- Rejestracja
- Maj 25, 2009
- Postów
- 12,610
- Wiek
- 44
- Lokalizacja
- Strzelin
- Auto
- 166 3.0V6, gtv 2,0TS, Brera V6, Stelvio 2.0 Q4
Wreszcie stoi na podjeździe
piękny/a i szybki/a Saab 9-3 Aero. Wreszcie, ponieważ historia poszukiwań i zdobycia tego auta nie byłą taka prosta. I chyba nie mogła być prosta bo to równie (jak nie bardziej) wyjątkowe auto jak to które już posiadam i posiadałem kiedyś
mało to. Jak wytrwali doczytają to nie wiadomo czy dalsza historia nie będzie jeszcze barwniejsza
dla tych których to nie obchodzi. Chcą tyko popatrzeć na zdjęcia i surowe dane to zapraszam od razu do ostatniego akapitu 
Pomysł urodził się kilka miesięcy temu gdy nadarzyła się finansowa okazja zakupu auta. Środki nie były ogromne ale można było je zagospodarować na coś więcej niż waciki. Z racji że na podjeździe mam już kilka aut a tej choroby nigdy dość
to postanowiliśmy kupić jakąś „furę”. My ponieważ to było naturalną koleją rzeczy, że na odstrzał pójdzie 159 żony
dlaczego? Ano bo przecież nie moja 166
to raz, a dwa, że to żonę świerzbią ręce na coś „żwawszego”. A więc decyzja zapadła o zmianach we flocie. 159 jest świetna pod prawie każdym względem. I to prawie przeważyło. Na początku były jak zwykle skromne plany. Kierunek made by Italy. Oczywiście, ponieważ to moje „naturalne środowisko życia”
Bravo II, GP a może 159 sedan v6? Hmmm…. Różne stawki, różne klasy. Ale kobieta zmienną jest
poza tym nie jestem z tych co mówią czym ma baba jeździć. A ma gust i potrzeby motoryzacyjne na wyższym poziomie niż nie jeden facet jakiego znam
rozrzut oczekiwań był duży. Na pewno miało się to odpychać w miarę dobrze (<8s do setki byłoby ok). Były brane pod uwagę raczej benzyny. Mieliśmy czas a więc zorganizowaliśmy sobie zakup kontrolowany. Ja oczywiście wiem co jest i co ja bym sobie kupił ale żona jednak tak szeroko motoryzacji nie ogarnia i w tym budżecie wiele do odkrycia
a więc poszło w ruch kilka portali aukcyjnych. Widełki cenowe 10-15 tys, 4/5 drzwi, mocniejsza benzyna. I ma mieć „to coś”. Hmmm…. Coś pojęcie względne więc żeby być neutralnym (bo ja bym wiedział od razu co kupić
) proponowałem wszystkie auta w tym budżecie i kryteriach (przykładowe) żeby to coś poszukać. Były fordy, hondy, fiaty, alfy, volvo, audi itd., itd. Wchodziło w grę wszystko poza vw (bo tak
). Już żeby wytrwalców czytania nie zabijać to napiszę tylko, że z tej całej motoryzacji wyłoniła się dla żony czołówka. [notranslate]Alfa[/notranslate] 159V6, Honda Accord VII 2,4, Bravo II t-jet 150KM, Saab 9-3 II min. od 2.0t, volvo s40 lub s60 z nie mniej żwawymi benzynami, e46 min 170KM benzyna. W ostateczności była brana pod uwagę A4. Wszystko w sedanie. Dużo, dużo. Ale chyba dobrze. Jest wybór. We wszystkich wspomnianych autach żonka „dobrze się widziała”. Byli to pretendenci do zwycięstwa. Pomimo prób i testów, wielu km zjechanych czyimiś autami
