Wygrała zatem opcja 166 Ti. Dziękuję za udział w plebiscycie. Dzięki temu stówka zostanie w kieszeni :sarcastic: bo nie będę musiał kupować wszystkich emblematów
Zadziało się wczoraj przy zawieszeniu Gruzeldy. Od samego początku nie pasowała mi charakterystyka działania przodu. Zestaw składający się z amortyzatora TRW i sprężyny Lesjofors był tępy w działaniu i autem jeździło się jak wozem drabiniastym. Myślałem, że tak ma być, do czasu kiedy przejechałem się autem wyposażonym w amortyzatory Bilstein i sprężyny Eibach. Auto, solidne trzylitrowe V6, pomimo wyraźnie niższego zawieszenia niż moje, prowadziło się o wiele przyjemniej. Istniał w ogóle fakt resorowania nierówności

Po tym doświadczeniu żyłem w smutku z powodu źle wydanych pieniędzy.
Parę dni temu problem rozwiązał się sam. Amortyzatory TRW powiedziały "papa", zniknęło resorowanie, auto stało się "betonowe", na co zwróciła nawet uwagę druga połowa. Niewiele myśląc, mając zielone światło do działania, popędziłem do tego samego sklepu, w którym dzień wcześniej kupił swoje amortyzatory [MENTION=24452]Piotrek1[/MENTION]
Po zakupie szybka wizyta w garażu kolegi i już po dwóch godzinach mogłem cieszyć się nowymi Sachsami spiętymi ze sprężynami Eibach, które kupiłem kiedyś od [MENTION=54438]Mumins[/MENTION] a.
Po opuszczeniu auta na ziemię opadła mi szczęka. Alfa poszła w dół o wiele bardziej niż się spodziewałem. Przednie nadkola są wypełnione szczelnie oponami, jakbym miał 20 lat, piałbym zapewne z zachwytu. Metryka jednak nie kłamie, a potrzeby zmieniają się z wiekiem, będę szukał więc oryginalnych nowych sprężyn do 166. Szybka kwerenda przedwczoraj wykazała, że nie ma dostępnych takowych "od ręki". Na ponowne założenie Lesjofors nie zdecydowałem się, z uwagi na to, że było twardo.
Jestem jednak połowicznie zadowolony, pomimo znacznego obniżenia zaistniał w końcu fakt resorowania na nierównościach, w końcu nie czuję łączeń na autostradzie, a mniejsze łaty w asfalcie są pomijane.
Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będą oryginalne sprężyny Ti, które zapewnią komfort bez rezygnacji z właściwości jezdnych.
Nie ma jednak tego dobrego, co by na złe nie wyszło :sarcastic:
Jak kupiłem Gruzeldę, miała maksymalnie obniżone zawieszenie i drżenie lewej półosi. Po wymianie zawieszenia oraz krzyżaka przegubu drżenie ustąpiło. Tripod chodził w innej pozycji w kielichu i był spokój. Teraz, po zglebieniu auta drżenie wróciło - krzyżak chodzi w wyrobionym już w kielichu miejscu
Nowy kielich kosztuje w okolicach 1500 złotych, taniej wyjdzie więc ponowne podliftowanie auta :sarcastic:
Co też w sumie mi bardziej pasuje, jak napisałem wcześniej

I jak tu nie lubić tego gruza
