[Giulia] Nagły brak prądu

xPiasek

Nowy
Rejestracja
Gru 29, 2025
Postów
8
Auto
Alfa Romeo Giulia 2,0 280 KM Q4
Cześć,

Na wstępie chciałbym się przywitać oraz podziękować za wszystkie porady Forumowiczów, dzięki Wam wielokrotnie udało mi się rozwiązać problem, bez wizyty w warsztacie. Serdecznie Wam dziękuję!

Teraz chciałbym opisać swoją historię. Tydzień temu wybrałem się na zakupy, po zakupieniu wszystkiego, wracam, dojeżdżam do świateł i nagle totalna ciemność. Tak jakby odcięło prąd, nawet świateł awaryjnych nie mogłem włączyć. Pierwsza myśl akumulator. Dobrze wiemy, żeby dostać się do bagażnika bez prądu, trzeba się trochę nagimnastykować, ale udało się. Odpinam klemę ujemną, podłączam....nic. Drugi raz to samo, sprawdzam kluczykiem, drzwi otwierają się....aha czyli prąd wrócił. Siadam, odpalam, auto chodzi elegancko, więc decyzja że wracam do domu. Sytuację opisuję dlatego, że uważam że jest skrajnie niebezpieczna, bo brak świateł awaryjnych, brak możliwości zholowania samochodu stanowi realne zagrożenie.

Z rzeczy które pewnie będą istotne, akumulator ma parę miesięcy, został sprawdzony miernikiem i parametry są określane jako "good" (SOH / SOC). Nie wymieniałem IBS. Samochód sprawdzony pod kątem błędów, niczego nie znaleziono. Od tego czasu przejechałem 300-400 km, sytuacja się nie powtórzyła i auto pracuje bez zarzutów. Samochód to Alfa Romeo Giulia 2,0 280 KM, rok produkcji 2017.

Może miał ktoś kiedyś podobną sytuację i ma pomysł co mogło być przyczyną? Pierwszą rzeczą po tej sytuacji było wyczyszczenie klem oraz zakupienie Boostera ;)
 
Teoretycznie jak już samochód odpalony to wyłączenie zabawy z powodu wykrycia bądź wystąpienia problemu z aku brzmi irracjonalnie, taki aku w zasadzie wydaje się zbędny. W tym samochodzie z powodu aku wiadomo, że różne cuda ale nie wiem czy przyczyna nie zupełnie inna.
Sytuacja z d* i do d*.
Zapomniałeś kupić jeszcze lampy awaryjnej żeby Ci ktoś nie wjechal zanim użyjesz boostera :-).
 
Masz rację, całe szczęście sytuacja miała miejsce w dzień, ale pomysł z lampą nie jest zły. Zaraz będę miał pół bagażnika z rzeczami "na wszelki" ;)
 
klema plus dokręcona? zapięta była szybkozłączka od masy? IBS dokręcony? Piro i główne bezpeczniki na klemie plusowej dokręcone? słyszałem i widziałem już różne cuda - po wymianie aku przez fachowców od aku, po grzebaniu aso, po naprawach rozbitków - każda z rzeczy którą wymieniłem z taką się w realu spotkałem w giuliach/stelvio.
 
Ale to co piszesz to by oczywiście mogło spowodować problemy z odpaleniem. Natomiast czy uważasz, że również podczas jazdy gdy silnik już pracuje miałaby nastać ciemność? Nie próbowałem odłączać aku na pracujacym silniku...
 
możemy sobie zgadywać jak zachowa się regulacja napięcia przy losowym obciążeniu w danym momencie w aucie przy np słabym bądź przerwach styku na aku. raz na próbę robiłem test na wolnych obrotach i auto dalej działało, ale to było akurat takie a nie inne obciążenie (nie pamiętam czy były światła czy nie choćby) oraz taka a nie inna ustawienie wzbudzenia na alternatrorze. kojarzę przypadek gdzie podzcas jazdy ktoś stracił wspomaganie itp a przyczyną była niedokręcona klema + i z taką jeździł z pół roku bez problemów. inny łapał błędy sporadycznie jak miał piro nieprzykręcone z jednej strony po wymianie. byli i tacy co faktycznie jak piszesz nagle ni stąd ni zowąd zajechali gdzieś typu stacja benzynowa i już nie odpalili kilka minut później. chyba różnie więc bywa.
 
