Mój JTS przejechał już prawie 130 tyś km bez zaglądania do rozrządu (90 000 wg książki z wymianami co 30 000 km). Był tu użytkownik, który pisał, że przy przebiegu 200 000 km do rozrządu nie zaglądał, ale olej wymieniał co 8-10 000 km.
Łańcuch się rozciągnie, ale co z tego? Teraz zestaw w zamienniku ogarniesz za 700 zł. Napęd wałków balansujących jest trwalszy (900 zł). Elektrozawory jeśli padną, to z USA ściągniesz za 500 zł. Wariatory są pancerne, ich ceny też już nie są kosmiczne.
Nie będziesz miał problemów z EGR, DPF, turbiną, kosztowną regeneracją wtryskiwaczy, dwumasa po dupie też tak bardzo nie dostaje. Czyli porównując, rozrząd w JTS wychodzi znacznie taniej (no dobra, pod warunkiem, że nie jedziemy do ASO).
A wspomniany rozrząd wymieniasz dopiero wtedy, gdy trzeba.
M32 tak samo kiepska jak w JTDm.
Nagar na zaworach oczywiście występuje i może negatywnie wpływać na osiągi auta. Ale też są sposoby, aby z tym walczyć. To zjawisko nie jest na tyle uciążliwe w silnikach doładowanych.
Jestem świadomy wad i zalet obu silników, ale przede wszystkim mam pewną wiedzę nt. użytkowania i kosztów użytkowania JTS-a, której niektórym brakuje.
90% populacji 159 to diesle, silniki benzynowe to nisza, której większość się boi, ponieważ nasłuchała się zabobonów. A największe zabobony sieją mechanicy, którzy nie są w stanie ogarnąć tych silników. Tak tworzą się plotki i pomówienia
