Podążaj za instrukcjami wyświetlonymi na poniższym wideo, aby zainstalować aplikację internetową na Twoim urządzeniu.
Uwaga: Ta opcja może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach internetowych.
Hej Alfaholicy!
Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.
Zachęcamy do:
Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.
Czy silnik 1.4 170 KM Multiair toleruje krótkie dystanse czy lepiej skrócić interwały wymiany oleju do np pół roku?
Osoba która chciała się ze mną skontaktować prosze o podanie w wiadomości priv nr telefonu do siebie. Nie mogę przez telefon odpowiedzieć ma wiadomość :/
Cześć,
otomoto.pl/oferta/alfa-romeo-giulietta-alfa-romeo-giulietta-1-wlasciciel-ID6DGkDt.h t m l
VIN:ZAR94000007136988
Co o niej myślicie? ktoś może był, oglądał? Może macie jakieś dodatkowe informacje po VIN?
EDIT: Dla zainteresowanych
Pokaż załącznik 276865Pokaż załącznik 276866Pokaż załącznik 276867
Cześć ponownie zabieram sie za poszukiwania, tym razem na poważnie. Także jak ktoś sprzedaje swoja Julke 150/170 kuca to zapraszam na pw.
A tymczasem mam parę pytań do weteranów:
1) Jak jest różnica między silnikiem 1.4 TB 170 kuca vs 150 (chodzi mi o wersje poliftową)? Czy różni się to tylko softem i można to jakoś bez problemu zdjąć?
2) Prosiłbym o weryfikacje trzech samochodów jeżeli można:
a) ZAR94000007378627
b) ZAR94000007219917
c) ZAR94000007101047
Dziękuję z góry bardzo za wszystkie odpowiedzi!
Poszedł privSzykuję się do zakupu Giulietty, interesuje mnie benzynka najlepiej 170 km, i tu moje pytanie do Was czy aktualnie w budżecie powiedzmy 30-40k da radę nabyć przedliftową niezmęczoną życiem alfę, czy dać se siana i albo dołożyć trochę grosza albo zmienić cel zakupu na inną markę?
No i stało się , sprzedałem moją dopieszczoną Julkę. Poszła w dobre ręce . Chcę tylko klika słów napisać odnośnie szczeniackiego zachowania kupujących na własnym przykładzie. Po wystawieniu na znanym portalu dziesiątki tel, sms i wiadomości. Ponieważ jestem słowny , pierwsza osoba , która zadzwoniła a później jeszcze upewniała się że się umówiliśmy na wizję auta została potraktowana poważnie i zarezerwowałem samochód ( pomimo wielu kolejnych tel. ). Spotkanie umówione , ponieważ panoczek nie miał jak dojechać podjechałem do niego. Mistrzuniu jest "detailerem" w BMW. Oglądał , mierzył miernikiem osłuchiwał , opukiwał , zadawał pytania , oglądał stos faktur i dokumentów, które mu przekazałem. W końcu zawołał koleżkę z blacharni , Pana kierownika , który również oglądał , oczywiście nic do ukrycia nie miałem i jak na przysiędze opowiedziałem co było robione. Facio ( bo nie nie przechodzi mi przez palce Pan - na to trzeba zasłużyć ). Jazda próbna , wszystko na tak. Rozstajemy się z info że w ciągu 0,5 godzinki zadzwoni ( a ludzie dzwonią i dalej się wypytują o aktualność Alfy ). Oddzwania z informacją że bierze i że tego samego dnia chce załatwić formalności. Auto na niego i mamę ( nie mam nic przeciwko ). I teraz uważajcie , najlepsze. Przyjechali , krótka wymiana zdań , jeszcze raz oglądnięcie auta , siadamy do stołu , wypełniamy umowę , zaczynam liczyć pieniądze , wszystko ok. Nagle majster kupiec pierd... przegląda wydruk z autodna , który mu udostępniłem jak kupowałem Alfę i zaczyna się , bo on nie wiedział że jest kilka szkód ( pomimo że mu powiedziałem i dokładnie auto oglądał ) wszystkie to parkingówki , że jest szkoda na 5 tys zł , i w ogóle że jestem którymś z kolei właścicielem , że tyle napraw było robionych , że turbina na prawie nową wymieniona a nie na nową , krew zaczęła mi wrzeć. Koleżka nagle wstaje i że on musi zadzwonić , po chwili wraca , nadmienię że umowa podpisana i pieniądze wręczone , REZYGNUJE i że on już nie chce tego auta , bo on ma w rodzinie mechaników i mu odradzili. Straciłem na niego pół dnia i kupę nerwów. Najgorsze że odmawiałem innym zainteresowanym, zdjąłem ogłoszenie ... Suma summarum auto sprzedało się na drugi dzień rano , NAUCZKA DLA INNYCH ŻE BIERZE SIĘ ZALICZKĘ GDY KUPUJĄCY JEST ZDECYDOWANY a później się odmawia innym. Pozdrawiam wszystkich sprzedających i kupujących .
