Posiadam Alfę Romeo 147 1,9, 150KM, również u mnie pojawił się problem z MCSF. Dodatkowo nasilił się on przy mrozach, bez ciepłego nadmuchu w okolicach filtra paliwa nie było mowy o odpaleniu. błąd pokazywał się głównie przy mocniejszym przyspieszaniu (zwłaszcza przy wyprzedzaniu i redukcji biegów). Oczywiście po wyłączeniu auta kontrolka świeciła się, ale auto jechało normalnie, bez różnicy, aż do ponownego przejścia w tryb awaryjny. Po wymianie filtra paliwa zjawisko zaczęło się nasilać, także odstawiłem auto do pierwszego mechanika. odczytany błąd to brak ciśnienia paliwa (za małe), nie pamiętam dokładnie kodu błędu, a nie chcę nikogo wprowadzać w złe informacje. Mechanik dość szybko (i jak się okazało później) pochopnie stwierdził, że winny jest zawór wysokiego ciśnienia na pompie paliwa. Zadzwonił po mnie, wziął swoje, jednak objawy nie przeszły, a wręcz nasiliły się. Wkurzyłem się dość mocno, ale cóż pozostało mi robić, odstawiłem do kolejnego. Facet był na tyle uczciwy, że mając wątpliwości co do wadliwości danego elementu, "wstawiał" w jego miejsce element używany, który miał "na stanie" w swoim warsztacie. Tym sposobem przejrzał cały układ zasilania. Rozpoczynając od pompy paliwa, przez czujniki, szynę CR, na wtryskach kończąc (pomijam fakt, że gdyby każdy z mechaników) stwierdzał po kolei, ze to dany element jest nawalony i wymieniał na nowy, już dawno poszedłbym z torbami. O dziwo, na każdym z elementów, błąd pokazywał się ten sam, jednak na "podmienionej" pompie auto wcale nie chciało odpalić. To zwróciło jego uwagę. Okazało się, że moja oryginalna pompa jest nie tyle co uszkodzona, ale cała zasyfiona (a konkretnie sitka w króćcach). Króćce wprasowane, co dalej? Jego znajomy "pompiarz" polecił wymontować króćce markowe i wmontować (w sposób nieoryginalny) nowe. Po tej operacji jeździ super, lepiej odpala, a mnie osobiście wydaje się, że od czasu, kiedy to posiadam, auto nie miało takiej mocy. Mam w każdym razie deklarację mechanika, że gdyby problem się pojawił to zaprasza ponownie.