• Możecie ponownie zamawiać nasze ramki pod tablice rejestracyjne.



    Więcej szczegółów w tym wątku

[166] [166] Szaroniebieskie Busso 3.0

Garwanko

Nowy
Rejestracja
Mar 19, 2017
Postów
304
Lokalizacja
Warszawa
Auto
Było: 3.0V6/2.5V6/2.4R5 | Jest: 2.4R5/2.0TS
Szaroniebieskie Busso 3.0

Hej!

Tytułem przydługiego wstępu:
Zawitałem niedawno na Forum z zapytaniem o Alfę 166. Auto to wpadło mi w oko kilkanaście lat temu, było rzadkością na ulicach. Traf chciał, że obejrzałem też wtedy komedię "Chłopaki nie płaczą", w której 166 jeździli Fred i Grucha. No i poczułem, że mnie trafiło. Alfa weszła mi gdzieś w głowę i siedziała sobie cichutko. Przerobiłem przez ten czas wiele aut (głównie youngtimerów).
W roku 2010 robiłem dla FAP polski album na 100-lecie firmy Alfa-Romeo. Zaznajomiłem się z historią marki i wspomnienie o 166 odżyło. Zacząłem rozglądać się za jakimś*egzemplarzem, ale wszystkie przekraczały mój budżet na auto, wtedy jeszcze studiowałem, a honorarium za album nie było oszałamiające :)
Odłożyłem więc ponownie na półkę z niezrealizowanymi marzeniami chęć posiadania Alfy i ujeżdżałem kolejne auta. Skupiłem się*na Toyocie. To po prostu poczciwe wozy, robiące swoją robotę, a ja byłem już trochę zmęczony wojowaniem z autami, które często były ładne, lecz kompletnie nie nadające się do codziennej eksploatacji z racji zużycia i wieku.
Jakoś w lutym 2017 portfel spuchł troszkę bardziej niż zazwyczaj i ponownie mnie "złapało" na realizację swojego marzenia. Zacząłem więc wertować ogłoszenia z Alfami. Przeglądałem codziennie Internet, odrzucając na wstępie najtańsze auta.
Wszystkie jak jeden mąż miały przebieg "150 kkm i zmieniony rozrząd" ;) Trochę się zniechęciłem. W końcu trafił się*sensownie wyglądający na zdjęciach egzemplarz w okolicach Warszawy. 3.0 Busso, w ciemnozielonym metalicznym kolorze. Po zajechaniu na miejsce nie było już tak różowo. Alfy w zasadzie nie oglądałem, zająłem się*rozmową o innych (dość ciekawych zresztą) autach sprzedawcy.
Powrót do domu był smętny, oczami wyobraźni widziałem się*już za kierownicą zielonej 166, a tu taki kwiatek.
Poszukiwania auta przeszły mi na jakiś tydzień, po tym czasie ponownie zasiadłem do Internetu i znów przeczesywałem jego odmęty.
Wtedy to zarejestrowałem się*na Forum i wrzuciłem do oceny dwa egzemplarze 2.0 TS. Forumowicze objaśnili, co z nimi jest nie tak i doradzili jednak 3.0.
Poczytałem więc o trzylitrówkach i miałem mieszane odczucia. Z jednej strony silnik opisywany jako genialny, z drugiej - wymagający w obsłudze.
Przyzwyczajony do Toyoty i jej co by nie pisać niezawodności, nabrałem solidnych wątpliwości. Po co mi stare auto z paliwożernym motorem?
Na pewno będzie zajeżdżone i będzie Puszką Pandory. Nie mam tyle funduszy, żeby kupić pewną sztukę od pierwszego właściciela za granicą. Kupię sobie skuter :)

Tutaj zaczyna się*właściwa historia:
Zniechęcony totalnie wszedłem któregoś wieczora na jeden z portali ogłoszeniowych i znalazłem coś, co mnie zaciekawiło: Do sprzedania Alfa Romeo 166 3,0 V6 226KM z 1999R, Auto w dobrym stanie, bogate wyposażenie. Więcej informacji przez telefon.

