Dla mnie JTS to genialny silnik. Kupiłem go 1,5 roku temu (2002rok, stara buda, wnętrze po lifcie), zrobiłem 40tyś km i złego słowa nie powiem. Problemu z nagarem również nie mam (chyba, bo auto 200km/h przekracza bez problemu), mimo że jeżdzony był przez większość swojego przebiegu na oleju 10w40 (poprzedni właściciel nie wiedział, że leje się 10w60, ja również się dowiedziałem 2 wymiany po zakupie i dopiero wtedy przeszedłem na 10w60). MCSF zaświecił mi się 2 razy (gdy trzeba było wymienić świece), a poza tym nigdy nie miałem problemu z tą kontrolką. Spalanie niższe niż w TS'ie (porównuje zarówno z 1.8 teścia, jak i 2.0 znajomego), silnik sporo elastyczniejszy i ogólnie czuć wyraźną różnicę w mocy, mimo niby tylko 11km różnicy, nie ma jakiegokolwiek problemu z falującymi obrotami, są 4 świece, a nie 8 ( a wiadomo, że jakby ktoś chciał platynki zakładać to jest spora różnica w cenie ), wariator jest oryginalny od nowości, a Alfa ma już 160tyś km (u teścia w TS'ie oryginalny wariator klepał jak diesel już po 100tyś km). Jedyny minus jaki widzę w JTS, to dla Polaka fakt, że nie ma sensu zakładać instalacji gazowej.
Generalnie dziwi mnie jeden fakt - JTS'ów jest tak naprawdę w Polsce bardzo mało, a jednak połowa właścicieli TS'ów ma tak wyrobione opinie o nim, jakby co najmniej pół roku użytkowała Alfę z tym silnikiem. Może w takim razie pora przestać powtarzać opinie ślepo przeczytane z neta, skoro nie ma się żadnego doświadczenia.. Do nikogo konkretnego się to nie odnosi, tak tylko sobie głośno myślę, być może mój JTS, jest jakiś wyjątkowy, że się nie zepsuł do tej pory...
Jakby ktoś szukał bardzo zadbanego technicznie JTS'a w starej budzie, to zastanawiam się nad sprzedażą swojej sztuki, na rzecz wymarzonej 159, ale za 7tyś nie oddam