Celne uwagi i sprawdziłem wszystko o czym wspomniałeś, jedynie nie pamiętam czy szybkozłączka od masy była idealnie osadzona. Parę dni wcześniej mechanik wymieniał klocki, więc też coś pewnie przy akumulatorze było majstrowane.

Wszystko działo się szybko, ale najprawdopodobniej zapomniałem wyłączyć start&stop i jak dojechałem do świateł to sinik się wyłączył i wtedy nastąpiła ciemność.
 
a rozerwanie tego kabla od masy ktory jest od spodu? giuliaforums.com/threads/ground-strap-problem.63785/?tl=pl prawdopodobny nr czesci 68648999AA
 
gdyby nie było na nim przejścia (rozerwany), to auto by miało popalone wiązki od ABSu a moze i kilka ECU uszkodzonych (ABS często, czasem BCM, może inne). jeśli już to może dogorywający stan (ale jeszcze coś tam przewodzi) mógłby robić jakieś jaja - w końcu to główna masa na której wisi ileś ECU oraz jest łącznikiem pomiedzy alternatorem i rozrusznikiem a akumulatorem (duże prądy - słaba masa wiec duże napięcia na niej i wszystko "odfruwa" wg złej masy przy dużym prądzie). na pewno warto oglądać to miejsce przy każdym serwisie olejowym i się tym zająć jak tylko coś zacznie budzić jakiekolwiek nasze wątpliwości. szczególnie stelvia - bo wydaje mi się że to głównie w nich masa się przerywa.
 
Dziękuję za sugestie. Póki co nie mam możliwości wjechania na kanał i sprawdzenia tego miejsca, ale jak tylko będzie taka możliwość, to je sprawdzę, bo faktycznie objawy pasują na problem z jakimś uziemieniem.

Póki co wszystko śmiga, żadnych innych objawów nie zauważyłem. Akumulator i okoliczne przewody sprawdzałem kilka raz i tam wszystko wydaję się być ok, skręcony jest solidnie.
 
W linku który podał @dest jest opisane jak mozesz doraznie sprawić jego stan elektrycznie. Wynik będzie zły to ocena jednoznaczna, dobry - niestety nie koniecznie, ale zawsze coś.
Zmierz sobie napięcie między plusem pod maską a metalem silnika czy alternatora i porównaj z pomiarem gdy masa wzięta z karoserii. Nie powinno być różnicy.
 
Miałem tak kiedyś jak wykruszył mi się kawałek masy czynnej akumulatora i powodował sporadyczne zwarcia wewnętrzne akumulatora - niby był ok a jednak szrot
 
W linku który podał @dest jest opisane jak mozesz doraznie sprawić jego stan elektrycznie. Wynik będzie zły to ocena jednoznaczna, dobry - niestety nie koniecznie, ale zawsze coś.
Zmierz sobie napięcie między plusem pod maską a metalem silnika czy alternatora i porównaj z pomiarem gdy masa wzięta z karoserii. Nie powinno być różnicy.

Sprawdziłem dzisiaj napięcie na włączonym silniku, wszystkie pomiary 14,58 V, więc ewidentnego błędu nie ma, ale jak słusznie zauważyłeś, pewności nie ma. Napięcie akumulatora w spoczynku, 12,3 V, więc trochę niedoładowany, ale też stał parę dni na tych mrozach.

a rozerwanie tego kabla od masy ktory jest od spodu? giuliaforums.com/threads/ground-strap-problem.63785/?tl=pl prawdopodobny nr czesci 68648999AA

Dziękuję za link, przy okazji sprawdzę organoleptycznie stan kabla ;)
 
Pomiarowo wygląda to nieźle.
Rozumiem że napięcie między masą silnika a powiedzmy błotnika = 0V.
Chyba, że czasem przerywa całkiem...
12.3V to też jest ok wh mnie.
 
Pomiarowo wygląda to nieźle.
Rozumiem że napięcie między masą silnika a powiedzmy błotnika = 0V.
Chyba, że czasem przerywa całkiem...
12.3V to też jest ok wh mnie.
Zgadza się, 0 V mierzone w różnych punktach.

12,3 V no niby nieźle, ale wiesz jak podają książkowo, bardziej 12,5 V czy nawet więcej. Ostatnio stał parę dni, było 11,7 V, odpalił od strzała, pojeździłem 30-40 minut i alternator podładował do 12,3 V. Powiem szczerze, że najwięcej ile miałem to 12,4 V, nigdy więcej.
 