Podany przebieg był relatywnie nieduży, a cena atrakcyjna. Nazajutrz zadzwoniłem do sprzedawcy, opowiedział mi co nieco o aucie. Z jego słów wynikało, że nic strasznego z autem się*nie dzieje, jeździ nim około dwóch lat, trochę*je doinwestował. Na pytanie, czy dojedzie w każde miejsce w Polsce, bez wahania odpowiedział, że tak. Umówiłem się więc na oględziny w weekend. Trochę się niepokoiłem, czy auto nie sprzeda się*do tego czasu, dzwoniłem bowiem w poniedziałek, a na eskapadę w tygodniu nie mogłem sobie pozwolić z racji odległości.
Telefon w piątek, auto jest, tak więc widzimy się*następnego dnia.
Po przyjechaniu na miejsce oczom mym objawiła się*szaroniebieska 166 z 3.0 v6 pod maską, czarną skórzaną tapicerką i manualną skrzynią. Przywitałem się*z sprzedawcą i obszedłem auto dookoła. Rokowało dobrze. Równe powierzchnie, ładny lakier, brak rdzy, dobre opony i niezużyte wnętrze. Nic nie rzeźbione i nie picowane. Żadnych "plaków" i choineczek zapachowych. Silnik suchy i przykurzony. Odpalony na zimno nie wydawał żadnych niepokojących dźwięków i nie dymił. Spaliny miały ładny zapach. Płyny w normie. Fabryczne, działające ksenony wraz ze spryskiwaczami. Działająca klimatyzacja. Elektryka foteli także pełnosprawna. Obchodząc auto dookoła rozmawiałem z właścicielem, nie miał problemu z odpowiedzią na żadne z pytań. Silnik nagrzał się*w trakcie tej rozmowy i nastał czas na wycieczkę. Zrobiliśmy kółko po mieście, Alfa posłusznie reagowała zarówno na pedał gazu jak i na hamowanie. Mój apetyt na to auto wzrastał z każdym przejechanym metrem. Zajechaliśmy z powrotem pod dom właściciela i poprosiłem o parę minut do namysłu. Powiedział, że idzie zatem do domu i zaraz wróci. Zadzwoniłem wtedy do żony i poinformowałem ją, że wracam Alfą, bo jest naprawdę w porządku, choć ma kilka drobnych mankamentów.
Nie odbijający prawy kierunkowskaz, słabo podnosząca się lewa przednia szyba i prawy zewnętrzny przegub do wymiany nie wydawał mi się przeszkodą nie do przejścia. Lekkie zapocenie na dole silnika przy rozrządzie (podobno zmienianym) też jakoś nie przerażało. Żona nie tryskała nadmiernym optymizmem, znając moje wcześniejsze pomysły na motoryzację :)

Po paru minutach właściciel wrócił i zaczęliśmy rozmawiać o cenie. Zaproponowana przez niego kwota była satysfakcjonująca. Podpisaliśmy zatem dokumenty i nastąpiło przekazanie na linii finansowo-rzeczowej :)
Potem krótka wizyta w piwnicy, z której wynieśliśmy cztery kartony rzeczy do auta. Zapakowaliśmy wszystko do bagażnika, uścisk dłoni i życzenie szerokiej drogi. Już miałem wyruszać, gdy przypomniało mi się, że przyjechałem przecież swoim samochodem i coś trzeba z nim zrobić. Niewiele myśląc zapytałem o parking strzeżony, okazało się, że takowy jest w pobliżu. Toyota trafiła więc na niego i mogłem w końcu spokojnie wyruszyć w trasę do domu.
Wyruszyłem w nią z lekkim niepokojem, gdyż zapadł już zmrok a ja jechałem nieznanym autem. Z każdym kolejnym kilometrem niepokój ustępował jednak pod wpływem kojącego nerwy dźwięku silnika Busso. Mknąc "gierkówką" obserwowałem na przemian wskaźniki temperatury i paliwa. Ten od temperatury trzymał niezmienne 90*, a ten od paliwa opadał w spokojnym tempie. Trzymałem się równej prędkości 120 km/h. Niewiele jak na możliwości auta, ale przecież nie znałem jego i nie chciałem ryzykować. Niedaleko przed Warszawą zatankowałem Alfę i z prawie pełnym bakiem wjechałem do stolicy.
Podróż minęła szybko, zaparkowałem pod domem i poszedłem spać.

Następnego dnia była piękna pogoda, zabrałem więc drugą połowę i małą pociechę*na spokojną przejażdżkę. Pociecha była zachwycona, bo 166 ma oddzielne dla każdego lampeczki do czytania :) małżonka była pod wrażeniem dostojnego rozwijania mocy przez silnik, choć był to naprawdę spokojny "cruising".

Parę dni z rzędu jeździłem Alfą do pracy, jednak jazda nią w korkach nie dawała satysfakcji. Ledwo udawało się zapiąć trzeci bieg.

