No dobra, mam podobny temat. Moja 145 mam już dwa lata, jest czarna. Poprzedni własciciel ściągnąl ją od rodzinki z Niemiec, która to rodzinka miała jakis domek w lesie. Iglastym chyba.
Auto jeżdziło (tak sądze) sporo po gęstym lesie albo krzakach i parkowało czesto na zapchanych parkingach przed marketami.
Czyli co: każde kolejne mycie odsłania doskonale ukryte ryski i zadziory. Drzwi są poobijane mocno, ktoś musial regularnie otwierać sąsiedni samochód z dużym zamachem. Naliczyłem około 20 trwałych obić na drzwiach, jedno obok drugiego.
Natomiast na całej karoserii jest z tysiąc chyba rysek, niektróre dość głebokie.
Polecono mi natrzeć całe auto pastą lekkoscierną Tempo, po dokładnym umyciu oczywiscie, a potem zawoskować albo użyć jakieś pasty koloryzującej, sam nie wiem.
Zrobiłem tym tempem maskę; faktycznie wygląda lepiej. Słyszałem jednak, ze na metaliku lekkościerna może narobić szkód.
Uwaga! chcę natrzeć auto tym Tempo solidnie ale TYLKO RAZ. Wiecej nie. Czy to mądre? A jesli tak, czego użyć potem?
Chcę, zeby auto wyglądało co najmniej o połowe lepiej i żeby to "lepiej" utrzymało się przez rok. Help
