Przegnite progi

Pojedyncza mata z żywicą jest wiodka. To wyjdzie cieniutki plastik. Jak już pokonasz rdzę chemią to bierzesz tą matę nasączoną żywicą i wpychasz w tą dziurę. Tak żeby tam było grubiej. Jak podeschnie tak samo wypełniasz mniejsze wgłębienia. Jak już będzie w miarę "podłoże" to dopiero kładziesz wierzchnią gładką warstwę maty i zamalowujesz żywicą. Dopiero tak przygotowane możesz lecieć szpachlówką. Żywica schnie kilkanaście minut. Zawsze możesz kątówką zebrać jak za dużo wystaje. Ale jak masz dziury to musisz coś tam zagęścić w środku żeby miało to sztywność. Tam gdzie nie widać możesz walić więcej warstw wierzchnich. Nie bawić się z wypełnianiem. Ale na zewnątrz musisz zrobić wypełnienie żywicą z włóknem bo na wierzch możesz dać max jedną warstwę.
 
Juz jestem po zabiegu. Nie wypełniałem dziury matą tylko zrobiłem tak jak na opakowaniu pisali. Pedzelkiem posmarowalem żywicą z utwardz dziure dookola. Nalalem do dziury troche zywicy pedzelkiem i na to dalem wyciete kawaleczki maty ktora pedzelkiem zmoczylem zywica z utwardzaczem. Juz podczas montazu okazało sie ze to zda egzamin bo ladnie zapelnilo mi te otwory. I tak jak piszesz to bardzo cienka warstewka jest, nawet nie odstaje zbytnio . Za jakis czas przelete to papierkiem sciernym i dam zewnatrz cieniutka warstwe szpachlowki. Na szpachlowke dam podklad i pykne na to lakier . Mysle ze bedzie dobrze. Marek masz racje ze jakbym dal sama szpachle to by mui to do srodka tylko wpadalo a tak mata daje ladna podstawe dla szpachli:beer:
Dziury nie sa duze maja po około 0,5-1cm wiec nie bylo potrzeby wpychania w otwor maty bo chyba niczego by to nie dalo.
 
Marek masz racje ze jakbym dal sama szpachle to by mui to do srodka tylko wpadalo a tak mata daje ladna podstawe dla szpachli
.... no trochę się już rzeźbiło :) nie takie rzeczy :) tak jak pisałem, całą podłogę można tym polecieć łącznie z mocowaniami fotela. Odpowiednie ułożenie, wzmocnienie i będzie jak blacha.


Dziury nie sa duze maja po około 0,5-1cm wiec nie bylo potrzeby wpychania w otwor maty bo chyba niczego by to nie dalo.
Chyba że tak, myślałem że ręką wybierałeś rdzę z dna progu :P
 
Szpachel żywiczny też jest. Możesz wierzch zagładzić to już Ci atom tego progu nie ruszy.
 
Nie ma sensu. Jak próg gnije to albo atakujesz już same dziury albo robisz kompleksowo. Szpachla odpadnie. Można jeszcze polecieć żywicą cały próg, Zrobić takie korytko. Potem kilka otworów od spodu (odpływ) i jeden od góry. Zalewasz próg jakimś dziadostwem (najlepszy stary olej transformatorowy :P ). Wtedy już amen :) korozja zatrzymana a z zewnątrz plastik :) pozostaje kwestia wytrzymałości. Czyli ile zostało blachy. TO wszystko można samemu za parę dyszek zrobić. A jak kiedyś odłożysz to przeszczep progów. Choć na tworzywie można sporo polatać :)
 
Heh u mnie spód progu jest cały i zdrowy tylko z boku pomiedzy drzwiami a ta chromowana listwa na plastikowej nakladce te dziury sie pojawily.. Ten patent zeby poleciec w razie potrzeby caly próg mata szklana, na to żywica tez ciekawy. Nie było by wuja żeby to ruszyć.
 
Ale musisz zabezpieczyć, zahamować korozję.
 
Niby ten brunox epoxy hamuje ją. Dałem go na bogato. Są też takie spreje boll do konserwacji progów. Mozna by kupic baniak i przez te otwory od montażu nakladek dać tam jedna wielką puche na cały próg.

http://allegro.pl/boll-do-konserwacj...689879320.html

Takie rzeczy dobrze robić jak jeszcze jest zdrowa blacha, a najlepiej po wymianie progu / innego profilu. Jeżeli już masz rdzę, to pytanie, czy to dobrze zwiąże do takiej blachy.
 
Próg pewnie zgnił od środka, więc załatanie tych kilku dziurek z wierzchu nic nie da bo będą się pojawiały coraz to nowe. Brunox też nie powstrzymuje tej rdzy w 100%. Przerabiałem temat w moim mitsubishi. Temat rdzy trzeba załatwiać kompleksowo, czyli wyciąć całą zgniłą blachę i wspawać nową. Zabezpieczyć to i dopiero lakier. Takie dłubanie żywicą i szpachlą jest na krótką metę i za jakiś czas będzie tylko gorzej niestety. Taka prawda, że jak rdza jest już widoczna na wierzchu to od środka jest już wielka tragedia.
 
Kurcze wiem , że ta żywica to takie lepienie czegoś na siłe, ale wspawywanie nowego progu na tym etapie to jeszcze za wcześnie bo jak pisałem reszta progu jest w miare ok. Za kilka lat jednak chyba czeka mnei wymiana progu. :(( starosc nie radośc:(
 
W 166 gnije tylko ta zewnetrzna cienka blacha i mozna spokojnie to zywica pokleic jak nie ma jakies wielkiej tragedii a w progi mozna jeszcze wlac mieszanke wedle uznania. Ja nalalem oleju zageszczonego tawotem i spokoj.
 
Ja nalalem oleju zageszczonego tawotem i spokoj
Alfista możesz coś więcej napisać o tym? Jak to lałeś itp , bo olej mam, tawot mam, jakas duza strzykawe mam... To może być bardzo pomocna rada... Przez jeden z otworów od spinki to lać?, reszte otworów zakleić taśmą qaż wyschnie czy jak?
 
Mówiłem pare stron wczesniej ze progi gnija? Mowilem. Kazdy bedzie sie borykal z tym problemem wczesniej czy pozniej. Masa625 niestety ze rdza jest troche jak z nowotworem, jesli nie wytniesz calej uszkodzonej powierzchni szanse ze bedzie sie rozprzesztrzeniac sa ogromne, praktycznie 100%. Jesli planujesz jezdzic samochodem dluzej to trzeba to zrobic porzadnie czyli powycinac ile trzeba wspawac blache i dopiero wtedy bawic sie w zabezpieczanie. Inaczej korozja bedzie postepowac tylko po prostu wolniej. Nie jest to moj prywatny wymysl, tylko znajomego lakiernika z ktorym kiedys wszedlem na temat rdzy.
 
Hej,

I ja mam problem z progami.Nieźle są już zżarte,więc nadszedł czas na wymianę.166 mam od niedawna (wcześniej 146) , kupując ją wiedziałem o progach.Rocznik 99' 2.5 v6 .
Czy znacie może w okolicach Sosnowca jakiegoś kumatego blacharza który nie odwali fuszery ? Pokaż załącznik 104474Pokaż załącznik 104475

jeśli dalej aktualne, to na dańdówce/kalinowej jest dobry blacharz, wjeżdża się jak na hutę cedler
 
Hej chlopaki. Minęły dwa lata od mojego latania. I co? Jak pisaliscie. Ruda kurew ppwrocila.
Dwa lata temu była tylko jedna kropka rdzy. Ta skrajnie po prawej. Jak widać przybyły jej kolejne siostrzyczki.
Tak jak pisaliscie. Tego się nie da wyeliminować bez operacji. Za jakiś czas będę się za to zabieral. Zedre te purchle i zobaczę co i jak. Czy jeszcze to latać czy kupić próg i wspawac kawalki zdrowej blachy. Smutne ale prawdziwe. Tym razem nie będę się z tym tasowal i użyje ciężkiego sprzętu żeby to wyciąć w pizdziet.
Ps purchle z abarwilem woskiem aby były widoczne na foto. w realu tak nie straszą i nie rzucają się w oczy. :(
Jak widac pojawia sie to zaraz w okolicach grzyba...
371.jpg


wysłane z WC
 
Ostatnia edycja:
Jak masz pojedyncze bąble to ich wycinka nie musi sie kończyć spawaniem. Wystarczy żywica epoksydowa. No ale jak wytniesz już kawałek jak ręka i jeszcze na rogu to już niestety wstawka.
 
kurcze wlasnie sie zastanawiam czy by takich wstawek nie porobic. Jest tylko jeden problem. Nie mam spawarki. Tzn ojciec ma ale elektrodową... a tu pewnie mogomat potrzebny... Ciekawe jak to zedre jak to bedzie wygladać. Niby to tylk purchle sa..
 
Masa wesprę Cię. Mam bąbelki na leczeniu progu i błotnika. Z tyłu jak się drzwi kończą. Też mnie to wkurza. Muszę to zrobić do następnej zimy.
 
gonzo rób póki sa babelki. Ja jak robiłem dwa lata temu ten próg to od srodka zalalem go ostro preparatem do konserwacji. Wuja to dało. Bez wycinki chyba sie nie obejdzie...:( Tka mysle czy by pasków zdrowego poszycia nie wspawac. To jest takie miejsce i kolor auta, że można ładnie to zgubić wizualnie...
 
Amortyzatory
Powrót
Góra