Po tygodniu od zakupu udałem się do znajomego warsztatu prowadzonego przez mojego przyjaciela, który ma pojęcie o włoskich autach.
Sam ponownie obejrzałem Alfę wzdłuż i wszerz, przyjaciel też nie próżnował i podłączył wóz do komputera. Błędów było dwa, zostały skasowane.

Reasumując: Mam wrażenie, że nowo kupiona Alfa jest dobrym wyborem. Samochód jest bezwypadkowy, ma oryginalny lakier oprócz przedniego zderzaka i lewego błotnika.
Wszystkie szyby są oryginalne, w tym przednia z sensorem deszczu.
Ma 17" felgi obute w przyzwoite opony. Ma także zrobione zawieszenie. W zeszłym roku wymieniono sprzęgło. Prawy tylny błotnik ma małą wgniotkę (pięść?)
Karoseria jest wolna od rdzy, także na podwoziu. Wóz trafił do Polski w maju 2015 roku, więc nie zdążyło go jeszcze chwycić polskie solenie.
Przebieg na dziś to 136 kkm. W jego prawdziwość jestem w stanie uwierzyć, gdyż w momencie sprowadzenia miał*120 kkm. Moja Alfa gościła przez chwilę*na Forum, można zobaczyć ją w tym temacie, na który wpadłem przypadkowo w Sieci :)

forum.alfaholicy.org/nasze_belle/129542-alfa_romeo_166_3_0_v6_duch_dziadka.html

Bardzo bałem się*zakupu Alfy, nie cierpię wycieczek na próżno. Nie wiem, czy to fart, ale mam wrażenie że udało mi się znaleźć przyzwoity egzemplarz. Ma ona co prawda jakieś*mankamenty, ale są one na tyle niewielkie, że nie wpływają na pozytywny odbiór całości. Do tego fenomenalny dźwięk Busso powoduje, że jazda tym autem to prawdziwa frajda, pomimo twardego jak diabli zawieszenia :) Cieszę się, że w końcu po czternastu latach, moje marzenie o własnej 166 spełniło się!

A teraz kilka zdjęć dla zobrazowania o czym tyle napisałem, niestety nie mam jeszcze dedykowanej sesji ;)


IMG_20170327_112023.jpgIMG_20170327_112941.jpgIMG_20170402_002100.jpgIMG_20170402_002159.jpg
 
Ostatnia edycja:
Wciągający opis - przyłożyłeś się :) Widać, że entuzjazm jest i to się liczy - z pewnością za jakiś czas będziesz go potrzebował :D Jak widać za +/- 5k (z tego co pamiętam w tych granicach kosztowała) da się kupić coś przyzwoitego. Jeśli chodzi o korozję to w rocznikach 2000 i mniej warto zdjąć osłony progów i sprawdzić czy na 100% nic się tam nie dzieje.

PS. Uzupełnij dane o sobie - jeżeli też mieszkasz na Śląsku lub w okolicach, to mam tu zaufaną osobę, która ma niezły zapas części - przede wszystkim do busso.
 
Fajny wóz, 166 zawsze kojarzyła mi się z takim klasykiem, na zdjęciach już po przerejestrowaniu czy przed?
 
Ładna, ładna. To teraz pilnuj, dbaj i ciesz się fajnym autkiem.
 
ciekawie to opisałeś. Wychodiz na to ze spelniles w koncu swoje marzenie jakies tam. Autko prezentuje sie bardzo ladnie i widac ze poprzednik dbał:beer: szerokosci
 
Ooo, jaki opis :eek: Ta Alfa ma w sobie coś takiego wyjątkowego, nie dziwię się, że długo na nią chorowałeś. Fajnie, że się spełniła chęć posiadania, teraz będzie potrzeba sporo zaparcia, jak pisze Mumins, żeby ją dopracować ;) Jak to przebrniesz to pewnie zostanie z Tobą na dłużej, czego życzę :) Witamy w gronie posiadaczy 166.
 
