Alfa jest po poważniejszym serwisie w katowickim ganinexie i prawdopodobnie problem z falowaniem zniknął

odebraliśmy ją w środę. Fajnie że udało im się coś zdziałać, ale niestety mamy do ganinexu trochę zastrzeżeń. Przede wszystkim zorientowaliśmy się że Alfa ma ułamaną rączkę za scudetto do otwierania maski
W skrócie chcieliśmy oddać Alfę do polecanego mechanika który pracuje w aso, podpiąć ją tam do kompa i skończyło się na tym że oficjalnie wylądowała w ganinexie. Początkowo pojechała na aktualizację softu, a ponieważ to nie pomogło ustaliliśmy że po dwóch tygodniach (niestety najbliższy termin) zostawiamy ją na około tydzień testów. Minęło pół tygodnia i dowiedzieliśmy się, że na świecach ciągle jest olej, więc za sugestią aso zdecydowaliśmy się żeby załatali wyciek przed ewentualną dalszą diagnozą.
Za Alfę mieli się zabrać w środę albo czwartek po około tygodniu. Nikt się nie odezwał więc w czwartek w późnych godzinach sama zadzwoniłam do aso. Dowiedziam się że kończą, jeszcze ją przetestują i zadzwonią w piątek albo sobotę. Wspomniałam że Alfa miała iść do lakiernika na początku następnego tygodnia i chciałabym jak najszybciej wiedzieć czy mogę potwierdzić ten termin czy odmawiać. Nikt się nie odezwał i znowu sama zadzwoniłam w sobotę. Przytoczę jako ciekawostkę jak mniej więcej wyglądała rozmowa: odbiera zupełnie niezorientowany w temacie pracownik serwisu, przedstawiam się imieniem i nazwiskiem i mówię że chciałam zapytać czy dzisiaj mogę odebrać swoją 159 tbi
- tdi?
- nie, tbi.
- a co to jest tbi, numer rejestracyjny?
- nie, oznaczenie silnika...
Potem usłyszałam że nie ma dwóch Panów którzy zajmowali się Alfą, nikt w aso nie potrafi udzielić mi żadnej informacji i przecież jest sobota... a chodziło mi tylko o proste pytanie: auto do odbioru czy nie.
Już prawie mieliśmy ją odbierać na początku kolejnego tygodnia, ale mąż dowiedział się na ostatnią chwilę że jednak ciągle źle odpala i zostaje

za dwa dni mieli znowu się za nią zabrać. Pod koniec tygodnia usłyszałam że napisali do swojego wsparcia technicznego z zapytaniem czy ktoś miał podobny problem bo to ciężkie do diagnozy skoro trzeba czekać na zimny silnik. W końcu dostali jakiś plik aktualizacyjny (zapomniałam niestety spytać o co dokładnie chodzi) i zaczęła odpalać normalnie. Oprócz tego w skrócie zostało zrobione:
- uszczelnienie nad głowicą
- nowe świece
- nowy pasek rozrządu
Co ciekawe Pan w aso przyznał że sami nie wiedzą do końca co było na rzeczy...
Podsumowując co nam się nie podobało:
- na drugi dzień po odbiorze chcieliśmy z mężem zajrzeć pod maskę i nie mogliśmy wymacać nad grillem dźwigienki którą trzeba pociągnąć. I wtedy zorientowaliśmy się że jest ułamana

ostatnią osobą która otwierała maskę przed wizytą w ganinexie byłam ja albo mąż i na pewno nic nie było połamane. Rozumiem że coś mogło się ułamać, ale powinni od razu nam to zgłosić zamiast przemilczeć sprawę
- strasznie długo to wszystko zajęło, łącznie półtora miesiąca. Wkurzały mnie przestoje w pracy nad Alfą. Skoro umówiliśmy się na konkretny termin, to oczekiwałabym że zarezerwują sobie na nią odpowiednią ilość czasu i w miarę szybko do nas wróci. Ostatnio stała tam przez prawie miesiąc, a w dokumentach mamy zaledwie 6,4 godzin pracy...
- w czwartek mieliśmy okazję wjechać Alfą na kanał. Silnik jest ciągle mocno uwalony olejem od dołu i trochę z wierzchu

Wprawdzie ustaliliśmy żeby nie myli lakieru z zewnątrz (obawialiśmy się o porysowanie lakieru - wyjaśnienie w ostatnim punkcie), ale nie chodziło nam o to żeby nie wyczyścili rozlanego oleju pod maską. Gdyby teraz znowu zaczęło skądś się lać, ciężko byłoby to szybko zauważyć.
- trochę jestem zawiedziona że nikt nie zwrócił nam uwagi na przegub. Na kanale zauważyliśmy lekki wyciek smaru. Dla porównania w innych serwisach zdarzało mi się że pracownicy przy okazji naprawy wyłapywali takie dodatkowe usterki i zgłaszali przy oddaniu auta. A z tego co wiem Alfa na pewno długo przebywała w ganinexie na podnośniku...
- okolice drzwi we wnętrzu są rekordowo zabrudzone

jak po żadnym innym serwisie
- nie dało się z nikim porządnie porozmawiać o aucie. Na pytanie co planują robić przy Alfie padały ogólne odpowiedzi w stylu "będziemy sprawdzać" i tyle. Miałam wrażenie że ignorują uwagi moje i męża odnośnie usterki. Przykładowo wspomniałam że mam wątpliwości czy uszczelnienie pomoże z zimnym startem, bo nie zauważyłam żeby obecność oleju na świecach i jego ilość wpływała na falowanie, a Alfa złapała check engine nawet niedługo po wymianie separatora, kiedy oleju jeszcze nie zdążyło na świece nalecieć. Czułam że nie traktowali mnie wtedy w pełni poważnie...
- prawie za każdym razem kiedy obiecywali kontakt w jakimś terminie nikt się nie odzywał. Kończyło się na tym że to ja albo mąż dzwoniliśmy do nich.
- bardzo ciężko dodzwonić się na serwis. Prawie zawsze trzeba próbować kilka razy i długo czekać przy telefonie aż ktoś się odezwie
- na szczęście z zewnątrz nasza Alfa nie ucierpiała, ale podczas jednej z wizyt w ganinexie zaobserwowałam że niektórzy pracownicy nie szanują za bardzo aut klientów. Niepotrzebnie opierają się o lakier i wypisują dokumenty na dachach. Z tego względu obawialiśmy się czy w prawidłowy sposób myją auta i poprosiliśmy nawet żeby nie myli lakieru po naprawie. Szczerze mówiąc czujemy dużą ulgę że Alfa nie wróciła porysowana. Strach im oddać auto po detailingu.
Kiepskie dogadywanie się i syf jeszcze bylibyśmy w stanie przeboleć, ale Alfie stała się poważniejsza krzywda (otwieranie maski), sprawa została zatajona i to już przegięcie... Zadzwoniłam z reklamacją i podobno kierownik kazał kupić dla nas nową dźwigienkę. Nie przyznali się jednak otwarcie do winy. Żadna osoba pracująca przy naszej 159 podobno nie przypomina sobie żeby coś się połamało, równie dobrze to mogło się stać gdzie indziej, a część jest tania. Na pewno Alfa pojechała do ganinexu z normalnie a wróciła z kiepsko otwierającą się maską. To rozumiem że dziwnym trafem urwało się samo na drodze Tychy-Katowice, akurat zaraz przed albo tuż po wizycie w aso? Dalszy ciąg sprawy w najbliższym tygodniu