• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

[Giulietta] Akumulator...

Tak tak, ja ogólnie wiem jak zmierzyć prąd. I jak rozumiem, przez ostatnie kilka postów, rozmawiamy tylko o pomiarach przy wszystkim wyłączonym - na postoju.

Tylko - po pierwsze - jest pewien cyrk, aby zrobić to w realnych warunkach postoju (wszystko zamknięte, włączony alarm). Po drugie - nie mamy za bardzo punktu odniesienia, 200mA? 500mA? Kto wie ile to "dużo" dla Julci. A po trzecie - mi wszystko działa, z SS nie korzystam, Julcia zapala bez zawahania, nawet po kilku dniach postoju. Nie uważam, że mi coś w trakcie postoju zjada prąd ponadprogramowo...

Moje pomiary były tylko do dyskusji o ew. ładowaniu rekupekljashdkhiaslcyjnym (trudne słowka...). I o tym, że po uruchomieniu alternator zapodaje ok. 13,3 V, a po jeździe już prawie 14 V (co jest o tyle dziwne, że na biegu jałowym, moim zdaniem, powinno zawsze być tyle samo).
 
Normalnie nie powinien pobór przekraczać 0.02 A - ale, jest jeszcze alarm i ten w zależności od modelu swoje też lubi "zabierać" i wtedy wskazania mogą być wyższe. Jeśli jednak auto pali ok, po dłuższym czasie, to powinno być ok.
Dziwny jest ten wzrost napięcia po czasie. Sprawdź na podładowanym akumulatorze, może już nie trzyma jak powinien.
 
Problem z akumulatorem?

Witam wszystkich,

właśnie zostałem właścicielem Giulietty 1.4 MA 170KM i od początku emocje. W momencie odbioru auta, nie udało się go odpalić, dopiero przy użyciu kabli rozruchowych. Pomyślałem, że skoro auto stało przez kilka tygodni ( choć dzień wcześniej odpaliło) - to normalne.

Trzy dni nie było problemu, aż do wczoraj:
- pierwsza próba otworzenia auta przy użyciu kluczyka nie odniosła skutku. Druga spowodowała włączenie alarmu 3x po kilka sekund.
- po tym odłączyłem akumulator, postawiłem go do ładowania, mały prostownik, długie ładowanie (około 24h)
- zamontowałem akumulator ponownie (kolejności jak w instrukcji, +, masa, czujnik)
- po przekręceniu kluczyka wyświetla kilka błędów:
1) Have power steering checked
2) Steering corrector unavailable
3) Airbag failure
4) ABS unavailable
5) EBD failure
6) ASR unavailable
7) VDC unavailable

Czym może to być spowodowane? Czy to ciągle problem akumulatora i poprostu go wymienić?? Czy podczas jednej z tych czynności coś innego mogłem uszkodzić?

Dodam jeszcze, że jedno z kolejnych "otwarć" auta znów spowodowała włączenie alarmu 3x kilka sekund.
 
Akumulator zamontowałeś bezpośrednio po odłączeniu go od prostownika czy dałeś mu czas -przynajmniej z godzinę na spadek i ustabilizowanie napięcia ?
Sprawdziłeś napięcie akumulatora po ładowaniu ?
 
Mogło minąć 20 minut. Napięcia niestety nie mam dziś jak zmierzyć.
 
Twój akumulator to szmelc - nic mu nie pomoże ładowanie
 
20 minut to za mało, aby napięcie się ustabilizowało po ładowaniu.
Jeśli akumulator jest stary to mógł ulec zasiarczeniu lub nastąpił opad mas z płyt, wtedy byle stukniecie w akumulator doprowadza do wewnętrznego zwarcia i rozładowania. Bez wskazań z miernika więcej trudno powiedzieć na "pewno", więc zostaje jedynie podmiana akumulatora na inny.
 
Problemem był akumulator.

Wczoraj udało mi się zmierzyć "stary'" i odłączony dawał jedynie 11,6V.
Dziś wymieniłem na nowy i po zkalibrowaniu układu kierowniczego błędów brak.

Dziękuję za pomoc.
 
Po czterech latach i 90tyś przebiegu padł akumulator. Chyba miał prawo ;)
I teraz ciekawostka bo wciąż się zanoszę od śmiechu, w ASO Bołtowicz (Warszawa) nowy akumulator (twierdzą że Magneti Marelli) kosztuje 700zł!
I trzeba na niego czekać 5 dni roboczych.

Ostatecznie kupiłem Exide EL600 za 400zł tutaj: http://www.akusklep.pl/exide-microhybrid-ecm-60ah-540a-el600-p-478.html
I teraz uwaga: na terenie Warszawy dowożą akumulator do klienta i sami instalują!
Przyjeżdża pan i pani, sympatyczni, full profeska, na koniec dostajemy wydruk z testu akumulatora i gwarancję. Za instalację nic nie dopłacałem.
Super sprawa taka usługa. To nie reklama, myślę że może się to komuś przydać tak jak mnie.

Okazało się że oryginalny Exide w aucie z 2011 to jeszcze produkcja amerykańska. Obecnie produkują je w Polsce (wykupili Centrę)
 
Ostatnia edycja:
pozwolę sobie odgrzać kotleta :)...
przeczytałem temat.. i wnioskuję iż polecano w końcu akumulator centra EFB 60ah start&stop ... z racji tego iż zauważyłem ze mój akumulator jest od nowości nie zmieniany... (exide) i ma już 6 lat i działa.. (btw: start&stop też działa.. ale za każdym razem klikam by się wyłączyło bo mnie drażni), więc postanowiłem go wymienić przed zimą by nie mieć pewnego mroźnego poranka niespodzianki. Zadałem pytanie pewnemu dostawcy a ten z kolei polecił mi zamiast centry:
Akumulator Duracell EXTREME DE60 EFB 60Ah 600A

czy spotkał się ktoś z nim? ponoć lepsza jakość i żywotność... (no i droższy nieco), ale że się na tym nie znam to wolę zapytać.

EDIT:
- nie ma odpowiedzi i trzeba aku wymienić ... zobaczę tego duracell'a w takim razie :).
 
Ostatnia edycja:
Zadałem pytanie pewnemu dostawcy a ten z kolei polecił mi zamiast centry:
Akumulator Duracell EXTREME DE60 EFB 60Ah 600A
Zapewne dlatego, że więcej na sprzedaży takiego akumulatora zarobi, bo chyba nie sądzisz, że w trosce o twoje dobre samopoczucie.
Akumulatory ze średnie półki dzisiaj przedstawiają podobną wartość - jakość i mają zbliżone parametry - zwróć uwagę na normę w której są podane bo są trzy.
Wszystko jest tam skrzętnie obliczone tak aby akumulator w normalnie eksploatowanym samochodzie wyzionął ducha po około trzech latach w przypadku kiedy akumulatory jeszcze 20-15lat temu trzymały po 5-6 lat a i dłużej.
W dieslu już po drugiej zimie widać różnicę podczas rozruchu, a jeździłem autem po 60-70km dziennie w większości po autostradzie więc bajki o niedoładowaniu można sobie darować.
 
dlatego czy kupisz aku varty boscha czy no name nie ma kompletnie żadnego znaczenia- grunt aby trzymał parametry ori
 
zobaczymy.. dostałem aku w cenie centry mimo ze w sklepie stał po 490 zł. Aku duracell robi podobno firma "banner".
 
Jakieś 2 tygodnie temu wymieniałem akumulator w Peżocie, bo stary kompletnie wyzionął ducha. Okazało się, że siedzi tam raczej oryginał (Johnson Controls z francuskimi opisami), czyli rocznik... 2003 :).

No ja właśnie wymieniłem fabryczny z giulietty ... po 6 latach (btw ... aku działał)
 
No i mnie również dopadł problem z akumulatorem. Od pewnego czasu problemy z odpaleniem silnika, start stop nie działa (nie używam, raczej testowo). Samochód na gwarancji do końca marca przyszłego roku. Byłem w serwisie, zmierzyli 13,5V, na rozruchu 8,5V i stwierdzili, że wszystko jest ok, wystarczy podładować. Oczywiście po ładowaniu minęły 2 dni i znowu problem ten sam. Dzisiaj ledwo mi odpaliła. Serwis nie reaguje, spławiają mnie jak mogą.

Macie jakiś pomysł jak rozwiązać problem? Jakaś skarga do FCA?

Jeśli zostanę z problemem sam - Centra CL600 będzie ok?

Dzięki za pomoc. Pozdrawiam.
 
