W końcu kupiłem!!!!
Chciałem się tu tylko pochwalić, że po roku poszukiwań w końcu stałem się posiadaczem ślicznej czarnulki 159SW 1,9 150KM 11/2008. w zeszłym roku szukałem, nie mogłem znaleźć nic rozsądnego, więc z przymusu rok przejeździłem (a raczej przeturlałem się Astrą 1,3cdti - nie polecam nikomu, no chyba, że ktoś ma tonę cierpliwości przy rozpędzaniu auta). Astrę udało mi się sprzedać, a nie było łatwo i wróciłem do tematu alfy. miesiąc poszukiwań i nic. strup/rozbitek/cena z kosmosu i tak w kółko. w końcu stwierdziłem, że poszukam w Niemczech. I spotkała mnie sytuacja jak w opowieściach o passacie po dziadku z wermachtu. rozmowa przez telefon brzmiała w skrócie tak:
- w jakim stanie jest Alfa?
- wszytko ok
- ale jest coś do naprawy?
- nie, wszystko w porządku jest.
dogadaliśmy cenę i pojechałem po nią. 700km autbusem+pociąg.
koleś sam zaproponował, że przyjedzie po mnie na dworzec kolejowy, żebym nie musiał się po mieście taryfą bujać. pooglądałem i faktycznie jak mówił wszystko ok. po 10 minutach oględzin kupiłem auto. znalazłem tylko 2 odpryski lakieru na tylnej klapie. Z poprzednim właścicielem pojechaliśmy do urzędu, on wyrejestrował auto, pomógł mi zrobić żółte tablice i kupić ubezpieczenie, pojechaliśmy do niego do domu, zapakowaliśmy letnie opony i pojechałem do Polski

.
także po zakupie czeka mnie weryfikacja stanu rozrządu (Niemiec miał auto półtora roku i sam 3 razy mi powtarzał, żebym sprawdził bo on nie wymieniał, i nie wie czy poprzednik coś robił). auto ma 163k najechane. no i zastanawiam się na wywaleniem klap. auto jest poliftowe i niby nie powinny się urwać, ale strzeżonego.... z inwestycji czeka mnie zakup dywaników, bo Niemiec miał naprawdę fajne, ale zabrał je do swojej nowszej 159TI, a mi w spadku zostawił gumowe.
po przejechaniu 700km do Polski już wiem że alfa to był bardzo, bardzo dobry wybór.. teraz idę odespać, jutro wymyję autko, założę mu letnie buty i zrobię parę fotek.
Jak mówiłem tu parę fotek:
https://imgur.com/a/4PZkf