Panowie, w żadnym moim zdaniu nie ma nic o oślepianiu lub braku możliwości przejścia BT. Mnie również zatrzymywała Policja różnymi autami (m.in. przygotowanymi do sportu, w których zawsze coś było niezgodnego z przepisami), przechodziłem z marszu różne BT. Więc zauważcie, że nie chodzi mi o oslepianie, brak spryskiwaczy czy poziomowania tylko o to, że w razie stłuczki znający temat przeciwnik (mogę być nim np. ja) doprowadzi do tego, że zostaniecie uznani za współsprawcę. A przy większym dzwonie, takim z nazwijmy to, ofiarami, obligatoryjnie będzie powoiłany biegły, któremu nie ujdzie to uwagi. A ubezpieczyciel tylko czeka na najmniejszy pretekst do odmowy wypłaty. Zgadzam się z przedmówcami, że wszystko da się zamontować, wyregulować, a nawet osiągnąć namiastkę poczucia legalności. Ale wszystko jest dobrze do czasu jak jest źle. I wtedy żaden rzeczoznawca czy też inna osoba, która nawet wcześniej udawała, że nie widzi, nie podłoży swojej głowy. A napisałem to tylko dlatego, bo widziałem już płaczącego faceta, którego biegły wskazałjako wspólwinnego (oślepienie, drugi uczestnik zdarzenia wskazał kierunek działań) i poza wyrokiem (co z tego że w zawiasach jak musiał zrezygnować z dobrej państwowej posady, na której wymagano niekaralności) potraktowano go odmową wypłaty odszkodowania. A auto zostało skasowane w sposób totalny, w zasadzie bez możliwości opłacalnej odbudowy.
Prezes-tk