Ciśnienie w oponach

Ciekawe do jakiej temperatury dochodzi opona wystawiona na pełne słońce przy 30C powietrza.
 
Ciekawe do jakiej temperatury dochodzi opona wystawiona na pełne słońce przy 30C powietrza.
No dobrze, ale tak zapytam wprost. Aktualnie wszystkie czujniki pokazują mi 2,2 i na tylnich oznacza to poniżej normy. Mam kontrolkę na tablicy rozdzielczej.. jechać pompować, czy nie?

Wysłane z mojego SM-G965F przy użyciu Tapatalka
 
Ciekawe do jakiej temperatury dochodzi opona wystawiona na pełne słońce przy 30C powietrza.

Nie mierzyłem nigdy temperatury opony drogowej ale mogę powiedzieć, że wyścigowy miękki slick trzeba było nagrzać do temperatury ok. 80 stopni, żeby trzymał. I to była temperatura jego pracy - mierzone na bieżniku. Pompowało się go mieszanką azotowo-tlenową (78-21, 1% argon i co2) do ciśnienia 1,3 bara. To w upale pow. 30 stopni. Jak było chłodno, to pompowało się 1,4 bara.
 
No dobrze, ale tak zapytam wprost. Aktualnie wszystkie czujniki pokazują mi 2,2 i na tylnich oznacza to poniżej normy. Mam kontrolkę na tablicy rozdzielczej.. jechać pompować, czy nie?a
Oczywiście, nawet trochę poniżej optymalnego ciśnienia znacząco pogarszają się właściwości opony i zwiększa się jej zużycie.

Nie mierzyłem nigdy temperatury opony drogowej ale mogę powiedzieć, że wyścigowy miękki slick trzeba było nagrzać do temperatury ok. 80 stopni, żeby trzymał. I to była temperatura jego pracy - mierzone na bieżniku. Pompowało się go mieszanką azotowo-tlenową (78-21, 1% argon i co2) do ciśnienia 1,3 bara. To w upale pow. 30 stopni. Jak było chłodno, to pompowało się 1,4 bara.
"mieszanką azotowo-tlenową (78-21, 1% argon i co2)" czyli generalnie osuszonym powietrzem. No i po dogrzaniu opony (po pierwszym kółku) zazwyczaj sprawdza się ciśnienie i spuszcza trochę powietrza...
 
btw Jak już rozmawiamy o oponach to warto wspomnieć o wyważeniu. Giulię odebrałem w grudniu więc poszły od razu zimówki. Potem założyłem letnie. Nowe. Pojeździłem ok 1tys km i powyżej 100km/h miałem masaż pleców :D Pojechałem na wyważenie i okazało się, że na jednej z opon miałem nawet 30g różnicy!!!. Z nowymi oponami warto skontrolować po jakimś czasie czy się dobrze ułożyły. Od ponownego wyważenia zrobiłem już kilka tys i można monetę na desce postawić i będzie stała :D
 
"mieszanką azotowo-tlenową (78-21, 1% argon i co2)" czyli generalnie osuszonym powietrzem. No i po dogrzaniu opony (po pierwszym kółku) zazwyczaj sprawdza się ciśnienie i spuszcza trochę powietrza...

Mam nadzieję, że odczytałeś moje intencje z tą "mieszanką"? I wcale nie była osuszona, podczas wyścigów sprężarka stała na pace serwisowego auta i zasysała to co było dookoła. Jak padał deszcz to powietrze było wilgotne, jak upał to pewnie bardziej suche. Ale tego nikt nie mierzył i nie ważył. W przeciwieństwie do dzisiejszych czasów, wtedy na pierwszym miejscu było zapier...anie, a potem ustawienia auta.
Po pierwszym kółku nic nie trzeba było spuszczać, bo dmuchaliśmy tyle, że już wiedzieliśmy ile będzie po pierwszym kółku. A w górskich było jeszcze weselej, bo nadmuchane np. 1,3 by po dwóch pierwszych zakrętach była właściwa temperatura i było ok. przez resztę podjazdu ale często zdarzało się, że kolejka do startu utknęła i wszystko ostygło. I cały misterny plan poszedł w p...u.
Teraz nawet w KJS-ach używa się kocy grzewczych. Idąc tym tropem i czytając niektóre wypowiedzi myślę, że niedługo niektórzy będą grzali gumy przed startem do pracy.

- - - Updated - - -
 
Ostatnia edycja:
Ja specjalnie w garażu zrobiłem ogrzewanie podłogowe żeby opony były ciepłe już jak ruszam. Minus taki, że co godzinę muszę auto przekulać 1/4 obrotu koła w tył czy przód żeby opony się równo nagrzały ale za to już z osiedla wylatuję bokiem sto dwadzieścia.
Dzięki temu jestem w pracy średnio dziewiętnaście sekund wcześniej. W sumie szkoda w tej sytuacji, że pracuję z domu.

Mam nadzieję, że niedługo producenci opon zaczną zatapiać w oponie drut oporowy, wtedy będzie można podpiąć pod zapalniczkę i mieć cały czas ciepłe, bez przetaczania auta po garażu w nocy, bo trochę się nie wysypiam.
 
