Olaboga, wzieli ciezarowke na krótkie trasy, na długą trasę, i skandal, podróż długo trwała!!!!
Zawsze coś, jak nie złe planowanie, to złe opony, to nie zwolnił, to nie podgrzał baterii, to znów wzięli do testów zły model. No po prostu wszyscy są niekompetentni, firma transportowa po prostu specjalnie chciała, żeby źle wyszło, albo niewiedza.
Potwierdza się to, co napisałem wcześniej, potrzeba do EV porządnej edukacji bo to nie jest tak, że wsiadasz i jedziesz. To ceremonia, którą trzeba celebrować, planować, delektować się nią. No i pamiętajcie o ciepłej bieliźnie, jakby była zima
tak tak, te mityczne niemieckie autostrady bez limitów(tylko, ze limitami), którymi codziennie wszyscy jeżdzą
Mityczne, niemityczne. Zwykłe 140 km/h to już zanadto dla EV, żeby mieć normalny zasięg, który jest bez problemu, dla każdego spalinowego, małego czy dużego, czy nawet 20 letniego.
Żenada i tyle. Obejrzałem wczoraj test mastodonta BMW iX M60, 619 koni, płacisz za to 650 tys. i co? Korzystając z mocy tego samochodu, robisz w temp. otoczenia ok. 5 stopni, na polskiej autostradzie (nie niemieckiej) zasięg do 280 km. No czad. Gdzie tu sens? Czy naprawdę, jak nie powiedział Kornacki, nie powinni elektryków robić na razie lekkich, do miasta, a nie takich, które przez wielkie baterie mają grubo ponad 2 tony i są na trasę, ale tak naprawdę gówno się na tę trasę nadają? Kupujesz wielkie wygodne auto i później co 2 godziny na autostradzie szukanie ładowarki i ładowanie? Naprawdę jest to według Was logiczne i dobre rozwiązanie? Gdzie tu sens?
Elektryki nie są złe, ale do czasu, kiedy gęstość baterii się nie poprawi, nie powinny być tam gdzie są racjonalne i rzeczywiście się powiedzmy sprawdzają, czyli do miasta, na krótkie odcinki?