no ale chyba nadal nie dotarło do ciebie, że to oznacza, ze po prostu przegrałeś, i twoje stękanie nikogo kompletnie nie obchodzi, bo to się już wydarzyło. Ja tu nie muszę cie do niczego przekonywać, i tak będziesz jezdził elektrykiem, a stawiasz sie w pozycji, jak by to do ciebie trzeba petycje pisać, żebyś łaskawie pozwolił, żeby przyszłość motoryzacji była elektryczna.
Wiedzę, ze masz jakąś wrodzoną skłonność do konfabulacji. :sarcastic:
Po pierwsze - w nic nie grałem, więc nie mogłem w nic wygrać, ani przegrać
Podjąłem próbę jakiejś rzeczowej dyskusji z tobą dotyczącą elektryfikacji: jej sensu jak takiej, sensownego sposobu jej wprowadzenia - uwzględnienia jej wpływu oraz realności realizacji.
Próba wykonana - nieudana.
Z twojego powodu - prowadzisz nielogiczny ciąg wątków na zasadzie "dlaczego nie" zamiast przekonywać "dlaczego tak". Jesteś królem chaosu.
Nawet twoje stwierdzenie odnośnie jakiejś "przegranej" świadczy o twojej dziecinności - ja np. z przyjemnością kupię sobie elektryka, jeżeli stwierdzę, że ma to dla mnie sens.
Prawie każde twoje zdanie jest ubogie logicznie - np. powyżej napisałeś "to się już wydarzyło" - masz na myśli przyszły zakaz w 2035r.? :sarcastic: Masz jakiś wehikuł czasu, czy co?
Prawdopodobnie się wydarzy, ale 100% pewności nie ma - jest dużo czasu do 2035r. (ale mało z perspektywy ambitnych celów elektryfikacji) - może nastąpić jeszcze wielokrotny 'revisit' tej decyzji - np. zmiękczenie (więcej wyjątków), a nawet przesunięcie. Więc NIC się jeszcze nie wydarzyło - to wszystko jest aktualnym planem.
Twoje śmieszne stwierdzenia, że "będę jeździł elektrykiem" też są urocze :sarcastic: - może będę może nie będę

- nie muszę mieć nowego samochodu po 2035r. - ale co tam taki bełkot przechodzi Ci dość swobodnie przez palce (szybsze od rozumu?) na klawiaturze.
Oczywiscie, że nie musisz - teraz jest nawet jasnym, że nie potrafisz. Nie potrafisz, bo nie umiesz formułować logicznie argumentów wspoeirających twoje tezy. :sarcastic:
Tak sobie pleciesz, aby pleść - jak chłopek roztropek pod blokiem na ławce z kolegami przy piwie.
Zupełnie niczego nie rozumiesz - nikt nie oczekuje żadnych petycji - wystarczą RZECZOWO podane argumenty ZA - twoje pokrzykiwania i ciągła argumentacja 'dlaczego nie' - poprzez (często pseudo) obalanie przedstawianych ci argumentów tego nie zastąpi - i darcie japy/pretensje "o petycjach" tego nie zastąpią i nie zakrzyczą tego, że przez #375 stron nie potrafiłeś przedstawić jakiegokolwiek logicznego podejścia do kwestii o której napisałem.
To z tobą jest coś nie tak - nie z elektryfikacja jako taką. :sarcastic:
I jeszcze się primadonna obraża, ze ktoś oczekuje rzetelnych argumentów na poparcie jej tez - może jak w Jezusa trzeba ci uwierzyć?

Tak na słowo?
