Alfa Romeo Tonale

Wartość odsprzedaży w deklaracjach wielu nie ma znaczenia, ale jednak nikt nie porzuca auta na drodze, tylko jednak sprzedaje - za pieniądze. Więc jak by nie zaklinać to ma.
Kupowanie "dla drugiego" użytkownika akurat wychodzi w przypadku aut o dużej utracie wartości - bo ten drugi kupi tanio. To dotyczyło Alf dotąd jak żadnej innej marki.
Cena odsprzedaży to po prostu część ceny auta - tylko odejmująca się od ceny zakupu za jakiś czas. Gdyby nie miała znaczenia - j,w, porzucone na poboczach auta kupione "dla siebie" zastawiałyby drogi, oraz nie istniałyby wersje tanie, w przypadku AR same Vki kiedyś czy Q obecnie. A istnieją . Bo skoro cena nie ma znaczenia - to czemu 2.0 a nie 2.9 ?
Obiło mi się o uszy, że dealerzy Porsche potrafią oferować więcej za niedawno sprzedane auto, bo jest na takie klient na już. Wiem, pojedyncze przypadki, dostawy, półprzewodniki itd. Ale jednak o czymś to świadczy.

Co do wycen z ubezpieczenia to fakt, miałem 2 całkowite szkody na jednym aucie bo reflektor 166 kosztuje jak ponad pół auta ;) wyjściem przynajmniej w przypadku 75 może są żółte tablice, wtedy o ile wiem można ubezpieczać wg wyceny rzeczoznawcy. Choć jaka wówczas składka AC wyjdzie to może też być ciekawe.

Nie tylko Porsche.
Moja roczna Giulia wg wyceny PZU jest warta tylko 5 tys. mniej niż nowa rok temu, czyli faktycznie więcej jeśli znajdzie się zdecydowany chętny.
 
Stanowczo odradzam żółte tablice, z wielu względów. Jeżeli chcesz ubezpieczyć AC wg wyceny rzeczoznawcy to Compensa ma taką opcję - mam tak ubezpieczoną moją 166.


A z jakich? ja tak myślę Pucharówkę przerejestrować , już rozmawiałem z osobą tym się zajmującą, jako "zasłużona w sporcie" nie musi mieć 30tu lat . Nie dla AC akurat, ale dla św spokoju z przeglądami czy ilością miejsc czy przejechaniem kawałka czy po prostu przejażdżki bez wypatrywania patrolu. Z tego co mówił to minusów nie ma raczej.
 
Z tego co mówił to minusów nie ma raczej

A to ciekawe :D

Dla mnie to mega minusy:
- na większe prace musisz otrzymać zgodę powiatowego konserwatora zabytków (np. wymiana silnika, skrzyni, zmiana koloru)
- pojazd zabytkowy nie może służyć do celów zarobkowych
- jeżeli pojazd ma >50 lat i jest wart >32tys musisz otrzymać zgodę na sprzedaż za granicę i zapłacić 25% sumy którą dostaniesz
- jak wyżej jeżeli chcesz wyjechać za granicę też musisz uzyskać zgodę
- pojazd musi mieć co najmniej 75% części oryginalnych, co automatycznie wyklucza większe modyfikacje i wymusza zakup drogich często części ori
- nie można wrócić do białych tablic
- musisz uzyskać zgodę na sprzedaż
- nie można zniszczyć
 
Obok w dziale Gtv jest to trochę wyjaśnione. Podobnie wypowiadał się ten od zabytków z którym rozmawiałem.
Silnik skrzynia w AR? Części eksploatacyjne. 50 lat 156? Hmm ;) za granicę też nie takie straszne.
A wobec trendu wywalania spalinowek z dróg podatków i niewątpliwie coraz bardziej rygorystycznych przeglądów (klatka 1 zamiast 5 miejsc itd) mnie to musi tylko czasu brak, może zima zgłębię temat.
 
Dla mnie osobiście idea pytania kogokolwiek czy mogę zrobić coś w swoim aucie jest tak absurdalna, że wyklucza wszystko :D
 
Dla mnie osobiście idea pytania kogokolwiek czy mogę zrobić coś w swoim aucie jest tak absurdalna, że wyklucza wszystko :D

Ale po co masz pytać ?
Pyta ktoś montując big brake kit? Koła inne niż w homologacji, robiąc swapa ? Szprey gdzie nie było? Walki inne ? Modyfikacje elektroniki chyba powszechne w giuliach z oryginalnie niewylaczalnym ESP?
Myślę że chodzi o to aby nie wiem nie przerabiac alfy na jakiegoś passata. Kto i jak sprawdzi silnik skrzynie ( w ramach tego co pasuje nie v12 zamiast twinsparka)
Przecież nie ma przeglądów. Robisz jeden i jeździsz wiecznie. Po co kogoś o coś pytać Takie auto nie stoi w muzeum. Się coś zużywa się naprawia.Masz chyba wycięte pierwsze katalizatory. Jak Ty nie to masa Vek dla ich zdrowia. Za rok kilka nie przejdzie na przeglądzie przecież wobec ogólnego trendu. To nie proszenie się o podbicie mimo to? A tak , problem z głowy.
Na drivecupach classocautocupach jeżdżą sobie auta na żółtych jakoś się nie przejmując za bardzo potencjalnie możliwym uszkodzeniem.
 