kryteria rosły w siłę. Manual jednak odpadł. Bida edition zdyskwalifikowane, oczekiwania mocowe rosły. Oczekiwania wyposażenia też. Gdzieś tak na wysokości lipca czołówka się skurczyła do 159, saaba i accorda. Były to auta trafiające w 100% satysfakcji. Pozostało wybrać satysfakcjonujący egzemplarz i kupić. Wtedy się okazało że niestety nasz budżet musi znacząco się powiększyć. TO tak zrobiliśmy. Pierwotnie o 2, 3 tys. Potem więcej i więcej. Dobiliśmy z pulą do 20k. Ale i wymagania rosły. Lepsze osiągi, lepsze wyposażenie. Chciało się więcej. 159 niestety ze względu na wysoką cenę w tej opcji (v6) odpadło. Wybieranie w kilku sztukach z całej polski nie ma sensu. Accordów też było mało ale szło coś wybrać bez większych problemów. Przed podium stanęły dwa auta. 9-3 2.0T i accord 2,4. Intensyfikacja poszukiwań, oglądanie, jazdy spowodowały, że żona zaczęła bardziej rozglądać się za saabem. To chyba było to coś
w sumie ku mojemu zaskoczeniu i zadowoleniu bo honda jako ostoja niezawodności utożsamiała mi się z tymi głupimi piosenkami skośnookich twórców i chińskim żarciem które do mnie po prostu nie trafia. Ale nie żebym był wrogiem. Usilnie ją przekonywałem o legendarnej niezawodności 2,4. A więc zaczęliśmy intensyfikować poszukiwania potencjalnego zwycięzcy. Saab 9-3 II gen z silnikiem 2.0T był tym co chciało się mieć. Początkowo kontrowersyjna deska stała się czymś przyciągającym i pożądanym. Linia SS`a kwintesencją klasyki motoryzacyjnej bryły. Zapowiadało się idealnie. Należy też wspomnieć, że chodziło oczywiście o wersję aero i to w bogatszych wersjach. Dobra. Pora wypłacić kasiorę i w drogę. Dziesiątki telefonów, oglądania zdjęć, piątek wolny i czarter na wschód Radom-Lublin po 5 idealnych SS`ów. Godzina 8:00 Radom komis samochodowy i piękny SS w full opcji z utomatem, felunkiem 19” i w ogóle cud miód. Podjarani jak zjarani czekaliśmy aż śpiący właściciel przyjedzie. Napięcie było jak w sieci WN
w sumie nie na ten bo było jeszcze 4. Byłem pewien prawie jak zeszłorocznego śniegu, że z tego połowu wrócimy na dwa auta
zaczęliśmy oglądać auto. Komisant miły, kulturalny (szok). Oglądam auto i…. zderzak z zaciekami lakierniczymi, fotel wręcz potargany, felgi obdarte, schodzący clar z błotnika, nie działa klima…. Cóż, myślę że przecież nic straconego, przed nami jeszcze dużo. Jedziemy do następnego, jeszcze gorzej, kolejny, dramat, następny też…. Załamani po całym dniu jedziemy obejrzeć ostatni model. SS aero, na wypasie (ma wszystko). Podjeżdżam i już się cieszę
nie odstrasza czyli sukces
oglądam, sprawdzam. No ekstra. Suchy, czysty, nie zmęczony lakierniczo i we wnętrzu. Jedziemy na przejażdżkę „w kierunku” SKP. Odpalam i po chwili świeci kontrolka abs…. Myślę – srał go chudy bocian (bez urazy do Bociana z forum
) przecież i tak jest świetny a to nie nowe auto. Jadę dalej puka zawias… zaciskam zęby. Po chwili okazuje się że skrzynia nie działa w trybie sekwencyjnym. No QWA. Wróciłem, wysiadłem i wsiadłem do naszej 159. W sumie załamany. Mieliśmy wydać 15k. Dodatkowo jeszcze +5k a to same padliny. Nie dziwię się handlarzom ale prywatnie żeby mieć poszarpany fotel albo zdezelowaną karoserię??? 2h siedzenia w aucie pod Lublinem i sortowanie ogłoszeń. Decyzja? W sumie ten pierwszy od handlarza był najlepszy. Full wypas z wadami które na tle reszty są małe…. W dodatku był tylko za 15k. Wracamy. 10min przed celem gość dzwoni że się sprzedał….. Q-W-A!!!! Wracamy z niczym. Pierwsze kilkanaście km leciały uje od nas obojga
