No więc wymieniłem

po pierwsze to nie miałem uszczelki między silniczkiem a przepustnicą
po drugie, uszczelka między przepustnicą a kolektorem dolotowym była delikatnie nacięta
po trzecie, w przepustnicy, w miejscu docisku okrągłego "talerza" do obudowy (ta szczelinka) utworzyła się minimalna "górka", którą musiałem przyszlifować papierem ściernym
Reset wykonałem wg instrukcji z FESa, tj:
po kliknięciu resetu poczekałem ok 30s
wyłączyłem zapłon na 30s (tak jest w FESie)
włączyłem na 30s (instrukcja FES)
i pojechałem w siną dal

Już nie szarpie jak wcześniej, silnik lepiej się zbiera.....
Najciekawsze jest to że jadąc na luzie obroty są ponad poziom wolnych obrotów (coś w okolicy 1000rpm) i tak jest cały czas dopóki nie zatrzymam auta. (Najdłuższy odcinek na luzie jechałem ok 300-400m)
Jechałem sobie na dwójce, luz i obroty powoli spadały do 1500 a później dpo ok 1000 i tak trzymały do momentu całkowitego zatrzymania po czym spadły tam gdzie ich miejsce

Ta ostatnia śrubka, ta której się obawiałem na pewno nie jest tą o której myślałem bo ma inny gwint (taki jak te którymi przykręca się silniczek do przepustnicy.
Tyle na dziś. Nie miałem nawet czasu sprawdzić TRA. Na pewno było zero po resecie (przed -15ms).
Jutro rano sprawdzę co i jak a także pojeżdżę więcej i zobaczymy czy pomogło.