Tak ogólnie to niezły syf powstał w wątku o Tonale...
 
Trochę tak po włosku ;)
Warto by chyba zmienić tytuł tematu na "Gdzie zmierza Alfa Romeo w świetle nowego modelu Tonale?"

Chyba lepiej tak nie formułować pytania ... ;) Bo odpowiedzi nie napawają optymizmem. No poza dążeniem do osiągnięcia jakości jak japońce. Marzenia są fajne. Ale wszyscy wiemy że to nierealne zupełnie.
 
Chyba lepiej tak nie formułować pytania ... ;) Bo odpowiedzi nie napawają optymizmem. No poza dążeniem do osiągnięcia jakości jak japońce. Marzenia są fajne. Ale wszyscy wiemy że to nierealne zupełnie.
Jakość jak japońce powiadasz...25 lat temu można było jeszcze czasami w to uwierzyć jeśli chodzi o niewysilone dupowozy bo w większości ,,sportowych" panewki to padały nagminnie.

A tu artykuł z lipca tego roku: toyota lider akcji serwisowych i jest i mazdaaaa tuż za pudłem.
https://motoryzacja.interia.pl/wiad...wisu-musialo-zajrzec-69-tys-kiero,nId,6141740

P.S. bez obrazy kogokolwiek, wrzuce może komuś się przyda.
Mitomania jest zespołem zaburzeń osobowości, można to leczyć i tą pozytywną informacją chciałem się przy okazji podzielić.
 
Ostatnia edycja:
A tu artykuł z lipca tego roku: toyota lider akcji serwisowych i jest i mazdaaaa tuż za pudłem.
https://motoryzacja.interia.pl/wiado...ro,nId,6141740

Chcąc być obiektywnym zadajmy sobie jedno podstawowe pytanie: czy lepsza jest marka "awaryjna" która ogłasza akcje i naprawia to, co nie działa, czy marka "nieawaryjna", która po prostu akcji nie ogłasza, nawet jak coś nie działa?
Oceniając wg akcji serwisowych można zagubić sedno, czyli kwestię czy dane modele aut się psują, czy nie.

I nie chodzi mi tutaj od razu o Toyotę, Alfę czy Mazdę, ale ogólnie - bo takie "zamiatanie pod dywan" zdarza się wszędzie, ot choćby sławne "nie do zdarcia" 1.9 TDI które miały sporo problemów rozwiązywanych w serwisach po cichu na zasadzie "coś się zawiesiło, nawet nie wiemy dokładnie co ale już działa" - osobiście byłem świadkiem w moim służbowym Golfie wiele lat temu. Auto straciło moc, max 100km/h, ale w serwisie magicznie ożyło :D
 
Chcąc być obiektywnym zadajmy sobie jedno podstawowe pytanie: czy lepsza jest marka "awaryjna" która ogłasza akcje i naprawia to, co nie działa, czy marka "nieawaryjna", która po prostu akcji nie ogłasza, nawet jak coś nie działa?
Oceniając wg akcji serwisowych można zagubić sedno, czyli kwestię czy dane modele aut się psują, czy nie.

Każdy widzi to co chce zobaczyć.
 
Za wzór i wzorzec do naśladowania, stawia Alfie japonica kto? Obecny szef Alfy Romeo
Kilkukrotnie te wypowiedzi tu na forum były cytowame. Jemu carramba odpowiadaj nie mnie.
 
Dzisiaj widziałem pierwsze Tonale w Poznaniu :). Tylko przód, więc nie wiem, czy nie testówka, ale raczej nie, bo na parkingu w strefie mieszkalnej daleko od salonu.
 
Z racji pracy, którą wykonuję (oraz zatrudnienia w formie umowy o pracę) użytkuję obecne auto (Giulię) w ramach wynajmu konsumenckiego, więc co jakiś czas sprawdzam jakie opcje się pojawiają.

Okazuje się, że Tonale znalazło się w ofercie Leaseplan:

https://www.leaseplan.com/pl-pl/wyn...atna/nasze-samochody/66797/alfa-romeo-tonale/

I dostało łatkę "popularne". Ciekawe jak ta popularność będzie wyglądać w rzeczywistości.

Wysłane z mojego SM-A525F przy użyciu Tapatalka
 
Amortyzatory
Powrót
Góra