I to są właśnie ci słynni "pasjonaci motoryzacji", za nazwanie których zwykłymi bid***mi dostałem warna. A jak inaczej ich nazwać? Cała ich rzekoma miłość do motoryzacji sprowadza sie do czekania, aż ktoś zamożniejszy kupi auto, pojeździ a oni za bezcen ściągną o Niemca i odpicują. Jeszcze mają czelność mieć wymagania wobec producentów, jak gdyby byli jakimkolwiek targetem xD
Po pierwsze, gdyby nie ludzie którzy kupują auta używane to ci którzy kupują nowe, albo jeździliby nimi po 10 lat, albo musieli liczyć się z utratą wartości na poziomie 100% np po 3 latach.
Po drugie, są ludzie którzy ze względów nawet podatkowych nie kupią nowego auta. Są i tacy którzy robią 10 tys km rocznie i póki mają na co wydawać pieniądze poza autem - wakacje, dom, rodzina etc, też nowego nie kupią.
Po trzecie, ktoś używane auta musi 'chcieć' kupić - inaczej tracą dużo na wartości. Kiedy tak się dzieje to ci którzy kupują nowe bardziej skłonni będą do wydania swoich pieniędzy na te auta w przypadku których utrata wartości jest mniejsza. Przykład pierwszy z brzegu. Jedno auto po 3 latach straci na wartości 30% inne 40% - przy cenie na poziomie 100k PLN różnica to aż 10 tys złotych. Gwarantuje Ci, że dla każdego kto kupuje auto za 100 tysięcy będzie istotna. Chyba, że ktoś sobie kupuje jako piąte do jeżdżenia po bułki.
Po czwarte, choć struktura sprzedaży i użytkowania za sprawą między innymi najmu długoterminowego się trochę zmienia, podobnie poprzez dostępność części 'podrabianych / zamienników etc.' to zdaje się ciągle koncerny samochodowe robią większe pieniądze na handlu częściami niż na sprzedaży nowych aut. Pamiętam kilka lat temu w jednej z gazet motoryzacyjnych ktoś pokusił się o kalkulację z której wynikało, że auto kupione 'na części' od producenta było o ile pamiętam 3-4 razy droższe niż całe z salonu.
Po piąte, są klienci którzy kupują auta używane, ale serwisują je w sieci marki kupując właśnie oryginalne części. Czym Twoim zdaniem różni się Janusz posiadający 4 letnie auto od innego Janusza który posiada 4 letnie auto, ale kupił je jako używane?
Po szóste, co do miłości do marki, pasjonatów motoryzacji etc... te rzeczy są niemierzalne pieniędzmi. Są różni mniejsi lub więksi kolekcjonerzy, miłośnicy youngtimerów którzy 'odkupują' swoją młodość i td.
Po siódme, życie płata różne figle. Ludzie miewają wypadki, choroby, pecha i td... OK, jeżeli ktoś siedzi, narzeka i nic nie robi ze swoim życiem - niech będzie tym 'bidokiem' , "pasjonatem motoryzacji" w cudzysłowie, ale po co kierować te epitety w kierunku przeciętnych ludzi którzy po prostu jeżdżą starymi autam? Nie rozumiem.
Nie obraź się, ale ta Twoja wypowiedź wygląda trochę tak jak gdybyś chciał się poczuć lepszy od tych wspomnianych 'bidoków'.