Podążaj za instrukcjami wyświetlonymi na poniższym wideo, aby zainstalować aplikację internetową na Twoim urządzeniu.
Uwaga: Ta opcja może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach internetowych.
O jakiej homologacji ty piszesz? Homologacja dotyczy nowych aut wprowadzanych na rynek, a nie używanego auta importowanego z USA. Auto z USA musi spełniać przepisy w zakresie lamp itp., a nie homologację...Brak homologacji europejskiej pozbawia jakiekolwiek roszczeń ani tvn ani tvp ani uokik nic nie pomogą.
[MENTION=34131]Dareek[/MENTION]'u, nie odbieraj mojego wpisu, że znowu się czepiam aut z USA, ale mówimy o samochodach, które zostały już wyrejestrowane na swoim macierzystym rynku. Nieważne skąd ono pochodzi, ale takie auto reanimujesz na własne ryzyko - dla producenta takie auto już nie istnieje, bo zostało "zniszczone" i wyrejestrowane. Równie dobrze producent tego auta mógłby zbankrutować i tak samo zostajesz z jego produktem na lodzie. Dokąd potrafisz sam je naprawić, to produkt żyje - czasem dłużej, niż jego producent, ale dzisiaj nikt już nie wozi w aucie skrzynki z narzędziami, bo dzisiejszych aut nie da się naprawić "na podwórku u kowala". Ty nie masz dzisiaj żadnej "umowy" z producentem tego auta, żeby czegokolwiek od niego oczekiwać, i to nawet za duże pieniądze, a pewnych funkcji nie da się uruchomić/sprawdzić/naprawić bez dostępu do serwera u producenta i to jest główne ryzyko przy autach z USAgorzej jak się coś wysr.. przy takiej nieautoryzawanej aktualizacji to kto poniesie koszty ew. padu elektroniki.
[MENTION=34131]Dareek[/MENTION]'u, nie odbieraj mojego wpisu, że znowu się czepiam aut z USA, ale mówimy o samochodach, które zostały już wyrejestrowane na swoim macierzystym rynku. Nieważne skąd ono pochodzi, ale takie auto reanimujesz na własne ryzyko - dla producenta takie auto już nie istnieje, bo zostało "zniszczone" i wyrejestrowane. Równie dobrze producent tego auta mógłby zbankrutować i tak samo zostajesz z jego produktem na lodzie. Dokąd potrafisz sam je naprawić, to produkt żyje - czasem dłużej, niż jego producent, ale dzisiaj nikt już nie wozi w aucie skrzynki z narzędziami, bo dzisiejszych aut nie da się naprawić "na podwórku u kowala". Ty nie masz dzisiaj żadnej "umowy" z producentem tego auta, żeby czegokolwiek od niego oczekiwać, i to nawet za duże pieniądze, a pewnych funkcji nie da się uruchomić/sprawdzić/naprawić bez dostępu do serwera u producenta i to jest główne ryzyko przy autach z USA![]()
Niczego nie mieszam - znam różnicę, ale znam również obecnie stosowane "zasady opłacalności biznesu", które są dzisiaj na porządku dziennym. Można je streścić w jednym zdaniu: zamiast naprawiać - kup nowy model. I nie ważne czego to dotyczy: pralki, lodówki, telefonu, auta. Czasem wystarczy bateria, której nie da się lub nie opłaca się wymienićna marginesie w DE czy Szwajcarii auta są wyrejestrowane czyli... złom.... mieszasz znów pojęcie technicznego zniszczenia od ekonomicznej opłacalności naprawy.
Niczego nie mieszam - znam różnicę, ale znam również obecnie stosowane "zasady opłacalności biznesu", które są dzisiaj na porządku dziennym. Można je streścić w jednym zdaniu: zamiast naprawiać - kup nowy model. I nie ważne czego to dotyczy: pralki, lodówki, telefonu, auta. Czasem wystarczy bateria, której nie da się lub nie opłaca się wymienić![]()
Ale to nie jest tylko specyfika AR. Nie od dzisiaj każda marka (nie tylko w motoryzacyjna) kombinuje, jak wprowadzić w życie zasadę "zamiast naprawiać - kup nowy model". Każdy producent zarabia głównie na sprzedaży produktu (do pierwszego klienta). Utrzymywanie autoryzowanego serwisu, produkcja części zamiennych przez wiele lat, gwarancyjne naprawy, itp. to tylko dodatkowe koszty, które pomniejszają zysk ze sprzedaży. Stąd biorą się kosmiczne wydatki serwisów na autoryzację, kosmiczne ceny za części zamienne i odmowy napraw gwarancyjnych, jeśli można znaleźć jakiś paragraf w umowie gwarancyjnej, bo prawnik kosztuje mniej, niż nie jedna taka naprawaale w temacie Jak jest postrzegany serwis AR?
