Giulia na żywo wygląda pięknie, jechałem Giulią do ślubu i dopóki nie przyjechała na miejsce i pierwszy raz zobaczyłem na żywo to doceniłem ten charakterystyczny przód, którego nie da się pomylić z niczym innym. Z profilu to już inna bajka (BMW, MAZDA). Giulia ma wszystko co powinna mieć nowa Alfa - desing, napęd na tył!, fajne benzyny i jest komfortowa a jednak sprzedaje się słabo. Największym błędem AR było pójście do FIATA i to się za nimi ciągnie i mentalności ludzi się nie zmieni ot tak. Na weselu wszyscy mówili "ale piękna fura ale Alfy zawsze są ładne ale się psują" i ta łatka cały czas istnieje. Ludzie lubią patrzeć na te samochody ale boją się zakupu AR i tyle w temacie. Nie wiem jak to zmienić... Nawet kiedyś sąsiad do mnie wypalił że wszyscy mówią że te Alfy takie awaryjne a Ja jeżdżę i nic się nie dzieje (dosłownie z 2lata temu) i chyba tu jest największy problem.
Miałem to samo, na zdjęciach fajne auto. Na żywo, miazga.
To samo miałem jak mi się zaczęła podobać i zacząłem zgłębiać zakątki forum ~2 lata temu - interesowało mnie głównie czy się nie psuje właśnie. Zanim się zakochałem. Zakochałem się drugi raz jak się pierwszy raz przejechałem na jeździe testowej. Trzeci raz jak odebrałem nowe autko od dealera. Później czwarty raz jak stała tydzień w serwisie i ją odebrałem po tym czasie (nie zepsuła się, wymieniałem uszkodzony zderzak).
Mało ich jeździ to prawda. To i radość i smutek. Mogłoby się ich sprzedawać sporo więcej a ciągle byłaby autem niszowym.
Wczoraj widziałem na żywo we Wrocławiu czerwoną Giulię Q, chwilę jak jechała. Powiem tak, jako codzienny użytkownik słabszej wersji - Q to miazga znów

Wyglada i porusza się tak jak przystało na te 500 KM.
Wśród znajomych wszyscy się dziwili i dziwią czemu wybrałem Alfę. Nie wszyscy, większość. Część się już przekonała, wystarczyło wsiąść i się przejechać na siedzeniu pasażera. Najsłabszą wersją silnikową (w benzynie) w biznesowej wersji wyposażenia. Ci już mnie rozumieją.
Naprawdę jak o tym myślę to sieć dealerska i marketing dają ciała. Albo musi trochę czasu jeszcze upłynąć i parę fajnych, nie bardziej od konkurencji awaryjnych modeli AR może musi spłodzić. Nie piszę bezawaryjnych, bo dzisiaj takich aut chyba się nie robi choć mam nadzieję i zapowiada się to dobrze, że Giulia i Stelvio będą służyły długie lata swoim właścicielom.
Co do unikalności jeszcze - ja tego już nie zauważam ale jak ktoś wsiądzie i jedzie ze mną, co chwilę mówi że ktoś obczaja auto, piesi czy kierowcy. I się dziwi, i trochę zazdrości. Jak robiłem detailing zostałem zapytany, czy ma być petarda tak, żeby ludzie wykręcali głowy za autem. Odpowiedziałem że ciągle wykręcają, nawet jak jest ubabrana błotem, co przy tym aucie prawie jej się nie zdarza a jeśli już, to nie trwa długo bo muszę pojechać i czym prędzej spłukać.
Za dużo malkotenctwa w tym temacie. W mojej skromnej opinii. Pozdro!