• Jeśli chcesz dodać swojej Alfie charakteru i jednocześnie zaznaczyć przynależność do naszej społeczności – to dobry moment, żeby je zamówić.

    Ramki Alfaholicy

    Szczegóły, zdjęcia oraz informacje o zamówieniu znajdziesz tutaj.

    Nie czekaj, bo jak zwykle schodzą szybko.

9-3 aero sc v6

Ciekawe co piszesz. Nie będę zaprzeczał mądrzejszemu. To w takim razie przejechanie obcym autem 2-3mm od czujnika go jeszcze nie aktywowało. Mam czujniki na pasie przednim. Na nim też widać rysy (czyli drugie auto ślizgnęło się po nim a nie tylko ominęło blisko) i jeszcze blaszka mocująca czujnik jest wygięta..... I nadal poduszka nie odpaliła. Czyli pomimo że możesz mieć rację to w rzeczywistości sprowadza się to do fizycznego uszkodzenia czujnika.
Od razu zdementuję domysły, że auto drutowane auto było nie raz przetrzepywane na oryginalnym techu. A poduszkę kierowcy akurat sprawdzałem przy okazji montując przyciski zmiany biegów - więc jest :) Chyba, że ktoś to zrobił tak umiejętnie, że nawet techem nie jest się wstanie wykryć niezgodności.
Tylko że nie będę uderzał młotkiem w ten czujnik aby to sprawdzić :sarcastic:
Nie, nie sprowadza się to do fizycznego uszkodzenia czujnika.
Sprowadza się to do tego, że w Twoim przypadku uderzenie było zbyt słabe by poduszki aktywować. Patrząc na zdjęcie to dziwnym by było jakby się odpaliły przy takim uszkodzeniu.

Wysłane z mojego Moto G (5S) Plus przy użyciu Tapatalka
 
Skoro tak to właśnie żona ma fart :) Mnie właśnie zdziwiło że nie odpaliły skoro mają taką budowę. Przecież uderzenie poszło po pasie przednim - ślizgiem bo ślizgiem ale jednak. To nie to samo co puknięcie w plastiki.
 
Ale poszło pod bardzo dużym kątem w stosunku do osi wzdłużnej samochodu. Do tego pewnie żona jechała dość wolno?
Sam pomyśl - jaki byłby sens odpalenia poduszek w takiej sytuacji?

Wysłane z mojego Moto G (5S) Plus przy użyciu Tapatalka
 
Macie rację. Auto żony praktycznie stało bo włączała się do ruchu i zatrzymała wystawionym autem. Gość jej nie ominął.
 
Ale jestem wściekły bo to kolejne auto na które wydaliśmy dużo kasy (w sensie więcej niż wartość rynkowa) żeby było wychuchane a żona rozbiła.... To ja jeżdżę gratem za kilka tysięcy a jej kupujemy za kilkadziesiąt i drugi raz już rozwaliła.... ręce mi opadają. Z alfą 159 też tak było. Już się szykowałem do sprzedaży żeby do wiosny cabrio upolować. Ale w tej sytuacji albo będzie jeździć tym albo sprzedamy i kupimy jej jakiegoś gruza. Koniec wypieszczonych autek.

Dobra decyzja ale trochę późno. Jeśli żona ma tendencje do rozbijania samochodów to dlaczego jeździ lepszymi autami niż Ty? Gdzie tu logika? Ja rozumiem miłość, te sprawy ale logika, gdzie tu logika? Dziecku jak zrobi prawo jazdy też dasz porządny wóz? Żebyś nie odebrał tego źle, nie chcę tutaj jeździć po Tobie tylko trzeba przewartościować priorytety i jeśli TY jeździsz autem za parę tyś, dbasz, nie masz żadnych przygód a ktoś rozbija kolejne auto za 30 tyś to coś tu się nie zgadza. Powtórzę jeszcze raz, rozumiem miłość, żona, itp ale logika ma jednak znaczenie. Polecam dla żony fiata stilo. Fajne, ładne auto a jak coś rozdupi to nie będzie szkoda.
 
Równie dobrze po akcji z poprzednim autem logicznie podchodząc mogło być ac zamiast kolejnego "gruza". Lub porostu ac. No i Marku nie przewidziałes takiej sytuacji i musiałeś wyjechać 166 zimą na letnich kołach. A na owa sytuację mógł być kolejny "gruz" i alfa by nie "cierpiała" jadąc po śniegu. Wiem wiem. Złośliwy jestem. Ale pewnie wielu pomyślało pełne podwórko aut a niema na ac. Lub szkoda kasy. Ale jak żona rozbija to głupotą , tak głupotą jest tego ac nie kupić.
 
Racja. Tak właśnie też zrobię tym razem. Albo AC albo dostanie tanie auto, którego nie będzie szkoda i nie straci tyle na wartości.
 
Brak AC to wielka szkoda, ale pisanie o tym żeby żona jeździła "gruzem" bo tak podpowiada logika czy może ekonomia podsumuję tylko jednym komentarzem. Gdyby jechała "gruzem" to być może byłby to ostatni "gruz" w jej życiu...
Pozdrawiam.
Rafał
 
Pod hasłem gruz raczej mi chodzi o auto o niższej wartości :sarcastic: sam zauważyłem paradoks, że właśnie jeżdżę tanimi autami i nic mi się nie dzieje. A żona tymi najdroższymi, wyszukanymi specjalnie żeby były bezwypadkowe i zadbane - co rusz to ma rozwalony samochód. Dlatego słuszną koncepcją jest AC albo po prostu kupić jej starsze auto o niskiej wartości (już obdrapane czy klepane) którego taka naprawa będzie kosztować parę stówek a nie parę tysięcy.
 
Skoro w temacie z 9-5 zrobiłem aktualizację to i tu coś dopiszę. Dla kontrastu :) Licznik przekroczył 200kkm. Od zakupu nakulane ponad 40kkm. Nie licząc kolizji to żadnych usterek. Auto bezawaryjne :)
 
Sprzedaję. Najwyższy czas zmienić ostatnie rodzinne auto na coś o ciekawszej bryle :) Może ktoś będzie zainteresowany. Cena 27 000zł
Mogę zamienić się. Np brera :) albo inne "ciekawe" auto. Tylko benzyna.
 
Ale szybko poszło. Już odjechał z nowym właścicielem.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra