No i co w tym dziwnego, że wydał opinię na podstawie syfiastego wnętrza, zajechanych felg i ogólnej kiepskiej prezencji tego auta?
Miał sprawdzać bezwypadkowość? I kupić pokiereszowanego syfa z bezwypadkową przeszłością?
Ogólnie to czasem niedobrze mi się robi jak czytam te wywody na temat bezwypadkowości.. Widzę te Wasze IDEALNE autka, szukane po 2 lata, ze zdartym, ohydnym ale za to ORYGINALNYM 10-letnim fabrycznym lakierem...
Fetysz bezwypadkowości doprowadza mnie do mdłości... Jaki jest problem z autem WYPADKOWYM, które zostało naprawione ZGODNIE ZE SZTUKĄ? Jest powypadkowe i co? Skreślacie takie auto?
Powiem Wam, że obracam sie w środowisku, gdzie ludzie kupują auta wartości 300k-400k PLN.... I powiem Wam, że dla takiego odbiorcy ważne jest JAK NAPRAWIONO dane auto, a nie - CZY NAPRAWIONO... To jest oczywiste, że auta mogą mieć STŁUCZKĘ, a nawet... o maj gudnes.... --- WYPADEK... Tak ,tak... Wypadek nie dyskwalfikuje auta, bo wszelkie uszkodzenia można naprawić tak, że nie będzie gorzej niż wyjechało z fabryki... Dlatego rozwala mnie ta Wasza ślepa pogoń za autami bezwypadkowymi. Rozumiem, że pożądane może być auto 3-letnie z oryginalnym fabrycznym lakierem, ale ludzie... .auto, które ma 10 lat i ma fabryczny lakier nie może dobrze wyglądać... To auto pełne rys, wgniotek, swirli i hologramów... 10-letni lakier to kupa .... I co? chcecie mieć bezypadkową kupę, wyznawcy miernika lakieru? ;P