Wypadek - kto winny

  • Autor wątku Autor wątku Szef
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia

Szef

Nowy
Rejestracja
Cze 7, 2007
Postów
1,207
Lokalizacja
Olsztyn
Auto
Alfa Romeo 156 1.8 TS 140 KM 2002r
No wlasnie Panowie dzis przed moim domkiem zdazyl sie taki wypadek

Skrzyzowanie rownorzedne
Samochod nr 1 jedzie prosto lewa strona ulicy ( prawa zastawiona przez parkujace tam samochody )
Samochod nr2 wyjezdza z bocznej uliczki i uderza w samochod nr 1

Kto jest winny ?? samochod nr 2 bo wlacza sie do ruchu i wymusza pierwszenstwo czy samochod nr 1 bo jedzie teoretycznie nie swoim pasem ruchu ??


wypadekbv6.jpg
 
Jeśli było to skrzyżowanie równorzędne to obowiązuje zasada prawej ręki, czyli pojazd nr 2 powinien przepuścić samochód nr 1. :)
 
Gdybym był np. policjantem, który przyjechał na miejsce zdarzenia to osądziłbym winę obopólną. Efekt był by taki, że kazdy dostałby mandat np po 100. Jezeli ktoś by się nie zgadzał z moim werdyktem to mógłby nie przyjąć mandatu - sąd grodzki. Wydaje mi się, że jest to najlepsza ocena przedstawionej sytuacji. Do dokładnej oceny tej kolizji potrzebne byłyby jeszcze zdjęcia z miejsca zdarzenia celem ustalenia możliwości uniknięcia zderzenia przez obie strony
 
Na skrzyżowaniu obowiazuje chyba zakaz parkowania,jak i 15metrów przed nim(chyba tak jest) :roll:
 
slow,
Fakt jest taki przpeis ale w przypadku uliczek osiedlowych chyba calkiem martwy
 
W zasadzie w samochodzie nr 1 nie miał jak przewidzieć że ktoś będzie wyjeżdżał ze skrzyżowania, tym bardziej że nic by mnie nie obchodziło że przepis martwy- wszystkie stojące wozy w obriębie skrzyżowania- na parking policyjny- może wreszcie ludzie by zaczeli myśleć przy parkowaniu, a nie że luke zobaczą i sie wpychają blokując skrzyżowania albo powodując takie stłuczki jak tu wyżej wymieniona. Jak ja bym był w samochodzie nr 1 i miałbym miec współwine to poszedłbym do sądu. Tym bardziej, że kierowca jest człowiekiem- a więc istotą myślącą- w pojeździe 2 powinien sie domyśleć że po pierwsze z prawej jedzie pojazd, po drugie- nie zmieści się.

A na tej osiedlówce są wytyczone pasy ruchu? Bo jeśli pasów nie ma to wina bezapelacyjna jest pojazdu nr 2. To tak samo na szerokich ulicach gdzie jest torowisko- we Wrocławiu np ulica Traugutta- tam tak naprawdę nie ma wytyczonych pasów ruchu w jedną stronę i jak ktoś jedzie torowiskiem a my z podporządkowanej skręcamy w prawo to każdy wjazd przed facetem jadącym torowiskiem jest traktowane jako wymuszenie, mimo że prawa strona jezdni jest wolna.
 
Generalnie kierowca samochodu nr 2 - ale dla pewności potrzebna by była policja aby sporządzić dokumentację fotograficzną i jak to napisał kolega wcześniej zabrać nieprawidłowo parkujące samochody na parking policyjny
 
fiergloo napisał:
W zasadzie w samochodzie nr 1 nie miał jak przewidzieć że ktoś będzie wyjeżdżał ze skrzyżowania, tym bardziej że nic by mnie nie obchodziło że przepis martwy- wszystkie stojące wozy w obriębie skrzyżowania- na parking policyjny- może wreszcie ludzie by zaczeli myśleć przy parkowaniu, a nie że luke zobaczą i sie wpychają blokując skrzyżowania albo powodując takie stłuczki jak tu wyżej wymieniona. Jak ja bym był w samochodzie nr 1 i miałbym miec współwine to poszedłbym do sądu. Tym bardziej, że kierowca jest człowiekiem- a więc istotą myślącą- w pojeździe 2 powinien sie domyśleć że po pierwsze z prawej jedzie pojazd, po drugie- nie zmieści się.
Nie wiem, jak to wygląda przy strefie zamieszkania.. Prawda jest taka, że nie ma wystarczającej ilości miejsc przy blokach i nikt nic z tym nie robi. Administracje umywają ręce (przetestowane), a jak się ludzie burzą, to pojawia się patrol Straży Miejskiej i za parkowanie na trawie można zastać za wycieraczką SMS-a..