Ja nawet nie wiem ile mam...
Nie sądzę żeby to tutaj było krytyczne czy to 12.3 czy 12.7.
Tylko nie bardzo wiem co możesz zrobić dalej. Może sprawdź stan tej plecionki.
 
Cześć,

Na wstępie chciałbym się przywitać oraz podziękować za wszystkie porady Forumowiczów, dzięki Wam wielokrotnie udało mi się rozwiązać problem, bez wizyty w warsztacie. Serdecznie Wam dziękuję!

Teraz chciałbym opisać swoją historię. Tydzień temu wybrałem się na zakupy, po zakupieniu wszystkiego, wracam, dojeżdżam do świateł i nagle totalna ciemność. Tak jakby odcięło prąd, nawet świateł awaryjnych nie mogłem włączyć. Pierwsza myśl akumulator. Dobrze wiemy, żeby dostać się do bagażnika bez prądu, trzeba się trochę nagimnastykować, ale udało się. Odpinam klemę ujemną, podłączam....nic. Drugi raz to samo, sprawdzam kluczykiem, drzwi otwierają się....aha czyli prąd wrócił. Siadam, odpalam, auto chodzi elegancko, więc decyzja że wracam do domu. Sytuację opisuję dlatego, że uważam że jest skrajnie niebezpieczna, bo brak świateł awaryjnych, brak możliwości zholowania samochodu stanowi realne zagrożenie.

Z rzeczy które pewnie będą istotne, akumulator ma parę miesięcy, został sprawdzony miernikiem i parametry są określane jako "good" (SOH / SOC). Nie wymieniałem IBS. Samochód sprawdzony pod kątem błędów, niczego nie znaleziono. Od tego czasu przejechałem 300-400 km, sytuacja się nie powtórzyła i auto pracuje bez zarzutów. Samochód to Alfa Romeo Giulia 2,0 280 KM, rok produkcji 2017.

Może miał ktoś kiedyś podobną sytuację i ma pomysł co mogło być przyczyną? Pierwszą rzeczą po tej sytuacji było wyczyszczenie klem oraz zakupienie Boostera ;)
Witam.
Moje Stelvio będzie miało 7 lat w kwietniu (przed tem było 159 i miało podobną przypadłość, ale inaczej się objawiała). Gdy pierwszy raz Stelvio zrobiło mi ten numer (urlop, lato, upał), pomyślałem - co za pech. Jestem w górach (Karkonosze), co robić. Odpaliło mnie na szczęście po kablu Ducato, ale zaraz pojechałem do Jeleniej Góry i...kupiłem nowy akumulator. Potem złożyłem reklamację, bo wyjęty był dobry. Dostałem z AR nowy (który mam do dziś jako rezerwę). Ale kolejnego lata numer się powtórzył, tym razem w Gniewie na zamku. Znowu to samo - kable (już miałem) i szukanie chętnego. A potem zrobiłem tak - kupiłem mocny booster, który zawsze wożę naładowany w kabinie (nie w bagażniku). A numer powtarza się średnio 2 razy w roku (zimo, lato). Trzeba "wypatroszyć" kluczyk, otworzyć kluczykiem, odpalić z booster'a i...8/10 miesięcy spokoju. Szef serwisu w Pol-Carze mówi - "one tak mają". Doradził mocną 10 amperową ładowarkę i tej też używam co jakiś czas.
 
Ja nawet nie wiem ile mam...
Nie sądzę żeby to tutaj było krytyczne czy to 12.3 czy 12.7.
Tylko nie bardzo wiem co możesz zrobić dalej. Może sprawdź stan tej plecionki.

I tak Ci dziękuję i sprawdzę to ;)

Witam.
Moje Stelvio będzie miało 7 lat w kwietniu (przed tem było 159 i miało podobną przypadłość, ale inaczej się objawiała). Gdy pierwszy raz Stelvio zrobiło mi ten numer (urlop, lato, upał), pomyślałem - co za pech. Jestem w górach (Karkonosze), co robić. Odpaliło mnie na szczęście po kablu Ducato, ale zaraz pojechałem do Jeleniej Góry i...kupiłem nowy akumulator. Potem złożyłem reklamację, bo wyjęty był dobry. Dostałem z AR nowy (który mam do dziś jako rezerwę). Ale kolejnego lata numer się powtórzył, tym razem w Gniewie na zamku. Znowu to samo - kable (już miałem) i szukanie chętnego. A potem zrobiłem tak - kupiłem mocny booster, który zawsze wożę naładowany w kabinie (nie w bagażniku). A numer powtarza się średnio 2 razy w roku (zimo, lato). Trzeba "wypatroszyć" kluczyk, otworzyć kluczykiem, odpalić z booster'a i...8/10 miesięcy spokoju. Szef serwisu w Pol-Carze mówi - "one tak mają". Doradził mocną 10 amperową ładowarkę i tej też używam co jakiś czas.

Cześć.
Zgadza się i pierwszym moim zakupem po tej sytuacji był zakup boostera. Jedyny problem jest taki, że kable są na tyle krótkie, że nie starczają z klemy + pod maską do masy. Skoro odpaliłeś, to nie miałeś z tym problemu. Jestem jednak ciekaw czy zastosowałeś przedłużkę czy wziąłeś masę z innego punku w aucie lub Twój sprzęt ma dłuższe kable?

Druga kwestia czy trzymanie boostera zimą, kiedy są bardzo niskie temperatury, nie będzie stanowiło dla niego problemu? Wiem, że najczęściej właśnie w takich warunkach dochodzi do braku prądu, nie mniej jednak, w instrukcji boostera jest często podana temperatura pracy od 0 C i człowiek głupieje.
 
Ostatnia edycja:
I tak Ci dziękuję i sprawdzę to ;)



Cześć.
Zgadza się i pierwszym moim zakupem po tej sytuacji był zakup boostera. Jedyny problem jest taki, że kable są na tyle krótkie, że nie starczają z klemy + pod maską do masy. Skoro odpaliłeś, to nie miałeś z tym problemu. Jestem jednak ciekaw czy zastosowałeś przedłużkę czy wziąłeś masę z innego punku w aucie lub Twój sprzęt ma dłuższe kable?

Druga kwestia czy trzymanie boostera zimą, kiedy są bardzo niskie temperatury, nie będzie stanowiło dla niego problemu? Wiem, że najczęściej właśnie w takich warunkach dochodzi do braku prądu, nie mniej jednak, w instrukcji boostera jest często podana temperatura pracy od 0 C i człowiek głupieje.
Witam ponownie. Tak, ładowarka Victron z przedłużką 2m. Kabelek z przyłączami śrubowymi mam na stałe przykręcony do akumulatora w Stingerze (też pod podłogą), a końcówek z klamrami używam do Stelvio.
Stelvio, choć też ma akumulator pod bagażnikiem, ma tę zaletę, że klemy wypuścili pod maską. W Stingerze tego nie ma...

Z boosterem to prawda, ale jak go nie zabiorę, to zapewne...:(

Za dużo elektroniki, te aktywne kluczyki (fixujące na mrozie, co zrozumiałe), etc.
A co tylko zbliżysz się do auta, to zaraz coś tam się kręci, pstryka...
Prawda, że to jest dziś wszystko chore...

Powodzenia :)
 
Witam ponownie. Tak, ładowarka Victron z przedłużką 2m. Kabelek z przyłączami śrubowymi mam na stałe przykręcony do akumulatora w Stingerze (też pod podłogą), a końcówek z klamrami używam do Stelvio.
Stelvio, choć też ma akumulator pod bagażnikiem, ma tę zaletę, że klemy wypuścili pod maską. W Stingerze tego nie ma...

Z boosterem to prawda, ale jak go nie zabiorę, to zapewne...:(

Za dużo elektroniki, te aktywne kluczyki (fixujące na mrozie, co zrozumiałe), etc.
A co tylko zbliżysz się do auta, to zaraz coś tam się kręci, pstryka...
Prawda, że to jest dziś wszystko chore...

Powodzenia :)
Dzięki! ;)

A z tym boosterem, to jak masz tą jedną / dwie sytuacje w roku, to odpalasz podpinając booster pod maską? Ten mój jest typowo na rozmiar aku, przez to kable są zbyt krótkie, żeby podpiąć go z przodu. Zastanawiam się czy ktoś używał przedłużki kabla z wtyczką EC5, czy to się sprawdzi w przypadku ewentualnego rozruchu?
 
Amortyzatory
Powrót
Góra