Hej,
dziś będzie coś z kategorii “codzienność”.
W ostatnim czasie coś zaczęło mi się tłuc w prawym przednim kole. „Tłuczenie” wystepowało przy jeździe na którkich nierównościach i jedynie w prawym kole.
Tłukło się coś tak jak by poluzowane było jakieś plastiki lub mocowanie. Dźwięk w środku jak gdyby ktoś przy jechaniu przez nierównośći (wtedy wystepował) stukał wesoło kluczem w nadkolu.
W żaden sposób nie przekładało sie to na kierowanie autem / komfort / wibracje etc. Ot takie sobie tłuczenie się....
Aby temat ukrucić, któregoś pięknego popołudnia postanowiłem zaatakować nadkole. Po wcześniejszym rozpoznaniu podejrzenie padło na plastikowe rurki idące od filtra powietrza.
Załozyłem, że w trakcie jazdy po wybojch (przez luz na mocowaniu jednego z nich) dochodzi do ich odbijania się od siebie i stad dźwięk „tłuczenia”.
No to jedziemy:
Demontaż nadkola poszedł całkiem sprawnie – śrubokręt gwiazdkowy załatwia wszystkie śrubi w nadkolu.
Co warto zauważyc to w nadkolu jest świetny „spocik” na piach i wszelkiego rodzaju brud..... warto tam zajrzeć raz na jakiś czas gdyż zawsze staram sie płukać to miejsce przy myciu auta , ale jak widać nie daje to jakiegoś oszałamiającego efektu.
Moi pacjencie czyli "airrurki" na zdjeciu poniżej.
Problemem tłukacych się ruru w zaznaczonym miejscu miał byc luz na uchwycie rury czerpiącej powietrze
Aby zniwelować ten temat zlikwidowałem luz na uchwycie poprzez dokręcienie oraz dołozenie podkładki gumowej wycietej z dętki i kropelki silikonu
Między rurki wrzuciłem kawałek maty wygłuszającej, która jest odporna na wilgoć i izolując rurki od siebie pozwoli też im na delikatną pracę aby niepotrzebnie nie zabetonować ich i nie tworzyć niepotrzebnych naprężeń.
Całośc zajeła mi ok 2h.
Zadowolony z siebie złozylem nadkole i postanowiłem dalej cieszyć się Alfiną.
Najlepsze jest jednak to, że nic zupełnie to nie dało.......


Nie powiem, że delikatnie się nie zirytowałem.
Kolega mechanik po jeździe stwierdził, ze cos na zawiasie musi się dziać.
Celem ustalenia co się dzieje ruszylem do SKP, gdzie okazało się, że zawias jest jak najbardziej ok po tym jak go szarpaki wyczochrały, a do sprawdzenia został nawet zawołany członek rodziny właściciela stacji żeby bujać autem.....

Panowie nie wzięli grosza bo jak sami powiedzieli nic mi nie pomogli oprócz tego, ze stwierdzili, że wszystko gra.
Przespałem sie z tematem i wrociłem do niego postanawiając sprawdzić temat w jeździe. Diagnoza okazała się prosta. Przy wjeżdzaniu w wyboje i naciskaniu delikatnie hamulca temat ustawał.
Winnym okazała się sprężyna trzymająca/ściągająca jarzmo z klockiem. Ten luźny na 2-3 mm tłukł sie w zacisku i robił raban.
Imadło -> kowalstwo srtystyczne -> i cisza.:dance3:
Sporo czasu i irytacji, ale dźwiek ciszy bezcenny