Świetne auto i bardzo ciekawy opis. Wyraźnie czuć emocje, więc Alfa zdecydowanie trafiła w dobre ręce! :)

Gratuluję zakupu! Niech się dobrze sprawuje! :)
 
Dziękuję za wszystkie wpisy :)

Auto jak zauważyliście wymaga dopieszczenia, ma być jednak typową "zabawką" więc codzienne tłuczenie setek kilometrów jej nie grozi. Co najwyżej jakaś trasa raz na jakiś czas dla relaksu!
Na razie czeka mnie zmiana oleju i ogarnięcie tego przegubu. Zaskoczony natomiast jestem miejskim spalaniem, które (przy spokojnej jeździe) wynosi ok. 12 litrów/100 km. To raptem litr więcej od Camry, która co prawda jest mega wygodną kanapą, ale przyspieszenia nie ma za grosz :)

Z tym zakupem, oprócz oczywiście kwestii finansowej, wiążą się dwie śmieszne rzeczy, którymi "zagrzewałem się do boju" przed zakupem. Najpierw naszprycowałem się filmami na YT z prezentacją możliwości 3.0. Jakoś w międzyczasie w mojej okolicy pojawiła się piękna 166 w czarnym kolorze, którą mijałem codziennie podczas powrotów z pracy. Któregoś*dnia podjechałem koło niej i obejrzałem dokładnie. Wtedy to poczułem, że muszę ją mieć i koniec. Resztę znacie ;)
 
Auto jak zauważyliście wymaga dopieszczenia, ma być jednak typową "zabawką" więc codzienne tłuczenie setek kilometrów jej nie grozi. Co najwyżej jakaś trasa raz na jakiś czas dla relaksu!

I prawidłowo! :) Ja tak właśnie traktuję swoją. Jeździ głównie na zloty, przejażdżki i myjkę :D I właśnie wtedy daje najwięcej radochy, jak nie tłucze się jej codziennie, tylko człowiek czeka na relaksującą przejażdżkę.

Zaskoczony natomiast jestem miejskim spalaniem, które (przy spokojnej jeździe) wynosi ok. 12 litrów/100 km.

O tym to zapomnij :D To auto pali w mieście 18 a nie 12. No chyba że to miasto to przejazd przez obszar zabudowany w trasie ;) 12 to w trasie można spokojnie osiągnąć jak się trochę pociśnie :D
 
166 piękna, ale zmodernizowany fiat 128 też bardzo fajny. Chciałbym się takim przejechać.
 
Niezła historia, coraz rzadziej na forum się trafiają takie "lektury" :D fajnie też że auto "wróciło" na forum. To kupiłeś od duch-dziadka?
Miejmy nadzieję że nie będzie sprawiać problemów i się nie zawiedziesz. Bądź co bądź to już leciwe wozidło
 
Wóz kupiłem od człowieka, który kupił go od ducha. Ponieważ auto było sprowadzone w dobrym stanie, a jego kolejny użytkownik nie był rzeźnikiem, trafiło do mnie w zadowalającym stanie.
Pojeździmy-zobaczymy, jako ciekawostkę podam, że była to druga 166 tego gościa, mówił, że miał już jedną osiem lat temu, więc taki przypadkowy znowu nie był ;)

Przy okazji - sprawdziłem dziś VIN w ePERze i wyszło, że Alfa wyjechała z fabryki 21 lipca 1999. Jest to wersja CF2 "Progression".
Wychodzi na to, że równo dwa miesiące później została zarejestrowana w Niemczech, tak wynika przynajmniej z kwitów.

Kolor natomiast, wg naklejki z klapy to Grigio Nettuno 656/A

Co do pomarańczowej Zastavy - to auto znajomego, jest po kapitalnym remoncie zarówno mechaniki jak i karoserii, na żywo robi świetne wrażenie i tak samo też jeździ :)
 
Ostatnia edycja:
Kierunek nie odbija??? Tak było jak ja kupiłem...:D:)

Piękna i wyglada, że jest w takim stanie jak ją sprzedawałem.
Gdyby coś jestem chętny na odkup... :)
Do dzisiaj żałuję, że połasiłem się na parę groszy zysku i pozbył się tej ślicznotki...
Życzę wielu kilometrów i dbaj o nią, a jak przyjdzie Ci do głowy sprzedać to kontakt do mnie masz... :)
 
Ja również gratuluję.Po pierwsze fajny opis.Po druge dobre auto.Cofam słowa ze tanio nie da sie kupic dobrej 166.Co prawda nie moja bajka bo przedlift mi sie nie podoba.Ale to Twoje auto.Życzę bezawaryjnej przygody.
 
Dziękuję ponownie za wpisy!

Nie planuję sprzedaży, ale kontakt zachowam ;)
W gratach, które dostałem jest drugi zestaw przełączników, jak będzie cieplej (może w weekend majowy na działce) spróbuję*ogarnąć temat.
Emilu, doskonale cię rozumiem, statystyki podpowiadają że ciężko jest kupić auto w sensownym stanie, szczególnie tak wiekowe.
Zanim zakupiłem swoją, byłem oglądać inną, niedaleko od Warszawy. Na zdjęciach ładna, opis też, na miejscu okazało się, że nawet jej nie specjalnie oglądałem taki był syf i mogiła.
I pewnie tak byłoby z większością ogłoszeń, jak to u nas bywa :) Na razie odkrywam uroki auta, jest super i mam nadzieję, że tak zostanie!
 
Pierwsze koty za płoty :)

Podjechałem dzisiaj rano do wydziału komunikacji i przerejestrowałem Alfę. Nie wybrzydzałem przy numerach i trafł się zupełnie od czapy :) Potem poniosło mnie do serwisu "Dukiewicz" na Jubilerskiej, mam sentyment do tego miejsca, byłem kiedyś na premierze Giulietty, przy okazji była wystawa różnych modeli AR. Tam wtedy siedziałem po raz pierwszy w 166 (notabene podobno tej z filmu "Chłopaki nie płaczą", filmowa należała do właściciela salonu, odsprzedał on ją póżniej swojemu pracownikowi, który użyczył ją na wystawę).
Problemem był nie działający pilot w kluczyku. Dwadzieścia minut później kluczyk ożył dzięki sympatycznemu technikowi :)
Później zajechałem do kolegi na wymianę*oleju w silniku, było chwilę*walki z odkręceniem filtra ale udało się. Mam jeszcze w planach solidne odkurzanie, zobaczymy czy się*uda ;)

IMG_20170410_160738.jpg
 
Nie do wiary!

Alfa przejechała ponad 1000 km bez awarii ;) Tym samym zadała kłam teorii o codziennych wizytach w serwisie.

Załadowałem magazynek zmieniarki i rozkoszuję się DSP. To audio gra naprawdę przyzwoicie! Przy okazji zauważyłem, że mam oryginalny (choć pewnie już zmieniany) akumulator Alfa-Romeo.

Szykuję pakiet naprawczy dla auta - chcę zająć się prawym przegubem, zapoceniem przy rozrządzie i lewym przednim dolnym wahaczem. Jest świeży, ale jedna z gumek wygląda na wygniecioną, pewnie to jakiś zamiennik. Czy wahacz dostępny jest jako całość, czy można do niego dokupić osobno elementy? Chodzi o gumę najbliżej sworznia.
 
Ostatnia edycja:
Alfa wkroczyła w drugi tysiąc kilometrów.

Jeżdżę nią sobie do pracy, trochę się*rozluźniło teraz na mieście to i jazda jest przyjemniejsza :)

Przed długim weekendem odstawiłem ją*do warsztatu kumpla, ten przyłożył się*do tematu, co zaowocowało pewnymi zmianami:

-mechanizm szyby drzwi kierowcy, kolega znał temat i naprawił go bez użycia części (coś tam się*podobno rozkręca i szyba przestaje działać, za to chętnie wpada w drzwi)
-wysprzęglik wymieniony na nowy, w starym sparciała osłonka i zaczął się*delikatnie przycierać. Był jeszcze chyba oryginalny, gdyż miał oznaczenia Boscha
-tuleje wahaczy przód - konieczne znaczne przeróbki - frezowanie / dorabianie tulejek pośrednich (ktoś na Forum miał ten sam problem)
-wymiana osłon w sworzniach oraz przy tej okazji ich nasmarowanie - jako ciekawostkę podam, że idealnie pasowały osłonki z... Yugo Koral :)
-wymiana przegubu prawego zewnętrznego
-wymiana drążków kierowniczych - obie strony z oczyszczeniem maglownicy z wilgoci pod gumą
-geometria kół przednich

Zabiegi zaowocowały eleganckim prowadzeniem, choć i przed wymianą nie mogłem na to narzekać, oprócz terkoczącego przy maksymalnym skręcie przegubu. No i przy okazji mogę*już jeździć z "zimnym łokciem" :D

Od pewnego fanatyka modelu 166 (znalazłem go w necie, handluje gratami do nich, ma ich chyba 6) kupiłem brakujący znaczek tylnej klapy. Wymieniłem go razem z kumplem podczas odbioru auta z warsztatu.

Dzisiaj wymieniłem przy okazji wycieraczki, kupiłem jakieś "Jacky" w Norauto. Po obadaniu ich, okazało się, że są to prawdopodobnie Bosche, lecz pozbawione oznaczeń. Są identyczne jak miałem na aucie, tylko bez loga niemieckiego producenta. Sprawdziły się*podczas ulewy, więc nie wnikam dalej co i jak :)
Reszta bez zmian, wszystko hula :) Oby tak dalej!
 
Amortyzatory
Powrót
Góra