-kiedy wymieniał świece - wydatek około 500zł
-kiedy robił sprzęgło
-kiedy rozrząd i zmieniacz
-kiedy hamulce - w jakim stanie tarcze, jak zjechane to ktoś dawał mu w gaźnik( na liczniku przebieg 130000 a tarcze jak papier

) albo cofał licznik - żaden problem, albo nieźle go katował. sama jazdą po mieście z rozsądkiem nie skatuje tarczy. Po 200000 tarcze potrafią wyglądać na niewiele używane. Wiem z autopsji.
-kiedy zawieszenie
Pojechać na szutrową drogę i posłuchać zawieszenia
Ostro zahamować - czy nie ściąga i czy działa abs
Sprawdzić klimę - teksty, ze trzeba nabić, wsadzić w buty, bo to najczęściej dziura w układzie i/lub zwalony kompresor i chore pieniądze kosztuje naprawa
Jakieś rysy,zadrapania - olewamy, trudno teraz uchować auto bez śladów na lakierze, ale zawsze może się zdarzyć, ze akurat tak trafimy. Ja nie bardzo lubię gdy używane auto ma lakier jak od lakiernika.
Szyby - zawsze lepiej gdy wszystkie są oryginalne, jeżeli była jakaś kolizja to nie była bardzo drastyczna.
Opony - im w lepszym stanie tym lepiej - zwłaszcza na szerokich i wysokich alusach - takie opony są dość drogie
Hak - w/g mnie jak jest to baaardzo duża wada
Umyte wnętrze silnika - nie lubię, po cholerę tam myć, od razu posądzam o nieszczelności
10 lat nie myłem silnika i nic się nie stało. A jak cieknie spod głowicy to niezła zabawa.
Suchy silnik - jak cieknie to od razu koszty z uszczelnieniem.
Wahacze, końcówki - są to koszty do przełknięcia. Akumulator też w zasadzie nie powala kosztami.
Wnetrze - im czyściej tym lepiej. Zalane, podarte i zaflagane wnętrze nie fajnie wygląda a i świadczy o eksploatacji.
Czy dymi z rurki od bagnetu oleju i czy dymi z otworu wlewu oleju.
Czy dymi z wydechu.