[155] ALFA ROMEO 155V6 ( foty,historia, technika, dyskusje )

Widzę, że tutaj przeniosły się opowieści z mchu i paproci obrastających nasze Alfy :)

Fajnie, że są ludzie, którzy widzą w autach coś więcej niż tylko sposób na przemieszczanie się i potrafią się tym dzielić - w sumie po to to jest to forum. Mam TSa, więc niby nie ta zakładka, ale skoro piszecie swoje historię to i ja dopiszę swoją - może ktoś zobaczy w niej ślad swoich decyzji i przemyśleń a może komuś się w czymś przyda... Ja w każdym razie mam wolne przedpołudnie i wyżyję się na was :)

Maj story jest takie :) 155 to mój pierwszy samochód. Długo żyłem bez prawa jazdy, i dobze - jak mawiał Pyzdra, bo nie było mi jakoś potrzebne. Dziewczyny odwiedzałem autobusami albo na rowerze - nie narzekały, pewnie do dziś rzewnie patrzą na przejeżdżające przez ich wioski PKSy :) Tak mi się później poukładało, że samochód stał się potrzebny. Żona, dziecko itp, itd. Na szczęście, na początku swojej przygody z motoryzacją nie musiałem kupować smutnej Skody, żeby trzaskać nią kilometry rozwożąc jogurty, Pancerwagena, żeby w nim montować ledy i diody, ani Hundy żeby mieć respekt na osiedlu dzięki rozwierconemu tłumikowi. Jednym słowem miałem wolną rękę, z zastrzeżeniem, że muszą być 4 drzwi i bagażnik mieszczący wózek. I tak usiadłem sobie w osamotnieniu gdzieś w ciemnym pokoju, poskrobałem się w głowę i zatopiłem w myślach. I myślałem, myślałem i pewnie bym myślał do dziś, gdybym nie przypomniał sobie jak, dziecięciem będąc, kupowałem Auto Świat. I jedna z okładek szczególnie zapadła mi w pamięć. Na niej była ona, wspaniała, srebrna Alfa Romeo... 156. I już wiedziałem - to będzie Alfa. Najlepiej Sportwagon. I zacząłem takiej szukać, nie wiedząc jaki ma mieć silnik, jakie wyposażenie, nie wiedząc nic o Alfach. A że przy tym szukaniu trafiłem na to forum, to się dowiedziałem, że to nie jest takie proste. Że silniki TS wybuchają, że wielowahacze, że 156 nie mają podłóg bo już dawno je zeżarła rdza... Troszkę zrezygnowany już chciałem się udać z powrotem do ciemnego pokoju na nową turę samochodowych rozmyślań, gdy zobaczyłem ogłoszenie na forum: sprzedam 155. Wcześniej nawet nie zakładałem, że będę miał kanciaka. I co się okazało? Cena samochodu - lepiej niż przystępna, jak wybuchnie silnik przy odcince to niewielka strata, wymieni się na nowy, jak tylko wyjdę żywy z płonącego wraku. Wielowahaczy brak. Części ogólnie śmiesznie tanie - jeśli ktoś nie wie o czym mowa, chociaż tu wszyscy są dobrze zorientowani, to polecam wizytę z "nowym" samochodem w ASO. Bagażnik ogromny, dużo większy niż w 156, pomieści nie tylko wózek ale nawet teściową. Wrażenia z jazdy próbnej? Bardzo pozytywne, są takie do dziś. I tak stałem się szczęśliwym posiadaczem Rosso Proteo 195 - po części z rozsądku a po części w wyniku dziecięcych marzeń, które tak się właśnie zmaterializowały.

A teraz epilog, trochę przemyśleń z ciemnego pokoju :)

Czy 155 jest to auto dla każdego? Na pewno nie - nie dla każdego kierowcy i nie dla każdego mechanika. Czy jest to "dobry zakup"? Za pieniądze, które trzeba na nie wydać - na pewno tak. Czy kupiłbym je jeszcze raz, gdybym mógł cofnąć czas? - Tak. Czy kupiłbym kolejną 155? Nie... :) I tu chyba tkwi tajemnica tego rozdźwięku między miłośnikami danego modelu "aż nas rdza nie rozłączy" a całą resztą. Bo ja uważam, że samochód - jakikolwiek by nie był nasz stosunek do niego - to przedmiot użytkowy. Przedmiot, który jeśli nas cieszy i spełnia nasze potrzeby transportowo/rekreacyjne - spełnia swoją funkcję właściwie. Jeśli jednak nasze potrzeby ewoluują, to trudno oczekiwać od samochodu, że będzie ewoluował razem z nimi. Dlatego zmienia się samochody na nowsze, inne, lepsze. To tak jak z pierwszą miłością - wtedy była jedyna i najpiękniejsza, ale życie zwykle niesie ze sobą zmiany i nasze potrzeby/oczekiwania również nie są na to odporne. Są oczywiście szczęśliwcy dla których ta pierwsza miłość jest również ich ostatnią i należy im zazdrościć.
Ejmen :)
 
Fajne zwierzenie:).
Częściowo jakbym samego siebie czytał...

