Jakie tarcze i klocki- temat rzeka

Mam styl jazdy dość agresywny, i nie chce zmieniać szybko tarcz..
Wypowie się jakiś spec co jeździ testuje i bada?
Zimmermann standard z klockami galfer sport fdt 1055 nie dały rady.

Wysłane z mojego EVA-L09 przy użyciu Tapatalka
 
A co się im stało ??? bo "nie dały rady" to bardzo ogólne pojęcie .
W 166tce jakoś obrywają te hamulce faktycznie - za łatwo się wóz rozpędza , a za dużo waży , a wiadomo E=mv2 / 2 .

Co do klocków odpornych na fading - czyli że ich wsp tarcia nie spada ze wzrostem temperatury (do pewnych , ale wyższych niż cywilne klocki granic) to są : na pzykład Ferodo DS2500 lub DS3000 a najlepiej DS Uno

Do tego tarcze jakieś gładkie Brembo lub Zimmerman i jak to nie "da rady " to nie wiem co.

Na DS3000 + Brembo gładkie (choć to są Brembo tarcze z 2000r , chyba ORO, ale głowy nie dam, mogą to być i zwykłe ) - na torze obrywają i ani śmią zadrżeć - zwichrować się , i jeszcze się nie zdarzyło im przegrzać. Ale do cywilnego wozu bym nie dawał - pylą jak głupie. DS Uno jeszcze lepsze, ale nie do każdego zacisku dostępne.
Będą droższe niż cywilne, zejdą szybciej niż cywilne. I będą pylić jak głupie, ale chyba to już mówiłem :)

Napisz co to to niedawanie rady, bo mam te Galfery od niedawna w 156 V6 i jestem pod ich wrażeniem - w sensie bardzo pozytywnym do wozu cywilnego z pazurkiem. Tarcz Zimmerman nie miałem, ale wśród tych co jeżdżą (ale jeżdżą tak naprawdę) - mają raczej bardzo dobre opinie.
Może montaż coś nie tak ? może piasta ? może zacisk ? (lubi się blokować w Brembo wewnętrzny klocek)...

No napisz co to jest to "nie danie rady" to prędzej coś można doradzać.
 
Andrzeju źle się zrozumieliśmy.
Klocki galfera były nieziemsko super - na prawdę. Problem w tym, że tarcze szybko się zabiły i one nie dały rady.
Teraz z ciekawości nawiercane i nacinane rotingery spróbuję i chciałem coś miękkiego na to, żeby przedłużyć ich żywotnośc.

Ogólnie też nie chciałbym wydać dużo kasy na te klocki, interesowało by mnie coś do 200zl
W ok. 4 miesiące robię 10-12kkm, więc średnio uśmiecha mi się kupno gelferow za 490zl.. Nie mniej jednak są mega dobre.

Galfer - te klocki zjechaly w 12kkm

Garling po 6kkm :
97.jpg
98.jpg
99.jpg
100.jpg


Wysłane z mojego EVA-L09 przy użyciu Tapatalka
 
Ostatnia edycja:
A, to nie zrozumiałem.
Łagodne dla tarcz to będą na pewno Ferodo Premiery na przykład. Cokolwiek cywilnego, ale raczej "firmowego" - Textar może (mam w 166, tylko że ona mało i spokojnie jeździ raczej).
Co do odporności tarcz to ja tych rotinger nie używałem, zawsze od lat używam gładkie brembo, a "regulacje" hamulca - stosując różne klocki.
Te usportowione czy sportowe będą zdzierały tarczę bardziej , nie da się inaczej raczej. Cywilne - nie będą (no, mniej).
No i mądrzy od hamulców mówią że ważne jest dotarcie - na gorąco przenosi się warstwa materiału klocka na tarcze, przez co mamy adhezyjne a nie abrazyjne hamowanie, czyli że klocek się przylepia do tarczy a nie zdziera ją. Na ile to działa? pomiarów nie robiłem.
 
Textar jest dobry do codziennej jazdy z chwilowymi szaleństwami, ale przy dłuższym upalaniu zejdzie- w każdym bądź razie na pewno lepszy od Premierów
Może jakieś cywilne Mintexy, ja mam 1055 i do cywilnej to one nie za bardzo, no chyba że lubisz jak ludziska się oglądają gdzie pociąg jedzie i wciagną ci tarcze jak Włoch makaron
 
Ostatnia edycja:
Panowie, mam pytanie czysto z ciekawości. Co się może stać tarczom i klockom po delikatnym przegrzaniu? Podczas ostatniego upalania pedał zrobił się miękki, pewnie kwestia płynu, więc wymienię go w sobotę. Po skończeniu się hamulców, ostudziłem je spokojniejszą jazdą i zacząłem upalać dalej. Oczywiście przed zjazdem znowu studzenie, ale po zdjechaniu oczywiście i tak z nich konkretnie śmierdziało. Tarcze - gładkie Brembo, kloczki - pudełko Ricambi Originali, w środku jakiś Galfer, ale nie znam modelu. Zdarza mi się parę razy do roku zajrzeć na tor i ciekaw jestem, czy takie traktowanie Dużego Brembo grozi jakimś uszkodzeniem, czy jedynie szybszym zużyciem? Oczywiście pomijam sytuację, gdybym na tak rozgrzanych tarczach wpadł w kałużę, ale jeszcze nie zdarzyło mi się jeździć po mokrym torze. Ewentualnie tylko zmrożonym. ;)
Podczas jazdy po drogach hamulce u mnie mają bardzo lekko, często hamuję silnikiem i uwielbiam jeździć dynamicznie, ale płynnie.
 
Tak od końca - co do kałuży to mit, nie grozi zwichrowaniem. Gorzej jak na gorącym hamulcu się zatrzymasz a już w ogóle z nogą na pedale - to prawie pewne później bicie (nawet może nie wynikające ze zwichrowania - że inaczej tarcza stygnie pod klockiem a inaczej obok, ale przez przeniesienie materiału z klocka na tarczę miejscowo). Więc porządne wychłodzenie to podstawa.
Smrodkiem z hamulców też bym się nie przejmował - skoro uzasadniony, a uzasadniony jak auto gonione i hamowane ostro.
Gorzej z tym pedałem w podłogę , może faktycznie płyn. RBF600 się sprawdza u mnie i nie tylko.
Zaciskom nic się nie stanie od "upalania " tlko warto sprawdzić wcześniej czy klocki mają trochę luzu w zacisku, bo wewnętrzne mają tendencję do zapiekania się.
 
Sliwus, przez płyn nie robi się miękki tak o, chyba, że na prawdę podgotujesz, że pedal wpadnie w podłogę i sprzęgło będzie ujowo działać.
Ja raz tak tylko zagrzalem hamulce.
A pedal robi się również miekki przez FADING.

PŁYN zalej o lepszych właściwościach, ale taki do jakiego układ jest przystosowany. Czyli jak masz dot4 to nie kombinuj z dot5


Wracając do mojego dylematu.
[MENTION=3383]Andrzejsr[/MENTION], fdt 1055 niesamowicie hamowaly i Wdg brakes.pl docierałem zestaw przez 400km bez przegrzania oraz wspomagalem się nawet recznym żeby ich nie obciążać..
I efekt tego był taki, że przy 180kmh zacząłem hamowac po przebiegu 1200km i już lekko biły :/

Wiec delikatnie pisząc, troszkę się zawiodłem bo specjalnie płaciłem więcej kasy, żeby to pojeździlo.. Lekkiej nogi też nie mam i nie chce dyskutować o moim stylu jazdy tylko doborze klocków.

Tak więc textar jest w miarę miękki do rotingerow?

Wysłane z mojego EVA-L09 przy użyciu Tapatalka
 
Panowie, mam pytanie czysto z ciekawości. Co się może stać tarczom i klockom po delikatnym przegrzaniu? Podczas ostatniego upalania pedał zrobił się miękki, pewnie kwestia płynu, więc wymienię go w sobotę. Po skończeniu się hamulców, ostudziłem je spokojniejszą jazdą i zacząłem upalać dalej. Oczywiście przed zjazdem znowu studzenie, ale po zdjechaniu oczywiście i tak z nich konkretnie śmierdziało. Tarcze - gładkie Brembo, kloczki - pudełko Ricambi Originali, w środku jakiś Galfer, ale nie znam modelu. Zdarza mi się parę razy do roku zajrzeć na tor i ciekaw jestem, czy takie traktowanie Dużego Brembo grozi jakimś uszkodzeniem, czy jedynie szybszym zużyciem? Oczywiście pomijam sytuację, gdybym na tak rozgrzanych tarczach wpadł w kałużę, ale jeszcze nie zdarzyło mi się jeździć po mokrym torze. Ewentualnie tylko zmrożonym. ;)