Ja robię lepiej

W garażu mam 4 farelki włączane zdalnie. Napisałem do tego apkę i jak idę pod prysznic to opony mi się grzeją. Z garażu wyjeżdżam na gotowo i na takich ciepłych lakach wiadukt na trasie siekierkowskiej biorę min 120 bo inaczej się wychładzają

:D
 
Ja robię lepiej

W garażu mam 4 farelki włączane zdalnie. Napisałem do tego apkę i jak idę pod prysznic to opony mi się grzeją. Z garażu wyjeżdżam na gotowo i na takich ciepłych lakach wiadukt na trasie siekierkowskiej biorę min 120 bo inaczej się wychładzają

:D
Panowie, szacun. Jak rozpatruję pozbycia się czujników. Do lekarza też nie chodzę

Wysłane z mojego SM-G965F przy użyciu Tapatalka
 
Ogladnaem filmik i teoria nawet mi sie sklada
ale teoria teoria a praktyka praktyką

sam zaczalem zastanawiac sie nad tym tematem po trackdayu

zimne opony przod 2,4 tyl 2,2
3 przejazdy po torze

przod 2,9 tyl 2,7

to jak to sie ma do teorii ?

W
 
A ja sie zastanawiam nad tym:
Producent zaleca pewne cisnienie w oponach zakladajac ze mamy w oponie powietrze atmosferyczne. Tak wiec np zimne kola maja miec 2.2. Jak jezdzimy opony sie nagrzewaja i cisnienie wzrasta, powiedzmy do 2.7 jak teraz w lipcu. I tak ma byc. Producent auta obliczyl ze auto ma jezdzic na 2.7...to zlaecil ze 2.2 pompujemy jak zimne.

Teraz, jesli chcemy uzyc azotu (modne) to co mamy zrobic? Napompowac 2.2 i ciagle jezdzic na 2.2 bo cisnienie sie prawie nie zwiekszy... (wiec moze to byc zamale) czy od razu napomowac 2.7 aby auto mialo tak jak gdy jezdzi na "powietrzu."?

Co powiedza tu eksperci z forum?
 
Skoro przyjmujesz, że 2,2 na powietrzu rośnie do 2,7 po rozgrzaniu, to nie możesz przyjmować, że 2,2 na azocie zostanie 2,2 po rozgrzaniu. Podawałem wcześniej konkretne liczby i jaka różnica jest procentowa między powietrzem a azotem.
 
Z tego co wiem to powod dla jakiego ompuje sie azotem jest to aby uzyskac stale cisnienie w oponach. Tak?
No t6o jaka odpowiedz....czy zimne opony maja byc pompowane tak samo azotem jak i powietrzem?
 
Odpowiedź już była
http://www.forum.alfaholicy.org/giulia_stelvio/153005-cisnienie_oponach-2.html#post2096160

32 psi = 2,2 bar (ciśnienie w zimnej oponie)
34,184 psi = 2,36 bar (ciśnienie w rozgrzanej oponie z powietrzem)
34,096 psi = 2,35 bar (ciśnienie w rozgrzanej oponie z czystym azotem)

Jedyny argument to taki, że jeśli rozgrzejesz oponę do temperatur rzędu 100 stopni czy więcej, to woda zawarta w powietrzu w oponie zagotuje się i zamieni w parę, istotnie zmieniając ciśnienie w oponie - co może mieć znaczenie przy jakichś ostrych wyścigach, ale nie w normalnym aucie przy normalnej jeździe (nawet, jeśli ktoś się uważa za Kubicę swojej wsi).
 
Ostatnia edycja:
Odpowiedź już była
http://www.forum.alfaholicy.org/giulia_stelvio/153005-cisnienie_oponach-2.html#post2096160

32 psi = 2,2 bar (ciśnienie w zimnej oponie)
34,184 psi = 2,36 bar (ciśnienie w rozgrzanej oponie z powietrzem)
34,096 psi = 2,35 bar (ciśnienie w rozgrzanej oponie z czystym azotem)

Jedyny argument to taki, że jeśli rozgrzejesz oponę do temperatur rzędu 100 stopni czy więcej, to woda zawarta w powietrzu w oponie zagotuje się i zamieni w parę, istotnie zmieniając ciśnienie w oponie - co może mieć znaczenie przy jakichś ostrych wyścigach, ale nie w normalnym aucie przy normalnej jeździe (nawet, jeśli ktoś się uważa za Kubicę swojej wsi).

to zeby ta opona co ma 2.2 ile musi miec temperatury zeby nagle miala 2.7 ? nawet jezeli powyzej 100st to taki wzrost musialby byc spowodowany sporą iloscia pary wodnej w kole...
pytam z praktycznego punktu widzenia i tego co pokazywaly czujniki.
 
a jak docieraliście opony ?
czy 500 km spokojnej jazdy wystarczy, czy są dotarte fabrycznie ?
 
to zeby ta opona co ma 2.2 ile musi miec temperatury zeby nagle miala 2.7 ? nawet jezeli powyzej 100st to taki wzrost musialby byc spowodowany sporą iloscia pary wodnej w kole...
Przypuszczam, że wilgotność w kole musiałaby być taka, że na feldze rósłby las równikowy i skakałyby między falami delfiny.

a jak docieraliście opony ?
czy 500 km spokojnej jazdy wystarczy, czy są dotarte fabrycznie ?
Najpierw kolistymi ruchami w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara przy pomocy jedwabnej poszetki skropionej Beaujolais nouveau - ważne, aby wino nie było schłodzone. Następnie ruchem posuwisto-zwrotnym przy użyciu wełnianej skarpety, koniecznie noszonej.
A tak na poważnie, to nowe opony są pokryte środkiem do rozformowywania więc całkiem bez jaj muszą się dotrzeć aby się go pozbyć i uzyskać optymalną przyczepność. Mówią różnie, 200, 300 kilometrów, co rabin to inna odległość.
 
A tak na poważnie, to nowe opony są pokryte środkiem do rozformowywania więc całkiem bez jaj muszą się dotrzeć aby się go pozbyć i uzyskać optymalną przyczepność. Mówią różnie, 200, 300 kilometrów, co rabin to inna odległość.

o to ciekawe. Robię popcorn i zaczynam czytać.

To udało mi się znaleźć
"Proces docierania można przyspieszyć. Po pierwsze przecierając opony alkoholem, który pomoże pozbyć się chemikaliów. Można także użyć drobnego papieru ściernego, który nada gumie pożądaną szorstkość. "
:D
http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/dlaczego-opony-zimowe-trzeba-dotrzec,2402281,art,t,id,tm.html

Ciekawe co jeszcze można docierać. Może zbiornik paliwa? Podobno najlepiej na początku stosować mniejszą liczbą oktanową aby delikatnie przyzwyczaić powłokę zbiornika Zalecana jest taka procedura przez pierwsze 8tys km aby zbiornik posłużył jak najdłużej. Znane są przypadki zaplanowanego zużycia takiego zbiornika. Stosują to nieuczciwi producenci. Taki zbiornik wytrzymuje max miesiąc po gwarancji a bez dotarcia nawet zdarzają się wycieki już po roku. Trzeba wtedy stosować specjalne uszlachetniacze ceramiczne przywracające wewnętrzną strukturę powłoki zbiornika paliwa. Niestety są bardzo drogie no ale jak kto dba tak ma. Warto.

Podobnie jest z wycieraczkami. Przez pierwsze 3-4 deszcze zaleca się niższe biegi aby ułożyć pióro do szyby. Nie wolno pod żadnym pozorem wystawiać nowej wycieraczki na ostre promienie słoneczne lub wodę o kwaśnym pH. To może odkształcić gumę i źle dotrzeć szybę. Oczywiście nie są wskazane duże prędkości aby docisk wycieraczki przez pierwszy okres użytkowania nie był zbyt duży. max 68km/h. Chyba, że pod wiatr to wtedy trzeba odjąć prędkość wiatru. Dzięki temu wycieraczki się ułożą i będą długo służyły.

Na szczęście jestem już po docieraniu pasów. Wg. zaleceń mojego dziadka każdy pas należy dobrze ułożyć aby się nie rozciągał i działa prawidłowo w sytuacjach ekstremalnych. Tu przecież chodzi o nasze bezpieczeństwo. Na samym początku należy wyciągać go powoli bez szarpania aby ułożyć sprężynę naciągacza oczywiście po równo od kierowcy i pasażera. Jeśli się jeździ samemu to na allegro można kupić specjalne trzymaki. Odzież nie może mieć suwaków ani guzików gdyż te mogą zaczepić o pas i go uszkodzić w fazie docierania. Można zastosować specjalne preparaty nasączające pasy ceramiczną substancją antypoślizgową aby bardziej trzymały ciało przy wypadku. Niestety wtedy nie można siadać w mokrym ubraniu aby nie zniszczyć tej powłoki. Trzeba odczekać aż ubranie wyschnie. Można zamówić taksówkę i w takich przypadkach przysługuje zniżka. Każdy szanujący się taksiarz to zrozumie bo sam taką powłokę ma od strony kierowcy. Oni nie wychodzą z samochodów więc problem ich nie dotyczy.

Cały czas jestem jednak w trakcie docierania lamp. Słyszałem, że prze pierwszy rok należy unikać jazdy nocą. Najpierw krótkie tunele, małe podziemne parkingi. Maksymalnie po 15min i w odstępach nie mniejszych niż 3 godziny aby taka lampa miała czas na ułożenie się i ostygnięcie. Ostre słońce też nie jest wskazane bo można przypadkowo włączyć oświetlenie i takiej lampie zrobi się przykro, że jest włączana bez potrzeby w jasnym słońcu i może strzelić focha w nocy. Lewe są najgorsze bo od strony kierowcy i uważają się za lepsze. Czasem się kłócą z prawymi bo tamte twierdzą, że świecą dalej i one są lepsze. No i mamy migającą choinkę do czasu odłączenia klemy. Tylne można pominąć bo producenci gwarantują, że są ułożone i dotarte.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra