Właśnie słyszałem kawałek audycji radiowej o tematyce motoryzacyjnej (radio TOK czy jakoś tak) - panowie całkiem spokojnie stwierdzili że w Europie Giulia mimo małej gamy silników sprzedaje się wyjątkowo dobrze, w PL nie, bo PL jest specyficzna - umarłe dla AR salony plus mit Alfy , klient zachodni jest znudzony sztampowym przysłowiowym Audi , u nas nie, to wciąż szczyt ekstrawagancji

itp. itd. Aha, plus to że w zasadzie to się nie "sprzedaje" tylko ludzie płacą za możliwość jeżdżenia czy garażowania auta - chodzi o te wynajmy, porównanie takiego "zakupu" do telefonu który się spłaca z abonamemtem. Że my wciąż kupują wóz myślimy co z nim będzie za 10/naście lat - jak się będzie wtedy sprawował itp. To fakt, ja też tak "po staremu" myślę, no przynajmniej 8 i wolę mieć swój a nie pożyczony gdzie trzeba sprawdzać umowę co z nim wolno, a czego nie wolno robić. A taka postawa jak moja zabija sprzedaż, oj... :-/
Ale ogólnie w tonie bardzo pozytywnym rozmowa o Giulii, tonie wzmacnianym delikatnie wyczuwalną ekscytacją, a to z tego powodu, że mają ci panowie redaktorzy obiecaną na cały tydzień testowania nonstop Quadrifoglio

Zimą : )
(aha, i podobało mi się, że bez żadnych dywagacji tylko wprost, jako oczywistość taką jak ta, że Giulia ma napęd na tył, zauważają w niej stylistyczną kontynuację 156tki - jak jeden z nich stwierdził - coś w rodzaju mocnego liftingu Alfy 156. A to komplement , bo jak wiadomo, 156 to najlepsze stylistycznie nadwozie ever z wozów cywilnych )
O podobieństwie do BMW słowa żadnego hmm