Miękki pedał- spuchnęte hamulce lub płyn zszedł
Pedłą twardy lecisz jak na sankache- zeszklone klocki

Parę razy przez wodę pogiąłem tarcze, ale nigdy nie było to na torze, zawsze były winne kałuże na normalnej drodze
RBF600 wymienia się co 6 miesięcy, ostatnio zdechły mi heble na Jastrzębiu, płyn miał 7 miesięcy ;) Zeszły by jeszcze z dwa razy, ale była awaria i nie miałem przyjemności znowu tego przeżyć

Przy okazji jak gdzieś jedziesz to pisz, bo może akurat sam byś nie był makaronem- ja niedługo odbieram 156 i trza by gdzieś potestować jak tam nowe to i owo się spisuje


PŁYN zalej o lepszych właściwościach, ale taki do jakiego układ jest przystosowany. Czyli jak masz dot4 to nie kombinuj z dot5


Wracając do mojego dylematu.
[MENTION=3383]Andrzejsr[/MENTION], fdt 1055 niesamowicie hamowaly i Wdg brakes.pl docierałem zestaw przez 400km bez przegrzania oraz wspomagalem się nawet recznym żeby ich nie obciążać..
I efekt tego był taki, że przy 180kmh zacząłem hamowac po przebiegu 1200km i już lekko biły :/

Wiec delikatnie pisząc, troszkę się zawiodłem bo specjalnie płaciłem więcej kasy, żeby to pojeździlo.. Lekkiej nogi też nie mam i nie chce dyskutować o moim stylu jazdy tylko doborze klocków.

Tak więc textar jest w miarę miękki do rotingerow?

Wysłane z mojego EVA-L09 przy użyciu Tapatalka

Za długo układałeś, jak kupisz lepszy klocek pisz do producenta, albo do sprzedawcy niech ci wysyła instrukcję układania, bo do moich obecnych w Niemiaszku dostałem to
MjAxQUQwMUQtNkNBQi00ODU2LUFEMzYtNjVFOEQwOTM5QkU5.jpg

Textar powinien byś akurat, chociaż Rotinger to do twardzieli nie należy- ale cena sensowna tego i tego
 
Ostatnia edycja:
Wiecie za ile dorwalem rotingery? Za 300zl, nowe, nieużywane więc cena jest na prawdę spoko.

Kylo, jakie Wdg Ciebie to dobre tarcze do 166? :)

Wysłane z mojego EVA-L09 przy użyciu Tapatalka
 
Z tych zestawów w normalnych cenach to najlepiej wspominam Textar+ Textar jeszcze z czasów jak miałem Busso, można Brembo, ale lite, bo te Maxy to mi się gną jakoś nadspodziewanie szybko, z tym że ja mam problem z szkleniem klocków i dlatego muszę używać nacinanych tarcz

A z mniej budżetowych to obecnie mam 1055 i EBC Blade na Niemcu z zaciskami z Merca, tarcze są założone odwrotnie- nie było to zaplanowane, ale ma hamować, a nie wyglądać- zobaczymy w Niedzielę jak to się spisze
IMG_20170329_163343936[1].jpg
 
Jak masz tarcze to nie zmieniaj, ja nie znam tych Rotinger, to chyba nawiercane? zasadności tego nie ma, ale jak masz to nie zmieniaj.
Te klocki Textar jak mówię mam na 166tce i jest ok, nie powiem żebym jakieś różnice odczuwał w stosunku do Premierów , więc które będą w lepszej cenie bym brał - Premier albo Textar/

Co do tego docierania Galferów to ja inaczej robię, zresztą z każdymi, poza Premierami - tych nigdy nie docierałem i było zawsze ok, najdłużej służyły :)

Ale co do docierania to wg tego poradnika postępowałem - i z DSami różnymi i z tymi Galferami teraz :
(przed tym ostrzejszym docieraniem, to trochę pojeżdżę, aby fizycznie się ułożyły - w sensie płaszczyzny swoje zrównały z tarczą, ale właściwe docieranie to proces przenoszenia na gorąco materiału klocka cieniutką równomierną warstwą na tarczę. Ale jednocześnie nie można się wówczas zatrzymać! Może śmierdzieć, dymić, iskry mogą lecieć o ile rozumiem, tak może-ma być, ale później schłodzić.
Tu trochę jest rozbieżność z tymi instrukcjami z Mintexa - że delikatne hamowania zalecają, no te co ja piszę to też nie stawanie na hamulcu ale takie do tuż przed załączeniem się ABSu - do ABSU nie dopuszczamy, ma być płynne , ale kilka hamowań tak 80->40 , przyspieszanie ->89 hamowanie i tak kilka razy, później dłuższa jazda wychładzająca, póżniej kilka hamowań 120->40/50 , przyspieszanie->120, hamowanie i tak kilka razy raz za razem bez wychładzania miedzy nimi, po czym bez zatrzymywania , ciągiem jednym jazda dalej już ostatecznie wychładzająca , bez zatrzymywania.
O wg tego to mniej więcej, :
https://www.youtube.com/watch?v=pdPX6rzuINc
procedura jest od 13tej minuty mniej więcej
dwa punkty ważne :
- siła hamowania nie zbyt lekka i nie za mocna , fajnie tam ją określają jako "tuż przed włączeniem się ABSu, nie ma się uruchamiać"
- dym może polecieć, to nic złego, w zasadzie jeden z częstszych błędów przy docieraniu to osiąganie zbyt niskiej temperatury klocków aby dokonał się transfer materiału klocka na tarczę. Tutaj dygresja - cywilne klocki wymagają znacznie niższej, jak mówiłem - Premiery się same w normalnej jexdzie (gdzie też przecież ostrzeń przyhamujemy) przetransferowały, a sportowym trzeba w tym mocniej pomóc.
- czy ten transfer o który nam chodziło wystąpił możemy się przekonać oglądając tarczę - jak jest czysto srebrna jak lustro , po prostu kawał świeżego metalu - to nie mamy transferu, ma być taka szarawo-niebieskawa-przymglona no nie wiem jak to nazwać, na filmie powyższym jest ok 15:25 i po 19tej minucie - wyjęte z auta dla zobrazowania (przed i po)
- jeśli odczywać zaczynamy fading - czyli naciskamy a nie ma to odzwierciedlenia w spowalnianiu, pedał twardy siłe zwiększamy i nic, to przerywamy docieranie ale BEZ ZATRZYMYWANIA SIĘ! jeździmy z 15 min przynajmniej ciągiem, żeby schłodzić. Bez dotykania hamulca wówczas rzecz jasna.
- na tym filmie pokazują jeszcze drugi cykl , gość chciał pokazać, że nawet przegrzewając klocki do zapalenia się, nic złego tarczom nie zrobimy jeśli wszystko robimy płynnie, bez zatrzymywania, ze schodzeniem później ! Mowi też, że chciał pokazać jak cywilne klocki są wrażliwe na serię następujących po sobie hamowań, wcale przecież nie z wielkich szybkości, jak łatwo o fading (góry itd.).

kiedyś widziałem to w "pisanej" wersji łatwiej do tłumaczenia, teraz nie mogę znaleźć...
Tu uproszczony skrót :
http://www.essexrotaryspecialists.com/technical/bedding-in-your-new-brakes/

Generalnie - chyba mylą się u nas w kraju pojęcia trochę :
-układanie to fizycznie po prostu cylinderki dociskają klocki, farba na ich plecach się wyciska pod miejscem gdzie cylinderek naciska, na prowadnicach się układają itd. To układaniem ale to nie jest docieranie!
- Docieranie (z ang często beding in , burnishing) - ma być na gorąco wykonane poprzez serię płynnych ale zdecydowanych hamowań, i rozpędzań zaraz po nich, bez zatrzymywania się, najpierw z niższymi szybkościami, po tej serii z niższymi porządne schłodzenie, po czym druga seria z wyższymi prędkościami no i też schłodzenie i powinna być tarcza nie srebrna a szaro-niebieskawo - taka jak na filmie.
[MENTION=8725]kylo1986[/MENTION] - żeś mnie zmartwił z tym RBF600 że na pół roku, bo kurcze nie chce mi się zmieniać a chyba minęlo pól roku jakoś... :-/
 
Tak od końca - co do kałuży to mit, nie grozi zwichrowaniem. Gorzej jak na gorącym hamulcu się zatrzymasz a już w ogóle z nogą na pedale - to prawie pewne później bicie (nawet może nie wynikające ze zwichrowania - że inaczej tarcza stygnie pod klockiem a inaczej obok, ale przez przeniesienie materiału z klocka na tarczę miejscowo). Więc porządne wychłodzenie to podstawa.
Smrodkiem z hamulców też bym się nie przejmował - skoro uzasadniony, a uzasadniony jak auto gonione i hamowane ostro.
Gorzej z tym pedałem w podłogę , może faktycznie płyn. RBF600 się sprawdza u mnie i nie tylko.
Zaciskom nic się nie stanie od "upalania " tlko warto sprawdzić wcześniej czy klocki mają trochę luzu w zacisku, bo wewnętrzne mają tendencję do zapiekania się.
Dzięki za konkretne rady. Właśnie po kółku studzącym auto zostawiłem na delikatnie zaciągniętym ręcznym (silnik pracował, żeby turbina się jeszcze studziła), ale z tyłu hamulce i tak niedługo do wymiany.
Płyn już kupiłem, DOT 4 Brembo, ale jakiś standardowy. Ten w aucie nie wiem, ile ma. Podobno poprzedni właściciel zmieniał przy zmianie tarcz i klocków, ale jeśli zmienił tak samo jak tarcze, to pewnie i płyn został stary, a tylko klocki założył nowe. Za rzadko bywam na torze, żeby specjalnie wymieniać płyn na taki o polepszonych właściwościach, ale wymagający częstszej wymiany.

Sliwus, przez płyn nie robi się miękki tak o, chyba, że na prawdę podgotujesz, że pedal wpadnie w podłogę i sprzęgło będzie ujowo działać.
Ja raz tak tylko zagrzalem hamulce.
A pedal robi się również miekki przez FADING.
Sprzęgło działało cały czas w porządku. Może nie tyle, że pedał hamulca wpadł mi zupełnie w podłogę, ale wpadł mocniej niż zwykle i hamowanie już nie miało takiej siły. Od razu odpuściłem i zacząłem studzić. Mi też pierwszy raz coś takiego się zdarzyło, bo jak jeździłem do tej pory na szkoleniach, czy "TrackDay'u" w Tychach to było kółko, chwila przerwy i kolejny przejazd. Na takim, że jest 10 minut upalania i przerwa byłem tylko na początku roku na Torze Łódź, ale warunki były mocno zimowe, więc tam hamulce się zbytnio nie zagrzały. W Słomczynie to tak przez przypadek wyszło, bo narzeczona wygrała jazdę Giulią, a ja pojechałem jako osoba towarzysząca. Między jazdami, a sesją zdjęciową Giulia pojechała na myjnię. Tor był wolny, to skorzystałem. Ale szczerze mówiąc, to na tak nudnym torze jeszcze nie byłem. Prawie same zakręty 90 lub 180*, tylko ciaśniejsze lub dłuższe. Pętla w Łodzi jest zdecydowanie bardziej zróżnicowana.
Przy okazji jak gdzieś jedziesz to pisz, bo może akurat sam byś nie był makaronem- ja niedługo odbieram 156 i trza by gdzieś potestować jak tam nowe to i owo się spisuje
Miałem plan, żeby tym swoim traktorem poćwiczyć raz na 2 miesiące / ewentualnie co miesiąc w tym roku, ale sarna w styczniu mocno ostudziła te plany. W tym roku na pewno będę na ITD. Mam nadzieję, że budżet jeszcze pozwoli na jakiś wypad na Tor Łódź (mam zdecydowanie najbliżej). Do Jastrzębia widzę, że czasem jeździcie. Tam mam już większy kawałek drogi, ale może się zdecyduję wreszcie i dam znać.
Chyba, że zaoszczędzone pieniądze na tor przewalę na gokarty, bo tak też może być. :D
 
To niegłupi pomysł - Gokarty zamiast trackday'a . Bo tak się mówi że co tam raz na miesiąc czy dwa wyskoczyć, sam tak uważałem że można bez problemu i niczego cywilnym wozem.
Ale można tak 2-3razy, i zaczyna się - niby drobiazgi, ale się zbiera - opony (na mokro, na sucho) to może i felgi do nich, hamulce , płyny (wszelkie :) ) , wszelkie awarie, zużycia - przychodzą wcześniej, oczywiście wymyśla się ulepszenia - raz że trwają, dwa kosztują, eksperymenty - coś się sprawdzi, coś się nie sprawdzi - a kosztuje i tak.
Ja trochę wsiąkłem w to i postanowiłem zamiast kupować nowe auto używać te co mam, ale z grubsza to można tak powiedzieć, że koszty to jak raty leasingowe na Giulię gdyby jeździć ze dwa razy w miesiącu (nie liczyłem, ale tak wyjdzie) a licząc czas w którym można by zarabiać a nie kursować po mechanikach, blacharzach, wypożycxzalniach lawet itd...