[MENTION=34131]Dareek[/MENTION]'u, nie odbieraj mojego wpisu, że znowu się czepiam aut z USA, ale mówimy o samochodach, które zostały już wyrejestrowane na swoim macierzystym rynku. Nieważne skąd ono pochodzi, ale takie auto reanimujesz na własne ryzyko - dla producenta takie auto już nie istnieje, bo zostało "zniszczone" i wyrejestrowane.
Ale to nie jest tylko specyfika AR. Nie od dzisiaj każda marka (nie tylko w motoryzacyjna) kombinuje, jak wprowadzić w życie zasadę "zamiast naprawiać - kup nowy model". Każdy producent zarabia głównie na sprzedaży produktu (do pierwszego klienta). Utrzymywanie autoryzowanego serwisu, produkcja części zamiennych przez wiele lat, gwarancyjne naprawy, itp. to tylko dodatkowe koszty, które pomniejszają zysk ze sprzedaży. Stąd biorą się kosmiczne wydatki serwisów na autoryzację, kosmiczne ceny za części zamienne i odmowy napraw gwarancyjnych, jeśli można znaleźć jakiś paragraf w umowie gwarancyjnej, bo prawnik kosztuje mniej, niż nie jedna taka naprawaJedna marka produkuje zębatki zintegrowane z wałem napędowym, druga wkłada do telefonu baterie, których nie da się wymienić, a trzecia odmawia aktualizacji sterowników dla aut USA. Finalnie, każdy z tych produktów wyląduje wcześniej na śmietniku zgodnie z zasadę "zamiast naprawiać - kup nowy model"
![]()
Czy ma ktoś może uszkodzoną lampę z giulii. Chodzi mi dokładnie o doświetlanie zakrętów (te diody ze środka)?
o tym piszemy niestety - tylko to polityka krótkowzroczna. Ludzie nie chcą już pralki jednorazowej czy telefonu który ledwo działa prze 2 lata GW. Z jednym nie podzielę poglądu- w przypadku motoryzacji to właśnie zarabia się na serwisie i częściach zamiennych - dziwnym jest że tego nie opłaca się koncernowi stellantis.
potem wielkie zdziwienie że po salonach hula wiatr.
Myślisz, ze wsparcie dla samochodów po szkodzie całkowitej na drugim końcu świata ma wpływ na sprzedaż nowych samochodów? Dziwne powiązanie. Polityka finansowa koncernów jest inna w USA niż w EU. Kupujesz auto po szkodzie całkowitej, w USA taniej (super) z pełna tego świadomością i konsekwencjami. Nie ma do płakać, zaoszczędziłeś to licz się z niedogodnościami.
Nie mam nic przeciwko sprowadzaniu i naprawianiu aut z USA, ale publiczne płacze, ze ASO nie chce pomoc są .... pozbawione sensu.
Jak kupisz telefon w USA nowy, to zapomnij o gwarancji w EU. Jak kupisz tesle po wypadku i masz pecha to ci producent auto zablokuje i nie naładujesz już na superchargerze itd
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Czepiałeś się określenia szkoda całkowita jak g.. okrętu a czytając resztę wpisu nie masz pojęcia co to oznacza - a to wyjaśnij czym całka z polski,DE, Francji czy Szwajcarii różni się od tej z USA?
nie pisz głupot o tesli bo gdzieś coś usłyszałeś i powielasz nieprawdę
mieszasz zupełnie szkodę z serwisowaniem samochodu a to 2 rożne rzeczy- na zasadzie nie wiem nie ale cza błysnąć. Nie wyszło.
Nic nie mieszam, nie czepiłem się szkody całkowitej. Szkoda całkowita oznacza, w każdym miejscu to samo, naprawa niemożliwa lub nieopłacalna finansowo (pomijam auta z wypożyczalni, bo to inna historia). Co więcej napisałem, ze nie mam nic przeciwko naprawie.
Nie mieszam szkody z serwisem. Nie kupiłeś auta w oficjalnej sieci (oddział EU nie zarobił na tobie), to producent ma pełne prawo odmówić ci wsparcia. Nie wiem co cie tak oburza.
Nie chciałem zabłysnąć. Ty natomiast nie zabłysnąłeś kultura...
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
czyli jak kupujesz używkę to nie jest z oficjalnej sieci to jak ?
czyli wg twojej logiki tylko auto kupione w salonie i I właściciel ma prawo do serwisu - reszta ma spadać na drzewo.
sorki namotane jak w betoniarce sam sobie zaprzeczasz.
co ma wypożyczalnia do tego wszystkiego?
auto kupione w USA w salonie nie jest w oficjalnej sieci?
bądź poważny.