bywa. Następne dni bardziej intensyfikowanie poszukiwań. Byłem gotów jechać nawet pod francuską granicę ale nie było nic z aero. Nie licząc chorych cen a i tak nie wiadomo co za kwiatek będzie na miejscu…. Zeszliśmy z tonu. Może nie być aero
może ciut słabszy. Może kombi…… obejrzeliśmy kilka vectorów, dwa kombi. I o ile vector odpadł (nie, nie będzie kompromisów wyposażeniowych) to kombi przypadło do gustu nawet mi. Tak popatrzyłem że kurcze nie wiele gorzej wygląda od 159 SW. A może lepiej? Może zauroczenie. Do tego kombi czyli więcej potencjalnych okazji do przejażdżki
doba, niech będzie kombi. Z kolejnymi dniami upolowaliśmy 3. Zapinamy przyczepę w sobotę i jedziemy na pomorze. W niedzielę jesteśmy już w kujawsko-pomorskim. Jedna słabsza wersja i dwa aero V6. Tak, tak, to jest to co tygryski lubią najbardziej V6
oglądamy słabszego, jest niedosyt
oglądamy V6 i jest fajnie. Auto ponad nasz maksymalny budżet ale ma już lpg, pełen wypas (nawet BT i sub). Świetnie. Kombi coraz bardziej do mnie przemawia. No ale…. Po rozgrzaniu słyszę dolny łańcuch FUCK…. Do tego jedna, dwie cewki…. I jeszcze purchel na błotniku. No nie no…. Znowu dołek ale myślę jedziemy do naszego głównego celu
to jedziemy. Okazuje się że mechanicznie tip top, 280KM no pięknie się jedzie. Ale…. Cena duża a blacha praktycznie cała wymaga ingerencji blacharza. Drobnej ale jednak. Do tego środek mocno zniszczony. Cóż. Ja bym to może przełknął ale żona skwitowała to tak. Za tyle pieniędzy to ona nie będzie jeździć tak wyciuranym i poobijanym. W końcu kobieta. Ale trzeba przyznać że jak też cedziłem przez zęby. Nie ma co dyskutować czy warte czy nie. Po prostu to nie to co godnie wróci z nami. Znowu załamka. Kolejne hektolitry paliwa poszły w powietrze. Czas (kolejny dzień przymusowego wolnego). Przeglądamy wieczorem na campingu ogłoszenia i dzwonię. Już wszędzie. Nawet za autami za 25k. Byliśmy gotowi dać nawet dużo więcej ale za coś co nie odrzuca na wstępnie ani po 15min jazdy. I co? Nic. Nie ma nic dobrze rokującego. Ostatni telefon do handlarza z radomia. Ot tak, chyba żeby posłuchać kolejnego ciapatego albo pyskatego karka. Ale odbiera miła babka i rzekomo twierdzi że wszystko jest prawdą i jak na fotach. Hehehehe uśmiałem się trochę i odłożyłem telefon. Zapinam przyczepę i kierunek Wrocław. Wracamy z niczym. Tym razem już wkurzeniu bo ciągle się okazuje że po przyjeździe jest mocno inaczej niż miało być. Cóż, może niektórzy mają inne pojęcie zadbanego auta. Nie ważne. Wracamy. Na wysokości Bydgoszczy tak sobie myślę. Ile mamy do tego Radomia? Ano bliżej niż do domu. To może pojechać? Żona raczej otumaniona jak bokser po mordobiciu ale w końcu doszliśmy do wniosku, że czemu by nie? Przecież za cenę i czas powrotu będziemy tam. Czyli naciągając trochę fizykę i ekonomię „to prawie” po drodze tylko kolejny dzień wolnego muszę wziąć