No i stało się , sprzedałem moją dopieszczoną Julkę. Poszła w dobre ręce . Chcę tylko klika słów napisać odnośnie szczeniackiego zachowania kupujących na własnym przykładzie. Po wystawieniu na znanym portalu dziesiątki tel, sms i wiadomości. Ponieważ jestem słowny , pierwsza osoba , która zadzwoniła a później jeszcze upewniała się że się umówiliśmy na wizję auta została potraktowana poważnie i zarezerwowałem samochód ( pomimo wielu kolejnych tel. ). Spotkanie umówione , ponieważ panoczek nie miał jak dojechać podjechałem do niego. Mistrzuniu jest "detailerem" w BMW. Oglądał , mierzył miernikiem osłuchiwał , opukiwał , zadawał pytania , oglądał stos faktur i dokumentów, które mu przekazałem. W końcu zawołał koleżkę z blacharni , Pana kierownika , który również oglądał , oczywiście nic do ukrycia nie miałem i jak na przysiędze opowiedziałem co było robione. Facio ( bo nie nie przechodzi mi przez palce Pan - na to trzeba zasłużyć ). Jazda próbna , wszystko na tak. Rozstajemy się z info że w ciągu 0,5 godzinki zadzwoni ( a ludzie dzwonią i dalej się wypytują o aktualność Alfy ). Oddzwania z informacją że bierze i że tego samego dnia chce załatwić formalności. Auto na niego i mamę ( nie mam nic przeciwko ). I teraz uważajcie , najlepsze. Przyjechali , krótka wymiana zdań , jeszcze raz oglądnięcie auta , siadamy do stołu , wypełniamy umowę , zaczynam liczyć pieniądze , wszystko ok. Nagle majster kupiec pierd... przegląda wydruk z autodna , który mu udostępniłem jak kupowałem Alfę i zaczyna się , bo on nie wiedział że jest kilka szkód ( pomimo że mu powiedziałem i dokładnie auto oglądał ) wszystkie to parkingówki , że jest szkoda na 5 tys zł , i w ogóle że jestem którymś z kolei właścicielem , że tyle napraw było robionych , że turbina na prawie nową wymieniona a nie na nową , krew zaczęła mi wrzeć. Koleżka nagle wstaje i że on musi zadzwonić , po chwili wraca , nadmienię że umowa podpisana i pieniądze wręczone , REZYGNUJE i że on już nie chce tego auta , bo on ma w rodzinie mechaników i mu odradzili. Straciłem na niego pół dnia i kupę nerwów. Najgorsze że odmawiałem innym zainteresowanym, zdjąłem ogłoszenie ... Suma summarum auto sprzedało się na drugi dzień rano , NAUCZKA DLA INNYCH ŻE BIERZE SIĘ ZALICZKĘ GDY KUPUJĄCY JEST ZDECYDOWANY a później się odmawia innym. Pozdrawiam wszystkich sprzedających i kupujących .
Kolega widzę, że albo dawno nie sprzedawał auta albo trafiał zawsze przy transakcjach kupna/sprzedaży na "normalnych" kontrahentów. Takie akcje to chleb powszedni.
Niestety już od paru lat ludzie są mocno przewrażliwieni na punkcie oszustwa poprzez nagłośnienia medialne oraz historie z własnego podwórka.
Latają z miernikiem przy 20letnim aucie i jak wyjdzie gdziekolwiek druga warstwa lakieru to marudzą jakbyś był oszustem sprzedajacym im przystanek złożony z dwóch.
Dodatkowo cena na pół i dopiero możemy się dogadywać - ta niestety patologia kupna/sprzedaży u większości naszego społeczeństwa została sama "wyhodowana" przez nieuczciwych handlarzy i mniejszych czy grubszych przekrętów...
Niestety nie wierzę, że kiedykolwiek to się zmieni.