Przynajmniej dziewczyna zainteresowała się Tobą ze względu na Ciebie samego, a nie furę, jaką jeździłeś:).
 
minusbb, fajnie opisane i końcówka trafna, ja mam szczęście ujeżdżać firmówkę więc 155 trzymam jako auto spełniające moje zachcianki - sztywne, wystarczająco szybkie, trochę dzikie i nieokiełznane bez zbędnych gadżetów typu ABS/ESP, auto które ma mi dawać fun z jazdy i być tanie w utrzymaniu - tą rolę spełnia idealnie, wsiadając do niego przenoszę się w inny wymiar, jest głośno, sztywno, a silnik tylko czeka żeby liznąć czerwonego pola :)

kazikx, z tematem spalania przejdź do 155 8V i napisz ile Ci pali, porównamy.
 
Ostatnia edycja:
Jak najbardziej:).
Muszę tylko poradzić sobie wpierw ze wskaźnikami paliwa...

- - - Updated - - -

auto spełniające moje zachcianki - sztywne, wystarczająco szybkie, trochę dzikie i nieokiełznane bez zbędnych gadżetów typu ABS/ESP, auto które ma mi dawać fun z jazdy i być tanie w utrzymaniu - tą rolę spełnia idealnie, wsiadając do niego przenoszę się w inny wymiar, jest głośno, sztywno, a silnik tylko czeka żeby liznąć czerwonego pola

Dokładnie tak.

Ma być drapieżnie, zwinnie, szybko, dźwięcznie i ascetycznie.
A jednocześnie z klasą i smakiem.
I nietuzinkowo.

Nie pamiętam już, kiedy raz ostatni widziałem 155 na drodze:confused:.
 
Gdybyś mógł porównać średnice wewnętrzne tych kolektorów to będę wdzięczny. kupiłem ostatnio silnik 2.0 Turbo z kolektorami rurowymi od 166, i może to będzie coś podobnego jak tutaj.
Srednice rurek( wym. wewnetrzny) w rurowym kolektorze wydechowym wynosza 36mm w żeliwnym nie mierzyłem bo nie mam ich pod ręką
 
ze spalaniem to mnie nie rozśmieszaj każdy taki silnik musi palić

No tak, racja, dżentelmeni nie rozmawiają o spalaniu:).

- - - Updated - - -

Są też STD przewody elastyczne które kosztuja 50/60 zł i sa nowe

Czy możesz wrzucić link np. allegro, z takimi przewodami?
Co bym nie pobłądził...

- - - Updated - - -

J
I nietuzinkowo.

Dodam jeszcze, że musi skrzypieć:).

U mnie fotele skrzypią przy gramoleniu się i wygramolaniu z auta, ale lubię to:).
 
Srednice rurek( wym. wewnetrzny) w rurowym kolektorze wydechowym wynosza 36mm w żeliwnym nie mierzyłem bo nie mam ich pod ręką

Dzięki, jak zacznę działać to zdam foto relację.

- - - Updated - - -

- - - Updated - - -



Czy możesz wrzucić link np. allegro, z takimi przewodami?
Co bym nie pobłądził...

- - - Updated - - -

Przednie mogę mieć od 25 pln za sztukę, tylne od 15 pln/szt.
Mowa oczywiście o elastycznych.
 
Dziękuję Wam (Pawłowi i Adamowi) za namiar.

Priorytetowo traktuję naszych, więc Pablo puszczę Ci za chwilę wiadomość na pocztę wp.
 
A nie lepiej wymienić wszytko? w tym mocowaniu chyba jest guma która po 20 latach mogła się uszkodzić nie jest to drogie a itak mnie policzą za robocizne tyle samo

Wysłane z mojego E6653 przy użyciu Tapatalka
 
Objawy usterek mocowania amortyzatora

Usterka objawia się zazwyczaj stosunkowo delikatnym strzelaniem gumy, co może być spowodowane m.in. uszkodzeniem łożysk mocowania. Warto przeprowadzić krótki i dość prosty test. Należy złapać sprężynę amortyzatora i kręcić kierownicą. Następnie złapać drugie koło i wówczas można poczuć różnicę – uszkodzone łożysko wprawia w drżenie sprężynę. Na początku pojawi się delikatne "strzelanie gumy" przy kręceniu kierownicą. Usterka często objawia się przy wymianie amortyzatorów.

W miarę upływu czasu i kilometrów następuje także naturalne zużywanie się tulei gumowych wykorzystywanych w mocowaniu amortyzatora. W końcu pojawia się zbyt duży luz, a wraz z nim stuki towarzyszące najpierw gwałtowniejszym ruchom nadwozia, po czym nieustannie dające znać o sobie przy kołysaniu się karoserii.

=======================================================

Masz wszystko opisane na stronie ipartsa
 
może mi ktoś powiedzieć czy mocowanie amortyztora np takie http://www.iparts.pl/czesc/zestaw-n...7-a1e-163km,2-282-148-100371-0-331-27557.html

jest takie same z lewej i z prawej strony i czy najlepiej wymienić parami bo od strony kierowcy strzela mi mocno po kreceniu kierownica

Jest prawa i lewa strona - są różne.

- - - Updated - - -

w tym mocowaniu chyba jest guma która po 20 latach mogła się uszkodzić

To jest wręcz nie możliwe, żeby tyle wytrzymała, jeszcze do tego przy ciężkim silniku.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra