoty już miałem i starczy.
A w trasie zbiornik benzyny starcza na 500- 600km, więc stajesz raz na kilka godzin, na kawkę i siku, dramatu nie ma.
Stelvio to najlepiej prowadzący się i bardzo dynamiczny SUV na rynku, a w wersji QV jeden z dwóch najszybszych na świecie. Konkurencja jest w tych kwestiach w tyle. Ale tak fajnie jest tylko z benzyną i dlatego, oprócz super designu, został kupiony. W dieslu jest mnóstwo lepszych SUVów, które są ekonomiczne i toczą się z wolna przez świat, aż wieje nuda.
 
Po to bo Gulia jako kawalerski samochód jest ciasna w środku, tym bardziej jak się ma 190 cm wzrostu i czteroosobową rodzinie, z którą się jeździ czasami do kościoła.
A nie wziąłem QV, bo w moim przypadku zwyciężył rozsądek, starczy na Warszawę 280km. Klekoty już miałem i starczy.
A w trasie zbiornik benzyny starcza na 500- 600km, więc stajesz raz na kilka godzin, na kawkę i siku, dramatu nie ma.

nikt nie kwestionuje Twojego wyboru, i większość też wzięła celowo benzynę, natomiast od razu skrytykowałes wybor diesla. twierdzisz ze ma sens dopiero po 100tys km/rocznie. do tego rozmijasz sie z prawda co do kosztow a rzeczowe argumenty pomijasz w odpowiedziach. gosc chce diesla i co, niech kupuje. nie pyta sie czy wybrac benzyne czy diesla.
 
nikt nie kwestionuje Twojego wyboru, i większość też wzięła celowo benzynę, natomiast od razu skrytykowałes wybor diesla. twierdzisz ze ma sens dopiero po 100tys km/rocznie. do tego rozmijasz sie z prawda co do kosztow a rzeczowe argumenty pomijasz w odpowiedziach. gosc chce diesla i co, niech kupuje. nie pyta sie czy wybrac benzyne czy diesla.
Nie skrytykowałem, tylko stwierdziłem że w tym segmencie są lepsze diesle. Diesel w Stelvio powinien mieć min 240-260km i 550-600Nm, wtedy może by jechał.
Co do ekonomii to Diesel w osobówce opłaca się tylko gdy robisz ogromne przebiegi, policz łączne koszty a się przekonasz gdzie jest break even point.
Stelvio jest wyjątkowe w benzynie, nie ma lepszego w segmencie z tak niską wagą, mocą i prowadzeniem. Ale oczywiście każdy ma swoje zdanie i niech wybiera jak lubi.
 
Witam,
niedawno się chwaliłem ze 11k już za mną a tu niespodzianka ... :-(
Kilka dni temu zauważyłem dziwny objaw w samochodzie, a mianowicie na wolnych obrotach - np. na postoju na hamulcu zaczynam odczuwać w kabinie delikatne wibracje i głośniejszy niż zwykle turkot silnika. Mowa tu oczywiście o ciepłym silniku - na zimnym to chyba normalne że jest ciut głośniejszy. Nieciekawie jest jadąc po mieście w korkach - co chwile trzeba praktycznie zatrzymywać auto - hamując samochodem praktycznie do "0" hałas i wibracje się nasilają, dodając gazu - obroty powyżej 1000 efekt tak jakby znika. Zauważyłem także ze gorzej jest jak samochód jest pod kątem - szczególnie zjeżdżając z górki, kabina wpada w większy rezonans. Całą sprawę można porównać do hałasu i buczenia sportowego wydechu.
Na początku myślałem, że być może to wina słabszego paliwa (stacja zaufana tankuję od ponad 10 lat) - ale 1,5 baku już zrobiłem na 98 i żadnych zmian.

Jakieś pomysły...?
 
Witam,
niedawno się chwaliłem ze 11k już za mną a tu niespodzianka ... :-(
Kilka dni temu zauważyłem dziwny objaw w samochodzie, a mianowicie na wolnych obrotach - np. na postoju na hamulcu zaczynam odczuwać w kabinie delikatne wibracje i głośniejszy niż zwykle turkot silnika. Mowa tu oczywiście o ciepłym silniku - na zimnym to chyba normalne że jest ciut głośniejszy. Nieciekawie jest jadąc po mieście w korkach - co chwile trzeba praktycznie zatrzymywać auto - hamując samochodem praktycznie do "0" hałas i wibracje się nasilają, dodając gazu - obroty powyżej 1000 efekt tak jakby znika. Zauważyłem także ze gorzej jest jak samochód jest pod kątem - szczególnie zjeżdżając z górki, kabina wpada w większy rezonans. Całą sprawę można porównać do hałasu i buczenia sportowego wydechu.
Na początku myślałem, że być może to wina słabszego paliwa (stacja zaufana tankuję od ponad 10 lat) - ale 1,5 baku już zrobiłem na 98 i żadnych zmian.

Jakieś pomysły...?
Może to poduszka mocowania silnika.
 
Na początku myślałem, że być może to wina słabszego paliwa (stacja zaufana tankuję od ponad 10 lat) - ale 1,5 baku już zrobiłem na 98 i żadnych zmian.

To może lej 95 jak jest zalecane?
Totalnie nie ma sensu lac 98 oprócz tego, że Giulia i pewnie Stelvio tak samo nie lubią za bardzo tego paliwa dając czasem nawet checkengine.
 
To może lej 95 jak jest zalecane?
Totalnie nie ma sensu lac 98 oprócz tego, że Giulia i pewnie Stelvio tak samo nie lubią za bardzo tego paliwa dając czasem nawet checkengine.


Benzynę 98 zatankowałem tylko do sprawdzenia.

- - - Updated - - -

Może to poduszka mocowania silnika.

To jest taka opcja aby 7 miesięczne autko po przejechaniu 11tys km już miało problem z poduszkami??
Poprzednim suvem przejechałem 150tys km i poza eksploatacja nic nie zmieniałem :-(
 
U mnie kiedyś w nowym Mesiu E500 coupe W207 wymienili poduszkę silnika na pierwszy przeglądzie, coś około 10k km. Nic nie normalnego. Tylko w Mesiu było brak objawów.
 
Biorąc pod uwagę objawy raczej z całym szacunkiem poduszkę bym wyeliminował. Jest to element zawieszenia silnika, zatem jego zużycie objawia się pukaniem/stukaniem przy zmiennym obciążeniu, czyli dodawaniu gazu i hamowaniu silnikiem. Obawiam się że może być to problem dotyczący ogólnie silników z bezpośrednim wtryskiem. Jeżeli badanie nie wykaże błędów z jakiegoś elementu, nie będzie w ogóle błędów lub ewentualnie sporadyczne wypadanie zapłonów na którymś z cylindrów, chociaż jeżeli jest to delikatne to raczej błędów nie będzie. Otóż może być tak, że głowica zbiera szybko nagar i ogólnie syf, zawory również i właśnie objawia się to lekkim telepaniem na biegu jałowym. Na podwyższonych obrotach już właśnie tego nie ma. Jak nie przejdzie to można coś czyszczącego do paliwa np BG fuel cleaner, ale ogólnie to gwarancja zatem trzeba to sprawdzić. Dużo by dało ewentualne zobaczenie endoskopem czy zawory nie są w nagarze. Mogę się mylić bo mały przebieg jeżeli byłoby to to słabo przy tym przebiegu już
 
Zastanawiam się po co fajne, przepiękne auta jakim jest Stelvio kupować z dieslem. Zero fanu, a mnóstwo klekotu jak z Ursusa. Dla oszczędności? W zakupie to około 6-7 tyś oszczędności, czyli niewiele. W eksploatacji zero oszczędności, bo niby pali mniej, ale obsługa jest droższa. Pomyśl czy robisz ponad 100k rocznie, wtedy może się opłaca.
Benzynę polecam. Ja na razie mam 5k przebiegu, więc nic, dlatego usterek brak i mam nadzieję że tak pozostanie.

Odpowiem dlaczego ja wybrałem klekota.

DLA ŚWIĘTEGO SPOKOJU.

Z tego samego musiałem tłumaczyć się na forach w 2007 gdy kupiłem Brerę 2.4JTDM. Tyle, że wtedy benzynowe silniki nie porywały emocjami.
Jedyny benzynowy silnik jaki zatarł mi się w trasie to była duża benzyna Fiata 1.8 i niestety ale nie ufam silnikom benzynowym tego koncernu. W małych benzynach Fiat daje radę ,ma doświadczenie. Z dużymi różnie bywało.
Diesle JTD mają bardzo dobre opinie, są trwałe. Od 2007 w Brerze i w dwóch 159kach zrobiłem setki tysięcy km. Kupuje auto na dłużej.

Dwulitrowa benzyna jest nowym silnikiem, nie ufam mu w dłuższej perspektywie. Ale może się mylę. Na razie 2.2JTDM nie sprawia żadnych najmniejszych problemów i na tym mi głównie zależało.
 
Odpowiem dlaczego ja wybrałem klekota.

DLA ŚWIĘTEGO SPOKOJU.

Z tego samego musiałem tłumaczyć się na forach w 2007 gdy kupiłem Brerę 2.4JTDM. Tyle, że wtedy benzynowe silniki nie porywały emocjami.
Jedyny benzynowy silnik jaki zatarł mi się w trasie to była duża benzyna Fiata 1.8 i niestety ale nie ufam silnikom benzynowym tego koncernu. W małych benzynach Fiat daje radę ,ma doświadczenie. Z dużymi różnie bywało.
Diesle JTD mają bardzo dobre opinie, są trwałe. Od 2007 w Brerze i w dwóch 159kach zrobiłem setki tysięcy km. Kupuje auto na dłużej.

Dwulitrowa benzyna jest nowym silnikiem, nie ufam mu w dłuższej perspektywie. Ale może się mylę. Na razie 2.2JTDM nie sprawia żadnych najmniejszych problemów i na tym mi głównie zależało.
Ile km jeździsz rocznie?
 
Wnioskuję że zależy Ci na niezawodności. Pytam o roczne przebiegi, aby ustalic w ile lat skonsumujesz silnik i podzespoły oraz jego niezawodność. Jako posiadacz floty dostawczaków, głównie Iveco, gdzie auta miały przebiegi nie rzadko 800k km+ bez remontu, twierdzę że do osobówki która robi poniżej 100k rocznie diesel nie ma sensu. Ale może się mylę.
 
Wnioskuję że zależy Ci na niezawodności. Pytam o roczne przebiegi, aby ustalic w ile lat skonsumujesz silnik i podzespoły oraz jego niezawodność. Jako posiadacz floty dostawczaków, głównie Iveco, gdzie auta miały przebiegi nie rzadko 800k km+ bez remontu, twierdzę że do osobówki która robi poniżej 100k rocznie diesel nie ma sensu. Ale może się mylę.

Nie robię setki rocznie, ale jeżdżę autami minimum 7, 8 lat. Mam ciągle Brerę z 2007 (z sentymentu) w której w pierwszym roku eksploatacji zrobiłem 50 tys. co daje jakiś obraz.
Jeśli znam pojęcia typu wariator, uszczelniacze zaworowe, wałki rozrządu, panewki to oznacza, że przygoda z silnikami benzynowymi czegoś mnie nauczyła.

Nie muszę Ci się tłumaczyć, staram się tylko uświadomić skąd taki wybór a nie inny.

Z moich obserwacji benzynowe silniki kupują głównie nowi klienci Alfy. Ci bez doświadczeń z silnikami benzynowymi tego koncernu.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra