Ja w starym aucie miałem dość podobnie. Wyjąłem czujnik antyzmrożeniowy z kanałów wentylacji (nie wypiąłem wtyczki, tylko wyjąłem czujnik z wtyczką, tak żeby mierzył powietrze obok kanałów) i sprężarką przestała się rozłączać, a z nawiewów zaczęło lecieć powietrze o stałej niskiej temperaturze (5-6 stopnie). Wcześniej miałem identycznie jak u ciebie (czyli okolice 12 stopni, a antyzmrożeniowy czujnik wyłączał klimę przy 1 stopniu, identyczne odczyty jak u ciebie). Wiem że wyjęcie czujnika nie usunęło przyczyny, ale auto przejeździło tak 200kkm i cały czas klima działa. Być może po prostu czujnik się uszkodził i jest lekko źle wyskalowany. Ja miałem kupić ten czujnik nowy, ale ostatecznie zwyczajnie o tym zapomniałem, a auto przejeździło tak potem parę lat.
Pamiętaj, że jeśli nie uzyskasz stanu, w którym będziesz w stanie zejść do 5-8 stopni na wylotach z kratek wentylacyjnych, a sprężarka będzie się rozłączała, to nie będziesz w stanie uzyskać efektu przyjemnego schłodzenia wnętrza (oczywiście te 5-8 stopni to nie po to żeby zamarznąć w środku, ale żeby automatyka sobie poradziła ze schłodzeniem).
Ja z taką wyłączającą się sprężarką przejeździłem rok czasu, zanim nie zrobiłem tego manewru z wyjęciem czujnika i pozostawieniem go poza kanałami. Po tym zabiegu auto zaczęło mega przyjemnie chłodzić i do dziś tak jeździ.