[166] [166] Szaroniebieskie Busso 3.0

Zanim wyciągniesz ICS'a to sprawdź czy na tych dwóch grubych przewodach nie siada napięcie pod obciążeniem np. żarówka 50W wtedy będziesz miał pewność że połączenia są ok
 
Nie uśmiecha mi się wyciąganie ICS-a, dopiero co wkładałem go w czerwcu i jeszcze po tym nie ochłonąłem :sarcastic:

No bo niby człowiek wie, w które dziurki wetknąć, a i tak za każdym razem poci się niemiłosiernie (jakby miało się z tego coś urodzić) :D.
 
Po tych czterdziestu minutach każdy jest kozak: "Panie, na drugi raz to będzie moment!" No i przychodzi ten kolejny raz :D.
 
Nie kiwnąłem nawet palcem przy ICS-ie w srebrnej. Nie miałem czasu. Zielona dawała mi poczucie bezpieczeństwa transportowego. Dziś zostało ono zachwiane. Podczas wysprzęglania usłyszałem wesołe brzdęknięcie i pedał sprzęgła stał się podejrzanie miękki, a samo sprzęgło bierze wyżej. Obstawiam pęknięcie któregoś z wąsów słoneczka docisku :) Także dzieje się, a w kieszeni płótno :sarcastic:

Jedyny "pełnosprawny" samochód w tym momencie to 34 letni Hyundai Excel :sarcastic:
 
U mnie Octavia więc znam ten ból

Wysyłam Ci wirtualne uściski, trzeba się wspierać ;)

Znalazłem - o dziwo! - tanie, oryginalne sprzęgło. Niestety, jest tylko jedna sztuka. Mam nadzieję, że nikt go nie podkupi w ciągu tygodnia.
Kwerenda internetu wykazała, że rozrzut cenowy jest potworny, niektórzy sprzedawcy wyceniają zestaw Sachsa na 2900 :D Za tyle szukałbym kolejnej 166 :sarcastic:

No nic to, zielona musi pojeździć jeszcze tydzień, potem wyjeżdżam w delegację a ona trafi do kumpla na warsztat. Może się upora z wymianą sprzęgła w 4 dni. Różnie to bywa z nim ;)
 
Ostatnia edycja:
W 166 sprzęgło wymienia się po pracy w jedno popołudnie :)
 
W 166 sprzęgło wymienia się po pracy w jedno popołudnie :)

Jak większość tego typu napraw (chyba, że odnawiasz przy okazji wszystko dookoła i szukasz tygodniami ori śrubek jak ja :o). No, ale jeśli nie masz czasu, sprzętu i miejsca, za to dysponujesz dwiema lewymi rękami i całą masą wymówek, to nie ma się co dziwić, że musisz bulić za "fachową robotę" :sarcastic:.
Oczywiście nie mam tutaj na myśli Garwanko, ale wszędobylskich "posiadaczy", którzy nie mają pojęcia o tym czym jeżdżą, ale nie przeszkadza im to we wrzucaniu fotek na portale i jaraniu się znaczkami i metkami.
 
Jak ktoś nie umie samemu wymienić sprzęgła to jest nieprawilnym posiadaczem?
 
Ostatnia edycja:
I do tego ma dwie lewe ręce..
 
Oczywiście nie mam tutaj na myśli Garwanko, ale wszędobylskich "posiadaczy", którzy nie mają pojęcia o tym czym jeżdżą, ale nie przeszkadza im to we wrzucaniu fotek na portale i jaraniu się znaczkami i metkami.

xd to już nie można kupić auta bo się komuś po prostu podoba?
 
Jak ktoś nie umie samemu wymienić sprzęgła to jest nieprawilnym posiadaczem?

Jest tylko posiadaczem (prawilnym czy nie, unikam tego wyrażenia, bo to rusycyzm). Jednemu to wystarczy, drugiemu nie; przekłada się to na wszystkie dziedziny życia.

I do tego ma dwie lewe ręce..

Nigdy nie próbowałem jazdy samochodem ani dłubania przy nim z dwiem lewymi rękami. Wydaje mi się, że może to być trudne...

xd to już nie można kupić auta bo się komuś po prostu podoba?

Pewnie, że można! Kto komu zabroni?
 
Możliwości są dwie - albo zrobi to kumpel, u którego serwisuję swoje wozy od 20 lat (choć czasami auto musi się odstać), albo pojadę do obecnego właściciela mojej byłej czerwonej V6 i zrobimy to razem w jego garażu, tak jak miało to miejsce podczas dłubingu przy srebrnej. Nie dysponuję niestety swoim i jestem skazany na usługi zewnętrzne :)

Drobne naprawy robię pod blokiem, sąsiedzi póki co, są cierpliwi. Ale zapewne do czasu :sarcastic:
 
Gwoli ścisłości - sprzęgło w zielonej zostało zrobione i autem pojeździłem do połowy kwietnia 2023. Wtedy to Verde Minerva odjechała do Krakowa :) Z samą procedurą sprzedaży wiąże się ciekawa historia, ale opowiem o tym innym razem, bo długo by pisać. Jako, że od lutego jeżdżę Mini, kupionym zresztą od byłego właściciela zielonej 166, z obydwu Alf korzystałem rzadko. Teraz, ostała się jeno Gruzelda, którą wziąłem odrobinę w obroty. Dostała nowy olej w silniku, padło tym razem na Valvoline Max Life 5W40. Praca silnika stała się cichsza, stary olej miał 20 tysięcy przebiegu i prawie dwa lata. Od razu po wymianie pojechałem w trasę 300 km aby przedmuchać pająki z wydechu :sarcastic: Udało się, Gruzelda zrobiła się subiektywnie żywsza. Zachęcony dobrą passą zafundowałem jej solidne mycie i sprzątanie wnętrza,które nosiło ślady zeszłorocznego wyjazdu nad morze :D

Trzeba będzie zająć się wreszcie na serio tematem nie działającego nawiewu. Pojedyncze elementy układanki działają - współpraca między nimi niestety nie idzie. Pożyjemy - zobaczymy. Albo ja ją, albo ona mnie :sarcastic:
 
Amortyzatory
Powrót
Góra