Wzywaj za każdym razem lawetę, nawet jeżeli masz od kogo odpalić.
Powiedz im, żeby zmierzyli stopień naładowania akumulatora po całym dniu postoju w ASO. U mnie w ciągu dnia spadło do 60%, a z faktami trudno dyskutować.
 
No i mnie również dopadł problem z akumulatorem. Od pewnego czasu problemy z odpaleniem silnika, start stop nie działa (nie używam, raczej testowo). Samochód na gwarancji do końca marca przyszłego roku. Byłem w serwisie, zmierzyli 13,5V, na rozruchu 8,5V i stwierdzili, że wszystko jest ok, wystarczy podładować. Oczywiście po ładowaniu minęły 2 dni i znowu problem ten sam. Dzisiaj ledwo mi odpaliła. Serwis nie reaguje, spławiają mnie jak mogą.

Macie jakiś pomysł jak rozwiązać problem? Jakaś skarga do FCA?

Jeśli zostanę z problemem sam - Centra CL600 będzie ok?

Dzięki za pomoc. Pozdrawiam.

Twój samochód rocznik 2015 stosuje algorytm ładowania akumulatora z rekuperacją energii w którym akumulator nigdy nie jest ładowany do pełna, a który stara się utrzymać poziom naładowania ok 3/4 (aby akumulator był w stanie zaabsorbować duży prąd ładowania w trakcie hamowania silnikiem). Po roku przebywania w stanie niepełnego naładowania akumulator jest z pewnością w znacznym stopniu zasiarczony i wymaga ładowania odsiarczającego. Ładowania takiego nie da się przeprowadzić przy pomocy większości nowoczesnych ładowarek które wyłączają się automatycznie po osiągnięciu pewnego napięcia końcowego. Jeśli masz dostęp do staroświeckiego prostownika do ładowania akumulatorów spróbuj w pełni naładowany akumulator ładować przez minimum dobę (lepiej dwie) prądem ok. 200 mA lub z napięcia 15.6 V prądem jaki zechce pobierać. Jeśli to nie pomoże, to znaczy, że akumulator jest uszkodzony.
Co do nowego akumulatora - CL600 to dobry wybór. Dzięki dodatkowi węgla do elektrod proces zasiarczania tego akumulatora powinien przebiegać wolniej i powinien rzadziej wymagać ładowań regenerujących (odsiarczających).
Ponieważ akumulatory kwasowe z zasady nie nadają się do pracy w systemach z rekuperacją energii bez dodatkowych układów sprzętowych (np. superkondensatory) lub algorytmów regeneracyjnych system obsługi akumulatorów w Giuliettach od 2014r można uznać za źle zaprojektowany. Jest to znak czasów - producenci samochodów są bardziej zainteresowani wynikami testów nowych egzemplarzy niż wygodą użytkowników.
 
No i powstaje pytanie, czy poprawne jest napięcie ładowania np 13 V, bo i takie się zdarza podczas jazdy.
Ja się na prądzie nie znam, tyle co miałem na studiach, ale wszędzie w literaturze piszą, że prawidłowe napięcie ładowania wynosi (strzelam z pamięci) 13,8 V-14,6 V, a poza tym zakresem może uszkodzić akumulator.
 
prawda jest taka- aku musi wytrzymać min ok 4 lat jeśli nie to znaczy że coś jest nie tak. Owszem jakby ktoś jeździł na dystansie 2-3 km i co chwile gasił to wiadomo - fizyki się nie oszuka ale nie jest normalne że np po 2 -3 dniach postoju samochód zalicza zgon.
Dlatego opowieści o technice ładowania czy innych dyrdymałach można uznać za bełkot marketingowy mający wytłumaczyć klientowi usterkę którą naprawdę czasem zlokalizować co jest przyczyną. Dlatego najczęściej serwis rozkłada ręce albo wymienia metodą prób i błędów.
padający aku to:
1. dodatkowy pobór prądu na postoju spowodowany usterką osprzętu.
2. niewłaściwe ładowanie ( za małe/ za duże)
3. uszkodzenie aku
4. uszkodzenie instalacji elektrycznej.

i w kwestii akumulatora- nie polecam Centry- szajs jakich mało i w razie usterki gwarancja to fikcja.
 
Ostatnia edycja:
Amortyzatory
Powrót
Góra