to jedziemy…. Rano jesteśmy w Radomiu. Jedziemy obejrzeć tą rzekomą perełkę. To polift środka, V6 kombi. Cena 25k – handlarz
Radom
to oglądam. 5min, 15, 40. I nic. Nic nie znalazłem. Myślę ukryta kamera. Żona już na mnie się drze (bo została z dzieciarnią w 159 na parkingu). A ja się drapię po głowie i nie wierzę. Środek poza dwoma drobnymi uszkodzeniami fotela w klasycznym miejscu. Ideał. Lakier, prawie ideał (przecież nie nowy). Silnik zegarek. Podwozie i wydech tyle co się położyłem super. Kurde. No miałem zagwozdkę. Gdzie tkwi kruczek? Nie wiem. Wracam do żony, ona wściekła i pyta. Ja jej odpowiadam no kurde nic nie znalazłem. Auto świetne. Lakier w doskonałej kondycji niemal bez skaz. Tak wiem, cały lakierowany. Możliwe, ale za to jak?! Rewelacyjnie! Środek wyczyszczony a jakże. Ale byłem w niejednym komisie i jakoś postarać się nie potrafili. Tu jest jak w nowym. Bez plaka, zapach „auta” ale normalnie jestem w szoku ja jest piękne. Jestem oczarowany, zbity z tropu i przeżywałem wewnętrzną rozterkę. Jak oglądając cykający karton we francuskiej dzielnicy
to idę targować cenę. A babeczka nie chce…. Kurde wszyscy chcieli opuszczać cenę (poza jednym wyjątkiem) a tu nie chce się tej bomby pozbyć? Cholera ćwiek….. dobra, spadamy na żarło i naradzić się. Konsternacja. Pewnie mina. Ale jaka idealna. Auto przeglądałem prawię godzinę. Nic nie znalazłem a uwierzcie że na ładne oczy to mnie się wziąć nie da. Dobra, wracamy i mówię że muszę sprawdzić auto na SKP. Jedziemy. Na stacji oczywiście znanej sprzedawcy
sam przetrzepałem auto. Zaglądałem wszędzie. Zeszło mi też z pół godziny. I co? Jak myślicie? QWA!!!! Nie znalazłem nic poza dwoma pierdółkami. Wydech miał jakąś dziwną opaskę metalową zrobioną (na pewno nie fabryczna, może dziurka zasłonięta?) i magiel miał opocenie (jedyne w całym aucie!!!!) na śrubie do korygowania luzu. Tak wiem, może było mieszane. Ok, ale to nie nowe z fabryki. W porównaniu do obdarciuchów, zaoranych, skrzypiących dziadów to jest nic…. Myślę – nie wierzę, nie wierzę że nic nie potrafi mnie odwieźć od tej decyzji skłaniającej się ku zakupowi. Kasa dużo większa ale i rocznik 2007, polift wnętrza, navi(PL), BT, full, full elektryka. Do niczego się nie mogłem przyczepić. Ostatecznie zaczęło się mocne maltretowanie o cenę i udało się ugryźć ogonek. Aha, jeszcze wisienka
to auto ze Szwajcarii
tak wiem….. ale co na to poradzę że naprawdę jest w doskonałej kondycji? Nic. W okolicy godziny 17:00 odjechałem tym pięknym i mocnym wozem. Całą drogę móżdżyłem co jest nie tak. Gdzie jest przekręt? Może ten magiel? Ok, to tylko magiel, to pryszcz przy całości i reszcie złomów. Przejechane 120km na camping ze mną za sterami. Nawigacja, grzanie, telefon, silnik, wszystko – no bajka. Wieczorem zapięcie przyczepy i żona wraca sabiną a ja składem ciężarowym. Parę godzin jazdy nocą i jest następca 159 na podjeździe. Od handlarza, ze szwajcarji, ideał
w niedzielę ja rzucam na tacę i kto może tego też proszę żeby rzucił za mnie aby to nie była mina 
To przechodzę do meritum głównie dla tych co zlali moje powyższe wypociny.
Saab 9-3 II gen 2007 rok (polif wnętrza). Jednostka zacna 2,8V6 turbo 250KM. Czarne kombi na pięknych oryginalnych alu 17”. W skali 0-100pkt (złom – nowy) lakier ma 95pkt, środek 95pkt (gdyby nie fotel daję 100pkt), wydech 85pkt, silnik 100pkt (na razie
), układ zawieszenia i przeniesienia napędu 100pkt. (o ile można tak napisać o używanym aucie).
Chyba full opcja (chyba bo nie patrzyłem za poliftami i nie znam ich 100% konfiguracji). Ksenony, tempomat, komputer, telefon BT, nawigacja dotykowa, elektrycznie sterowane i podgrzewane fotele z pamięcią ustawień. Lusterka podgrzewane, elektrycznie regulowane, składane z pamięcią i składane lewe do cofania, lusterko elektrochromatyczne wsteczne (zewnętrzne chyba też ale tego jeszcze nie potwierdziłem bo żona nie wie co widziała w nocy
). Multifunkcyjna kierownica, czujniki parkowania. Klimatronik dwustrefowy z jakimiś fajnymi opcjami z komputera (jeszcze tego nie czaję), skrzynia automatyczna z sekwencyjną zmianą biegów (TF-80SC 6 biegów), moduł komfortu z bajerami z kluczyka. Do auta dostałem oczywiście wszystko co powinien dostać jeleń kupujący auto ze Szwajcarii z Radomskiego komisu
sterta książek, płyta cd, dwa kluczyki i książka serwisowa. Na koniec mini rozczarowanie. Tapicerka nie jest w pełni skórzana. Jest łączona z eco. Ale za to z napisem SAAB i przeszyciami z jasną nitką. Konsola też jest obita a`la skórą z jasna nitką i fakturą a`la carbon. Przyznam że robi szał. Prawie jak collezione w 166. Czyli ogólnie jestem z żoną pod mega wrażeniem i jak mi nikt źle wróżyć nie będzie to chyba nabyłem topowy model w rewelacyjnym stanie. Jak się okaże że to była mina to dam wam znać 
Kurde napisałem tego tak dużo, że nawet mi się nie chce czytać jeszcze raz czy nie ma błędów
dlatego czytajcie albo nie a niżej fotosy „na żywca”. Popołudniu może ogarnę coś smaczniejszego z tej Sabinki
może „znawcy tematu” wypatrzą jakieś wady, niezgodności. Ale biorę pod uwagę że coś może być nie tak. Patrząc na stan wszystkich jakie oglądałem to nawet za te pieniądze (nie małe) to mam dużą tolerancję na defekty.












Pomysł urodził się kilka miesięcy temu gdy nadarzyła się finansowa okazja zakupu auta. Środki nie były ogromne ale można było je zagospodarować na coś więcej niż waciki. Z racji że na podjeździe mam już kilka aut a tej choroby nigdy dość
To przechodzę do meritum głównie dla tych co zlali moje powyższe wypociny.
Saab 9-3 II gen 2007 rok (polif wnętrza). Jednostka zacna 2,8V6 turbo 250KM. Czarne kombi na pięknych oryginalnych alu 17”. W skali 0-100pkt (złom – nowy) lakier ma 95pkt, środek 95pkt (gdyby nie fotel daję 100pkt), wydech 85pkt, silnik 100pkt (na razie
Chyba full opcja (chyba bo nie patrzyłem za poliftami i nie znam ich 100% konfiguracji). Ksenony, tempomat, komputer, telefon BT, nawigacja dotykowa, elektrycznie sterowane i podgrzewane fotele z pamięcią ustawień. Lusterka podgrzewane, elektrycznie regulowane, składane z pamięcią i składane lewe do cofania, lusterko elektrochromatyczne wsteczne (zewnętrzne chyba też ale tego jeszcze nie potwierdziłem bo żona nie wie co widziała w nocy
Kurde napisałem tego tak dużo, że nawet mi się nie chce czytać jeszcze raz czy nie ma błędów












Ostatnia edycja:





































