Jeżeli chodzi o awaryjność Alfa Romeo, pozwolę sobie przytoczyć sytuację z własnego podwórka, która pokazuje stosunek Polaków do Alfa Romeo. Od początku gdy szukałem auta, w zasadzie byłem nastawiony na Alfę 159. Odradzał mi ją ojciec - mechanik, koledzy - znawcy. Kupiłem Alfę, która... miała problemy na początku. Do wymiany alternator, do wycięcia DPF, EGR do zaślepienia (wszystko zrobione nie jako profilaktyka, ale jako doraźne naprawienie bolączek auta..). Na początku byłem załamany.. Minęło parę miesięcy, z Alfą - odpukać nie ma żadnych problemów. Jakiś czas temu podjechałem do ojca umyć sobie auto. Oczywiście stanął nade mną i narzeka - że włoskie, że się pierdzieli, że ogólnie to straciłem pieniądze.. Dopiero moja mama mnie uświadomiła, że za każdym razem jak ojciec widzi moją Bellę, a mnie nie ma w pobliżu, to mówi - "piękna jest." (raz nawet mu się to wymsknęło przy mnie ;P) I to pokazuje mentalność Polaków niestety. My naprawdę potrafimy docenić piękno, ale nauczeni jesteśmy, żeby patrzeć nawet na rzeczy piękne przez pryzmat stereotypów (niemieckie - cacy, włoskie - bee). Jeżeli porównać auta do kobiet - Gulia powinna być jak piękna blondynka, która odbiera dyplom ukończenia Prawa na Harvardzie. Gdybyś ją zobaczył, na ulicy, w życiu nie przypisałbyś jej takiej bezawaryjności - chociażby z racji znaczka na masce - i myliłbyś się!. Gulia ma być tym dla koncernu Fiata tym, czym był pierwszy LS dla Lexusa. Ona nie ma się dobrze sprzedać - ona ma złamać stereotyp, pokazać, że potrafią. I dlatego może Fiat tak z nią zwlekał - wie, że to auto nie ma być tyle sukcesem marketingowym, a bardziej sukcesem wizerunkowym.