Tak że no powiedzmy 2-3 razy w roku ok, koszty jak cywilnego użytkowania. Ale od większego zaangażowania - rosną lawinowo.
O sam widzisz - niby tu pojeździłeś, tam i wychodzą wszelkie niedoskonałości, które w cywilnym użytku by nie wyszły ze 2 lata jeszcze pewnie (płyn choćby, gdzieżbyś tam zagotował na drodze). I tak ze wszystkim . A jak wpadnie się na pomysł modyfikacji - to pozamiatane :)

Więc już bez odskoczni - bierz zwykły płyn, klocki co masz i czasem wyskoczyć będziesz mógł spokojnie ot byle mądrze jeździć czyli z chłodzeniami (tylne aż tak strasznie się nie grzeją, ale lepiej ręcznego nie zaciągać niby) . A jak linię przejazdu i powtarzalność na gokartach poćwiczysz regularnie (a jak torowe gokarty a nie halowe to już w ogóle! to musi być jazda, auto się nie umywa sądzę) to później się na pewno przyda i efekty da na torze w samochodzie.
 
Kaac ja nie piszę, że te Rotingery są złe, za taka forsę to bym brał bez gadania

Miałem plan, żeby tym swoim traktorem poćwiczyć raz na 2 miesiące / ewentualnie co miesiąc w tym roku, ale sarna w styczniu mocno ostudziła te plany. W tym roku na pewno będę na ITD. Mam nadzieję, że budżet jeszcze pozwoli na jakiś wypad na Tor Łódź (mam zdecydowanie najbliżej). Do Jastrzębia widzę, że czasem jeździcie. Tam mam już większy kawałek drogi, ale może się zdecyduję wreszcie i dam znać.
Chyba, że zaoszczędzone pieniądze na tor przewalę na gokarty, bo tak też może być. :D
Na Łodzi bym się bał jeździć tak jak na Jastrzębiu- sorry, ale tam nie ma miejsca na przegięcie pały i popróbowanie czegoś nowego. Nie mówiąc już o tym, że to nie tor tylko plac budowy i szybciej go zamkną niż prawo do upalania na niego dadzą (przynajmniej tak to na tą chwilę wygląda). Wynika z tego, że jak komuś stanie się krzywda to się okaże że organizator umyje ręce.
Jak się będziesz nudził to w Niedzielę skocz na Jastrzębia ( i jak ktoś inny to czyta, a ma niedaleko to zapraszam), co prawda jedyna Alfa nam się tu poddała i jeszcze mówi że drugiego fotela nie będzie wkładać w przyszłości :mad:, ale będą inne auta i jak ktoś będzie chciał się przejechać to myślę że gdzieś da się upchnąć balast. Chociaż co niektórzy nieco za poważnie do tych mierzonych czasów podchodzą, ja dalej mam to tam gdzie w tamtym roku

Ale można tak 2-3razy, i zaczyna się - niby drobiazgi, ale się zbiera - opony (na mokro, na sucho) to może i felgi do nich, hamulce , płyny (wszelkie :) ) , wszelkie awarie, zużycia - przychodzą wcześniej, oczywiście wymyśla się ulepszenia - raz że trwają, dwa kosztują, eksperymenty - coś się sprawdzi, coś się nie sprawdzi - a kosztuje i tak.
Ja trochę wsiąkłem w to i postanowiłem zamiast kupować nowe auto używać te co mam, ale z grubsza to można tak powiedzieć, że koszty to jak raty leasingowe na Giulię gdyby jeździć ze dwa razy w miesiącu (nie liczyłem, ale tak wyjdzie) a licząc czas w którym można by zarabiać a nie kursować po mechanikach, blacharzach, wypożycxzalniach lawet itd...

Tak że no powiedzmy 2-3 razy w roku ok, koszty jak cywilnego użytkowania. Ale od większego zaangażowania - rosną lawinowo.
O sam widzisz - niby tu pojeździłeś, tam i wychodzą wszelkie niedoskonałości, które w cywilnym użytku by nie wyszły ze 2 lata jeszcze pewnie (płyn choćby, gdzieżbyś tam zagotował na drodze). I tak ze wszystkim . A jak wpadnie się na pomysł modyfikacji - to pozamiatane :)
Coś takiego kombinowałem z Alfą, ale potem po jednej sytuacji serio zacząłem podchodzić do szukania drugiego auta wielozadaniowego- aczkolwiek te które mam zawieszeniowo ( konstrukcja) to dno i wodorosty
Przy podliczeniach tego i owego w Niemcu to miałbym 60% Gulii w takiej lepszej opcji
My też brniemy w to z czym się zaczynało, tylko to niewyobrażalnie zwiększa koszta w stosunku do wcześniejszych zamysłów i jak się okazało nadziei finansowych:P

PS. Andrzej, kupiłem taborety- foto z auta, w którym jeszcze siedzą
DSCF3597.jpg
 
Ostatnia edycja:
Fotele jakieś nówki chyba praktycznie ? ładnie wyglądają, jak i to wnętrze całe, schludne , co to za auto ?

Co od "poważnego podchodzenia do czasów" :) - jeden mądry Pan mów :
"It's all about YOUR results..."

A Alfa nie zaniemogła, tylko jedni walczą o konie, a inni walczą z kilogramami :P , co się okazuje nie takie hop siup...
 
Na Łodzi bym się bał jeździć tak jak na Jastrzębiu- sorry, ale tam nie ma miejsca na przegięcie pały i popróbowanie czegoś nowego. Nie mówiąc już o tym, że to nie tor tylko plac budowy i szybciej go zamkną niż prawo do upalania na niego dadzą (przynajmniej tak to na tą chwilę wygląda). Wynika z tego, że jak komuś stanie się krzywda to się okaże że organizator umyje ręce.
Mają nawet "zakręt Forda", gdzie wyleciały nowe sztuki Focus RS i Fiesta ST. :D
Co do placu budowy, to masz już lekko nieaktualne informacje. Z tego co wiem, sprawa się wreszcie wyprostowała i z powrotem tor jest czynny. Tyle, że przestrzegają chyba ściśle 98 dB. Problem robili "sąsiedzi". Tyle, że najbliższe zabudowania są 2km od toru, a w pobliżu jest skrzyżowanie autostrad. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o hajs.
Jak się będziesz nudził to w Niedzielę skocz na Jastrzębia
Aktualnie niestety 159 wyssała oszczędności, a w tym miesiącu jeszcze trzeba będzie ITD opłacić. Trzeba kończyć szybko tego inżyniera i ubiegać się o podwyżkę, żeby coś w tym motorsporcie się chociaż pobawić. :)


Odnośnie wszelkich modyfikacji, o których wspomina Andrzej... Obecnie posiadam tylko 159, która bazą do jakiegokolwiek sportu jest żadną. :) To auto co by w nim nie robić w rozsądnym budżecie i tak będzie za ciężkie, więc nie mam zamiaru w niej nic zmieniać pod kątem osiągów na torze. Jedynie utrzymywać we wzorowym stanie technicznym. Jak się dorobię, to kupię zabawkę typowo na tor.
Odnośnie gokartów, miałem na myśli halowych. Torowych nie było mi dane jeszcze nigdy ujeżdżać.
 
Ostatnia edycja:
To jest Golf 2 Rally z 3.2 V6 i chyba BigTurbo (lub jeszcze nie) i napędem na 4 koła- niestety idzie do rozbiórki, a fotel kierowcy jest przystosowany do HANSa ;)
Eeee tymi fotelami to też o masę zaczynam walczyć, jakby na to nie patrzeć :P


Mają nawet "zakręt Forda", gdzie wyleciały nowe sztuki Focus RS i Fiesta ST. :D
Co do placu budowy, to masz już lekko nieaktualne informacje. Z tego co wiem, sprawa się wreszcie wyprostowała i z powrotem tor jest czynny. Tyle, że przestrzegają chyba ściśle 98 dB. Problem robili "sąsiedzi". Tyle, że najbliższe zabudowania są 2km od toru, a w pobliżu jest skrzyżowanie autostrad. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o hajs.
Może tak na początek to Tor Łódź nigdy nie był otwarty z tego co wiem, prawnie cały czas jest tam budowa (przynajmniej miesiąc temu tak było). Homologacja obiektu jest na coś dużo "lżejszego" niż to co tam się dzieje
 
Ostatnia edycja:
Amortyzatory
Powrót
Góra