Samochody stoją niezgodnie z prawem (zakaz - 8m przed i po art. 48 albo 49), ale nie zwalnia to kierowcy 2 od przepuszczenia 1 przed wyjechaniem na drogę). Inaczej możnaby bezkarnie "strzelać" do autobusów na zakrętach - skoro zarzuciło mu tyłem i zajął część przeciwnego pasa ruchu, to jest winny.. :wink:
 
fiergloo,
Pasow ruchu nie ma


Rowniez wydaje mi sie ze wina stoi po stronie kierowcy w samochodzie nr 2 czyli wlaczajacego sie do ruchu ale chcialem sie upewnic na przyszlosc bo czesto tamtedy jezdze :)
Raz juz jednemu takiemu panu spieszacemu sie Fiatem Panda chcialem wytlumaczyc jego miejsce rurka ocynkowana o 1 1/2 cala :) Idealnie pasuje jako przedluzka do klucza od kol ;)

To drugi przypadek z mojej ulicy

Samochod nr 1 jedzie lewa strona ulicy ( prawa zastawiona przez parkujace tam samochody ) nagle z za luku wypada na niego pedzacy maluch :shock: ( samochod nr 2 jadacy swoja strona drogi czyli prawa ) Kierowca samochodu nr 1 ucieka w luke miedzy parkujacymi samochodami Niestety luka jest tak mala ze nie moze sie w niej caly schowac a samochod nr 2 uderza w niego ( dokladnie w lewy rog czyli od strony kierowcy )

Przyjezdza Policja i bezapelacyjnie wlepia mandat kierowcy z samochodzika nr 1 nie zwazajac na zeznania swiadkow ze samochod nr 2 pedzil jak wariat z za luku

co o tym myslicie :) ?? Przypadek autentyczny bo spotkal mojego kolege

wypadek2gg4.jpg
 
ze drogi osiedlowe to niezłe wyłudzacze składek OC
 
Nie ma dwoch zdan i dyskusji winny jest ziomus skrecajacy w prawo po pierwsze zasada prawej reki na skrzyzowaniu rownorzednym a po drugie wjezdzajac na kazde nieoswietlone skrzyzowanie nalezy zachowac szczegolna ostroznosc tyle filozofii POZDROWIENIA Z KRAKOWA
 
W drugiej sytuacji - sąd grodzki, analiza drogi hamowania.. Droga osiedlowa - 50kmh, choć często stoją 40-tki, strefa zamieszkania - 20kmh. Niezachowanie ostrożności. Szczególnie, że są świadkowie..

P.S. Fajny temat - zastanawiałem się kiedyś nad propozycją nowego działu - Prawo o Ruchu Drogowym, gdzie możnaby wrzucać takie wątki i dyskutować o różnych przepisach..
 
Wypadek-kto winny

Według mnie winny jest kierowca 2,ale z drugiej strony trochę kultury,zdrowego rozsądku i można po tych uliczkach osiedlowych bezpieczniej przejechać
 
samochod nr 2 ponosi wine ,co prawda 1 nie popisal sie bystroscia ale prawo nie jest od oceny stopnia glupoty ale faktow, i to ze jechal lewa strona nic a nic nie przyczynilo sie do tej stluczki.tymbardziej ze wg.rysunku widzial /knr2/ ze prawa strona jest zastawiona parkujacymi samochodami .a swoja droga pewnie stukneli sie mieszkajacy tam kierowcy ktorzy od lat tam mieszkaja co?
 
Szef napisał:
Przyjezdza Policja i bezapelacyjnie wlepia mandat kierowcy z samochodzika nr 1 nie zwazajac na zeznania swiadkow ze samochod nr 2 pedzil jak wariat z za luku

co o tym myslicie

"Twarde prawo, ale prawo"-jest taka sentencja
W tym przypadku panowie policjanci mieli rację, wykonując manewr wymijania należy zachować szczególną ostrożność. Bez względu jak bardzo głupie jest to sformułowanie( zachować szczególną ostrożność ), kierowca z pojazdu nr 1 powinien ustąpić pierwszeństwa :?
 
W tej drugiej sytuacji winny niestety kierowca samochodu nr 1. Samochód nr 1 (był nie na swoim pasie) tak jak napisał kolega powinien ustapić pierwszeństwa kierowcy nr 2. Gdyby "schował" się prawidłowo to dostałby uderzenie co najwyżej w lewy tył, a nie lewy przód i wtedy można dyskutować...
 
piotriix,
Dokladnie
Samochody te doskonale sa mi znane z widzenia

Maciek-156,
Uderzenie bylo w lewy kierunek z przetarciem po nadkolu
Fakt jednak faktem ze winny jest samochod nr 1
 
Moim zdaniem w pierwszym przypadku winę powinien ponieść kierowca samochodu nr 2. jeśli nie ma na tej drodze namalowanych linii wyznaczających pasy ruchu to kierowca pojazdu nr 1 jechał jak najbardziej prawidłowo (nie lewym pasem) tylko tak jak mówi przepis - możliwie blisko prawej krawędzi jezdni (skoro były tam zaparkowane samochody to nie mógł chyba jechać bliżej). A ten drugi rozpoczął manewr skręcania pomimo tego że nie miał miejsca do kontynuowania jazdy i to jemu powinni dowalić.
Takie jest moje zdanie.
 
Grzegorz83 napisał:
P.S. Fajny temat - zastanawiałem się kiedyś nad propozycją nowego działu - Prawo o Ruchu Drogowym, gdzie możnaby wrzucać takie wątki i dyskutować o różnych przepisach..

Sorry że piszę jednego posta po drugim, ale myślę że to całkiem niezły pomysł.
Nauki nigdy za wiele, szczególnie jeśli chcemy bezpiecznie jeździć, lub nie stać się ofiarą jakiejś "ofiary".
 
Miałam ostatnio takie zdarzenie, że wyprzedzałam samochód,
a ten gdy się zrównaliśmy skręcił w lewo i wjechał w moje drzwi - oczywiście twierdził, że wcześniej syganalizował skręt.

Była to mała miejscowość, co chwila wjazd na czyjąś posesję, ale nie było zakazu - linia przerywana.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra