Brera czy 159

Mnie w Lexusie w Kato odesłali do Warszawy (z updatem nawigacji/radia) :D
Jeśli kogoś stać na V10 lub V12 to i stac na naprawy lub wymiany eksploatacyjne. Najważniejsze to zakupić auto na swój budżet (liczą się koszty utrzymania, a nie tylko sam zakup) i to niezależnie czy będzie to 159 czy Brera (bo ta druga w utrzymaniu droższa nie jest).

Demagogia ;) Zawsze możesz się wpakować w auto, na którego zakup i utrzymanie teoretycznie Cię stać, a potem powychodzi parę niespodzianek, które zrujnują Twój budżet. Najlepszy przykład to samochody z grupy VW z silnikiem 2.0 TDI. Wcale nie trzeba być krezusem, żeby sobie takie auto nabyć. Tylko że usuwanie błędów konstruktorów trochę w tym przypadku kosztuje. I nikt Ci nie powie, jak dany egzemplarz jest bardzo podatny na np. pęknięcie głowicy. Są V8, które nie są zbyt problematyczne, a są V8, które czeszą kieszeń bez litości. Generalnie zasada jest taka - i dotyczy praktycznie wszystkich marek - im wyższy segment i wyższy model pojazdu, tym wyższe koszty eksploatacji. Składa się na to bardzo wiele czynników, ot chociażby dla aut sportowych - różnica w cenie opon i felg w stosunku do zwykłych osobówek. Kupisz 159 1.9 JTDm 120KM na feldze 16" - będziesz miał zupełnie różne koszty eksploatacji w stosunku do obniżonego 2.4 JTDm Ti z felgą 19". A teoretycznie - ten sam samochód.
 
Zgadzam się Tomek z Tobą, jednak mnie bardziej chodziło o sytuację:
0 oszczędności, idę do banku zapytać o zdolność kredytową na 6-8lat.
Wychodzi 60-70tys zł, a to sobie kupię Brerę V6, Subaru Sti albo coś innego. Później przy normalnej eksploatacji (benzyna, opony, płyty) jest płacz i zgrzytanie zębów, bo ciężko auto utrzymać z pensji 2tys zł...

Auto powinno się kupować takie, że jego wartość to nasza pensja do ręki x12-24 miesiące maks, jeśli ma być na dłużej lub krócej.
 
Mnie bardziej chodzilo o to ,że Maserati kojarzy mi się z autem ponadprzecietnie awaryjnym , potwornie drogim w eksploatacji ( spalanie V8 +ceny częsci zamiennych) oraz z brakiem fachowego serwisu itd.

Jeżeli chodzi o QIV 3.2 V8 z silniorem od Ferrari, to łyka tyle co 3.0 V6. Oczywiście nie ma problemu ze spalaniem dużo wyższym. Jaka stopa, taki wir. Części też nie są szczególnie drogie, bo chłopaki zrobili zbieraninę z tego, co było na rynku. Kwestia znalezienia, i wirtuoza, który to ogarnie. Nawet cena rozrządu nie jest jakaś powalająca. Oczywiście, jak zarżniesz turbinę (albo obie), to Cię to szarpnie po kieszeni. Jak wszędzie.

QV to już auto dla ludzi o nieco grubszych portfelach, ale tu już chyba koszty eksploatacji roli nie grają.

No, ale umówmy się - Maserati to nie samochód, to precyzyjna maszyna. I na pewno nie auto do codziennej eksploatacji (bardziej myślę tu o QIV).
Ale jazda tym cudem. Eh!
Już sam odpał motoru przyprawia o dreszcze...


Solution - kupić Brerkę i wrzucić do niej motor 8.32 (z Themy lub owego Mase). I wszystko w rodzinie.
 
szerszeń ,kolega radosuaf raczej wspominał o GT i Quattroporte a to stosunkowo nowe auta i serwis ich będzie raczej drogi . Wiem ,że część starszych modeli Maserati ze względu na powiazania kapitałowe dzieli niektóre części z AR i ci bardziej kumaci w temacie spokojnie stosują tańsze alfowskie części do swoich widelców .

Dla zainteresowanych zakupem auta z trójzębem kilka cen :

Orientacyjne ceny części do 4porte V6 (2.0/2.
icon_cool.gif
:

- filtr powietrza 12€
- klocki przód 325€
- tarcza przód 210€
- pompa wody 180€
- pasek rozrządu 77€
- cewka zapłonowa 90€
- chłodnica 330€
- tarcza sprzęgła 290-420€ (w zależności od wersji silnika)
- łożysko sprzęgła 470€
- półoś napędowa 500€
- amortyzator (aktywny) 1500€
- amortyzator (zwykły) 1020€

(ceny w/g oficjalnego cennika Ferrari-Maserati, netto)
 
Tu ci przyznam racje .W 2005 kiedy szykowałem się do zakupu auta ,na placu boju zostały własnie te dwa auta . 159 i BMW 320 D. Po jazdach testowych u dealerów zwyciesko wyszlo BMW , prowadziło mi sie znacznie lepiej niż 159 . Różnica wynikała najprawdopodobniej z kilku rzeczy : BMW było o 13 KM mocniejsze , o 100kg lżejsze i miało RWD . Wybralem 159 właśnie ze wzgledu na estetykę i na znajomosci dealerskie ( dzieki upustom różnica w cenie wyniosla 30 tys.)

