Cześć,
Na wstępie chciałbym się przywitać oraz podziękować za wszystkie porady Forumowiczów, dzięki Wam wielokrotnie udało mi się rozwiązać problem, bez wizyty w warsztacie. Serdecznie Wam dziękuję!
Teraz chciałbym opisać swoją historię. Tydzień temu wybrałem się na zakupy, po zakupieniu wszystkiego, wracam, dojeżdżam do świateł i nagle totalna ciemność. Tak jakby odcięło prąd, nawet świateł awaryjnych nie mogłem włączyć. Pierwsza myśl akumulator. Dobrze wiemy, żeby dostać się do bagażnika bez prądu, trzeba się trochę nagimnastykować, ale udało się. Odpinam klemę ujemną, podłączam....nic. Drugi raz to samo, sprawdzam kluczykiem, drzwi otwierają się....aha czyli prąd wrócił. Siadam, odpalam, auto chodzi elegancko, więc decyzja że wracam do domu. Sytuację opisuję dlatego, że uważam że jest skrajnie niebezpieczna, bo brak świateł awaryjnych, brak możliwości zholowania samochodu stanowi realne zagrożenie.
Z rzeczy które pewnie będą istotne, akumulator ma parę miesięcy, został sprawdzony miernikiem i parametry są określane jako "good" (SOH / SOC). Nie wymieniałem IBS. Samochód sprawdzony pod kątem błędów, niczego nie znaleziono. Od tego czasu przejechałem 300-400 km, sytuacja się nie powtórzyła i auto pracuje bez zarzutów. Samochód to Alfa Romeo Giulia 2,0 280 KM, rok produkcji 2017.
Może miał ktoś kiedyś podobną sytuację i ma pomysł co mogło być przyczyną? Pierwszą rzeczą po tej sytuacji było wyczyszczenie klem oraz zakupienie Boostera
Na wstępie chciałbym się przywitać oraz podziękować za wszystkie porady Forumowiczów, dzięki Wam wielokrotnie udało mi się rozwiązać problem, bez wizyty w warsztacie. Serdecznie Wam dziękuję!
Teraz chciałbym opisać swoją historię. Tydzień temu wybrałem się na zakupy, po zakupieniu wszystkiego, wracam, dojeżdżam do świateł i nagle totalna ciemność. Tak jakby odcięło prąd, nawet świateł awaryjnych nie mogłem włączyć. Pierwsza myśl akumulator. Dobrze wiemy, żeby dostać się do bagażnika bez prądu, trzeba się trochę nagimnastykować, ale udało się. Odpinam klemę ujemną, podłączam....nic. Drugi raz to samo, sprawdzam kluczykiem, drzwi otwierają się....aha czyli prąd wrócił. Siadam, odpalam, auto chodzi elegancko, więc decyzja że wracam do domu. Sytuację opisuję dlatego, że uważam że jest skrajnie niebezpieczna, bo brak świateł awaryjnych, brak możliwości zholowania samochodu stanowi realne zagrożenie.
Z rzeczy które pewnie będą istotne, akumulator ma parę miesięcy, został sprawdzony miernikiem i parametry są określane jako "good" (SOH / SOC). Nie wymieniałem IBS. Samochód sprawdzony pod kątem błędów, niczego nie znaleziono. Od tego czasu przejechałem 300-400 km, sytuacja się nie powtórzyła i auto pracuje bez zarzutów. Samochód to Alfa Romeo Giulia 2,0 280 KM, rok produkcji 2017.
Może miał ktoś kiedyś podobną sytuację i ma pomysł co mogło być przyczyną? Pierwszą rzeczą po tej sytuacji było wyczyszczenie klem oraz zakupienie Boostera