BMW to jest dla mnie marka-zagadka. Nie rozumiem, jak można było wprowadzić tapicerki typu Sensatec - kiepskiej jakości coś, co imituje skórę i po 150 tysiącach km wygląda koszmarnie. Każdy pierdołowaty dodatek w wyposażeniu kosztuje jakieś ekstremalne pieniądze. Co do prowadzenia: http://www.youtube.com/watch?v=zON4bWsl2Ek
Jak na razie 159-ka ma najlepsze właściwości trakcyjne w klasie.
 
rafter, gdybyś był tak miły i podał obok ceny z oficjalnego cennika Audi do swojego samochodu, to mielibyśmy porównanie ;).
 
BMW to jest dla mnie marka-zagadka. Nie rozumiem, jak można było wprowadzić tapicerki typu Sensatec - kiepskiej jakości coś, co imituje skórę i po 150 tysiącach km wygląda koszmarnie. Każdy pierdołowaty dodatek w wyposażeniu kosztuje jakieś ekstremalne pieniądze.
To fakt, zarowno BMW jak i Audi kasuja za byle pierdolke, ale trzeba przyznac, ze zarowno BMW 3, jak i A4/A5 prowadzi sie swietnie.

Orientacyjne ceny części do 4porte V6 (2.0/2.:
Ale same ceny to nijak nam sie przydadza. Najlepiej porownac stosunek ceny czesci/serwisu do wartosci auta. Mysle, ze wtedy takie Maserati nie bedzie tak odbiegac od aut za 50k zl.
 
Ale same ceny to nijak nam sie przydadza. Najlepiej porownac stosunek ceny czesci/serwisu do wartosci auta. Mysle, ze wtedy takie Maserati nie bedzie tak odbiegac od aut za 50k zl.

Nom - zwłaszcza, że już masz podane ceny orientacyjne. Klocki hamulcowe przednie c.a. 1500 PLN. Tarcze przednie po 1000 PLN sztuka. Komplet amorków prawie 20000 PLN. Normalnie, Panie, ceny jak za obsługę Brery ;)
 
Tyle, że tarczę do Brery ciężko porównywać do tarczy z Masera. W dodatku jeśli ktoś kupuje auto za pół miliona,to naprawdę jest mu to obojętne... Ja np. tankuję 95 V-Power za 5.84 ostatnio i mam gdzieś, czy będzie kosztować 6.50 nawet. Ale rozumiem, że jak ktoś ma Astrę 1993, to wzrost ceny LPG o 3 grosze na litrze będzie powodował u niego frustrację. Ale to działa w obie strony.
 
Tyle, że tarczę do Brery ciężko porównywać do tarczy z Masera. W dodatku jeśli ktoś kupuje auto za pół miliona,to naprawdę jest mu to obojętne... Ja np. tankuję 95 V-Power za 5.84 ostatnio i mam gdzieś, czy będzie kosztować 6.50 nawet. Ale rozumiem, że jak ktoś ma Astrę 1993, to wzrost ceny LPG o 3 grosze na litrze będzie powodował u niego frustrację. Ale to działa w obie strony.

Moment moment - pisałeś przed chwilą, że koszty eksploatacji Maserati będą porównywalne z kosztami eksploatacji innego samochodu za c.a. 50 tysięcy złotych. Otóż nie będą. Co Ci wykazałem na prostym przykładzie. Kwota, jaką płacisz za samochód, nie determinuje kwot, za jakie będziesz zmuszony je serwisować.
Poza tym konia z rzędem, jak znajdziesz mechanika, który Ci takie auto ogarnie bez zamiaru kasowania Cię bez opamiętania za każdą czynność serwisową.
 
Chyba mnie z kimś pomyliłeś :). Ja pisałem, że mając do wyboru RS6 lub Maserati GT wybrałbym Maserati. Nigdzie nie twierdziłem, że eksploatacja jest porównywalna... Gdyby mnie było stać na jedno z dwojga, to pewnie mało by mnie interesowała.
 
Panowie - nie porównujmy QIV do QV, bo to przepaść technologiczna i dwa całkiem różne bolidy, mimo, że z tej samej stajni. O ile dla tego pierwszego można znaleźć jakieś zamienniki z innych marek, to dla drugiego jest to już raczej niewykonalne.
Spalanie też będzie radykalnie różne - QIV miało motory 2.0, 2.8 i 3.2, a QV 4.2 i 4.7, tylko V8.
A znalezienie fachury? Hm. Ze 3-4 garaże by się w PL znalazły, gdzie to naprawią.
 
Tyle, że tarczę do Brery ciężko porównywać do tarczy z Masera. W dodatku jeśli ktoś kupuje auto za pół miliona,to naprawdę jest mu to obojętne... Ja np. tankuję 95 V-Power za 5.84 ostatnio i mam gdzieś, czy będzie kosztować 6.50 nawet. Ale rozumiem, że jak ktoś ma Astrę 1993, to wzrost ceny LPG o 3 grosze na litrze będzie powodował u niego frustrację. Ale to działa w obie strony.

Radku ,ale dlaczego od razu za pół miliona , Quattroporte 4 letnie z przebiegiem ca. 50 mil kupujesz w USA ( bezwypadkowe) za 40 kUSD ,sam się za takim rozglądałem gdy dolar miał doła bodajże w 2008 . Wtedy nie trzeba było być milionerem żeby nabyć takie auto . I co po opłatach Quatrroporte wyniosłoby nabywcę tyle co dobrze wyposażony Passat w turbodieslu czyli auto dla przeciętnego polaka ,no ale serwis już nie dla przeciętnego niestety .
 
A transport, cło, akcyza, koszty przeróbek? Dlaczego Camaro w Stanach kosztuje chyba 26 tys. USD, a w Polsce 199.900?


P.S. Takim QP to byś mnie "zabił", nie powiem... :)
 
A transport, cło, akcyza, koszty przeróbek? Dlaczego Camaro w Stanach kosztuje chyba 26 tys. USD, a w Polsce 199.900?


P.S. Takim QP to byś mnie "zabił", nie powiem... :)

Pamietam ,wtedy wynalazł mi znajomy takiego za bodajże 35 kUSD z serwisu Maserati X 2 zł za USD = 70 kpln + koszta wiec myślę że w 120 kpln by się zamkneło WTEDY !! ,ale czas minął :P
Parę ładnych 911 wtedy też przypłynęło do PL za śmieszne pieniądze .

P.S.
Pierwszy serwis Maserati podobno już działa w Wa-wie http://www.zasadasa.pl/siec_dealerska/maserati_warszawa.htm ale czy ogarniają auta brak miarodajnych żródeł
 
Moment moment - pisałeś przed chwilą, że koszty eksploatacji Maserati będą porównywalne z kosztami eksploatacji innego samochodu za c.a. 50 tysięcy złotych
To ja pisalem:)
Chyba sie nie zrozumielismy. Chodzilo mi o nowe auta i koszta obliczone proporcjonalnie do wartosci auta. Takie amory kosztujace 20 000zl to niby duzo, ale jak popatrzysz, ze to 'tylko' 4% wartosci nowego auta (500tys zl) to mysle, ze nie tak zle. To tak, jakby dla samochodu nowego o wartosci 50tys zl amorki kosztowaly 2000zl. Stac Cie na auto za 50tys to w razie czego te 2tys tez bys wylozyl.
Nie mowimy o uzywkach, bo luksusowe auta szybko traca na wartosci, jednak koszt serwisu pozostaje na tym samym poziomie (cena czesci,uslug, itp). Dlatego mozna wyhaczyc fajne fury taniej, ale trzeba sie zastanowic, czy stac nas potem na ich utrzymanie...


Ale OT sie zrobil...
 
Ostatnia edycja:
Pamietam ,wtedy wynalazł mi znajomy takiego za bodajże 35 kUSD z serwisu Maserati X 2 zł za USD = 70 kpln + koszta wiec myślę że w 120 kpln by się zamkneło WTEDY !! ,ale czas minął :P
Parę ładnych 911 wtedy też przypłynęło do PL za śmieszne pieniądze .

P.S.
Pierwszy serwis Maserati podobno już działa w Wa-wie http://www.zasadasa.pl/siec_dealerska/maserati_warszawa.htm ale czy ogarniają auta brak miarodajnych żródeł

Serwis autoryzowany ma zapewne takie ceny, że Ty byś miał wylew po usłyszeniu ofert na wymianę kilku zasadniczych elementów auta. Dużo bardziej popularne Porsche Cayenne ma średnią cenę przeglądu (wymiana oleju, filtrów, blablabla - generalnie standardowe czynności) na poziomie 5000 PLN. Jedynym sensownym rozwiązaniem na serwis Maserati w Polsce jest ktoś, kto się takich aut nie boi + import części z Włoch.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra