• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

[159] Wibracje przy przyspieszaniu

Oczywiście, że nie pomogą, bo musiałby to być proces karny, a ja pisałem pozwie cywilnym.



Bzdura, w przypadku frankowiczów nie mieliśmy do czynienia z klauzulami abuzywnymi, których nie ma potrzeby udowadniać przed sądem, co do ich zaistnienia, tylko z niedostatecznym poinformowanie kredytobiorcy przez kredytodawcę, o skutkach zaciągania kredytu w obcej walucie - to jest podstawa do powstania roszczeń, a nie żadna "klauzula abuzywna", która podlega regulacjom cywilno - prawnym, a nie umowom stricte bankowym, jaką jest umowa kredytowa.



Kolejne bzdura - sprzedający nie ma możliwości przewidzieć, czy elementy zużywające się, których nie da się sprawdzić zaglądając w nie, jak np. klocki hamulcowe, bo bębny i szczęki już nie, nie zużyją się po przejechaniu bodaj 10 km i nie ma takiego prawa, które wymagałoby od sprzedającego bycia jasnowidzem.



Od czasów rządów PiS, wolniejsze niż były - oczywiście chodzi o szybkość rozpatrywania spraw.



Nie, ale mógł ją wymienić, albo np. wrzucić "rakietu" jadąc do przodu - rozpatrujemy przypadki czysto teoretycznie.



To zależy wyłącznie od przyjętych kryteriów.


Pozwolę sobie tego nie komentować i pozostać przy swoim zadaniu, bo dzielenie włosa na czworo nic do tematu nie wniesie, tylko wygeneruje kilka stron spamu.
 
Ależ oczywiście, nie nie ma obowiązku komentowania czegokolwiek, cieszę się, że uzmysłowiłeś to wszystkim, którzy tego, do chwili obecnej nie wiedzieli, pod warunkiem oczywiście, że tacy są i nie podważałem Twojego zdania, bo każdy ma do niego prawo, ale podawane przez Ciebie nieprawdziwe informacje, wynikające prawdopodobnie z niewiedzy :)
 
To co napisałeś to nie jest wada podstępnie zatajona. Czyli można to wyłączyć w umowie kupna-sprzedaży.
Moim zdaniem spełnia to kryteria. To, że kupujący się nie zna i nie słyszał, bądź kupujący wkręcił mu jakiś kit to nie znaczy, że wada nie jest podstępnie zatajona. Wręcz w sytuacji teoretycznej gdy sprzedający twierdzi, że to "łożysko za 300zł" tak huczy to jest właśnie podstępne zatajenie rzeczywistej wady. To temat do konsultacji z prawnikiem. przy cenie auta i koszcie naprawy - chociaż z powiatowym rzecznikiem konsumentów - będzie za darmo.
 
Ostatnia edycja:
że wada nie jest podstępnie zatajona

Słowo "podstępnie", jest synonimem słowa "celowo" lub bardziej prawnie, "z premedytacją" lub "zamierzone", co wyklucza możliwość popełnienia tego, nie mając świadomości jego istnienia, bo wówczas jest to "nieumyślne", a to jest całkowicie inna kwalifikacja prawna.

gdy sprzedający twierdzi, że to "łożysko za 300zł" tak huczy to jest właśnie podstępne zatajenie rzeczywistej wady

Kolejna bzdura, jeśli sprzedający potwierdza podczas sprzedaży, że łożysko huczy, to może sobie wymyślić dowolną jego cenę, bo to na kupującym spoczywa obowiązek "należytego" zapoznania się z kupowaną rzeczą - może sobie zadzwonić do dowolnego serwisu i o to zapytać, a sprzedający serwisem nie jest i może operować cenami sprzed 30 lat, albo wziętymi z dowolnego sufitu - stanem prawnym jest to, czy kupujący miała świadomość tego, ze to łożysko huczy, a nie to, ile kosztuje jego naprawa/wymiana.
 
Ostatnia edycja:
NAle jeśli temat wychodzi tydzień po zakupie, to można domniemywać, że przez ten tydzień nowy kupujący nie zajechał skrzyni i sprzęgła niewłaściwą eksploatacją. I nie są to też rzeczy które zużywają się 0-1 w sensie, działa- nie działa. (...) Do tego jak kolega weźmie auto na podnośnik i okaże się, że tam trzeba jeszcze coś w zawiasie dłubać albo purchle na progach wychodzą, to się okaże, że kupił auto, którego doprowadzenie do stanu właściwego będzie 2x droższe niż jego zakup

Bardziej o to mi chodziło. Naprawdę trzeba udowodnić, że sprzedający podstępnie wadę zataił.
Tutaj muszę się zgodzić z [MENTION=89137]yaniq[/MENTION]. To jest dobrze napisane - przetłumaczone z polskiego na "nasz".

Oczywiście, że wklejenie takiego kitu że to łożysko w kole za 300pln to już podchodzi pod podstępne zatajenie w moim mniemaniu.

EDIT:
Tak sobie teraz myślę, może zachodzi pewna nieścisłość.
Rękojmia jako taka potocznie jest źle interpretowana.
Są dwie różne wady.
Jedna to po prostu wada produktu istniejąca w chwili zakupu. To ta co się ją da wyłączyć w umowie jeśli stroną sprzedającą nie jest firma. O tej wadzie sprzedający nie musi wiedzieć.
Druga to niemożliwa do wyłączenia wada podstępnie zatajona. O tej wadzie sprzedający musi wiedzieć i ją zataić przed kupującym, a kupujący nie może jej zauważyć w chwili zakupu.
 
Ostatnia edycja:
Nawet gdyby ktoś próbował oprzeć na tym swoje roszczenia, to musiałby udowodnić sprzedającemu, że zrobił to "w złej wierze", a nie w nieświadomości faktycznej ceny naprawy, a pierwszym pytaniem prawnika do kupującego, byłoby "czy zostały dopełnione wszelkie dostępne możliwości zweryfikowania tej informacji", jak np. zadzwonienie do sklepu/serwisu lub sprawdzenie w dowolnym serwisie aukcyjnym.

Znowu zastrzeżenie, czy piszemy o transakcji konsumenckiej, czy podmiotów prawnych i czy piszemy o rzeczach nowych, zgodnie z definicją prawną, rzeczy nowej, czy o rzeczach używanych - w przypadku rzeczy nowych, sprzedający odpowiada odpowiada za wszystko, bez względu na to, czy o wadzie wiedział/mógł wiedzieć, czy nie wiedział bo to do jego obowiązków należało się tego dowiedzieć.
 
Ostatnia edycja:
Bardziej o to mi chodziło. Naprawdę trzeba udowodnić, że sprzedający podstępnie wadę zataił.
Tutaj muszę się zgodzić z [MENTION=89137]yaniq[/MENTION]. To jest dobrze napisane - przetłumaczone z polskiego na "nasz".

Oczywiście, że wklejenie takiego kitu że to łożysko w kole za 300pln to już podchodzi pod podstępne zatajenie w moim mniemaniu.

EDIT:
Tak sobie teraz myślę, może zachodzi pewna nieścisłość.
Rękojmia jako taka potocznie jest źle interpretowana.
Są dwie różne wady.
Jedna to po prostu wada produktu istniejąca w chwili zakupu. To ta co się ją da wyłączyć w umowie jeśli stroną sprzedającą nie jest firma. O tej wadzie sprzedający nie musi wiedzieć.
Druga to niemożliwa do wyłączenia wada podstępnie zatajona. O tej wadzie sprzedający musi wiedzieć i ją zataić przed kupującym, a kupujący nie może jej zauważyć w chwili zakupu.

Bo 'żyję w kraju w którym wszyscy chcą mnie zrobić w **uja'.....już nawet w piosenkach jest o tym :)

temat jest dość prosty:
jeśli sprzedawca informuje o zepsutym elemencie X za 300zł, a naprawa wyniesie 600zł - to nie jest to podstępne zatajenie wady
ale jeśli sprzedawca informuje o zepsutym elemencie X za 300zł, a w rzeczywistości jest zepsuty inny za 10000zł - to spełnia to podstępne zatajenie wady i działanie w złej wierze.
czy uwierzenie sprzedającemu co do stanu faktycznego pojazdu wypełnia kryteria niewłaściwego zapoznania się ze stanem auta? pytanie do sądu - i uważam, że w tego tematu niejeden prawnik może napisać pracę doktorską.
Naiwność póki co w Polsce nie jest karana - poza uszczupleniem konta osoby naiwnej.
 
Ostatnia edycja:
Puki co kolega musi ogarnac mechanika który zajmie się samochodem i nie będzie się go bał. Oraz nie będzie chciał kolegi oszukać.

Wysłane z mojego SM-G970F przy użyciu Tapatalka
 
jeśli sprzedawca informuje o zepsutym elemencie X za 300zł, a naprawa wyniesie 600zł - to nie jest to podstępne zatajenie wady

Nie i już Ci to wytłumaczyłem, chyba, że sprzedającym jest serwis, zajmujący się takimi naprawami, wówczas mógłbyś wnieść roszczenie o naprawę tej rzeczy, za którą zapłaciłbyś tyle na ile dostałeś upustu, ze względu na tę wadę, ale wyłącznie wtedy - informacja na temat ewentualnych kosztów, którą podaje sprzedawca jest informacją niewiążącą prawnie.

Jest jeszcze taka kwalifikacja prawna jak "zamiar ewentualny", ale to już wchodzilibyśmy w takie meandry prawne, z których pewnie trudno byłoby wybrnąć :)

Poza tym, to co pisałem na początku, czym innym jest postępowanie oparte na Kodeksie Karnym, a zupełnie czym innym powództwo cywilne, oparte na Kodeksie Cywilnym.
 
Ostatnia edycja:
Nie i już Ci to wytłumaczyłem, chyba, że sprzedającym jest serwis, zajmujący się takimi naprawami, wówczas mógłbyś wnieść roszczenie o naprawę tej rzeczy, za którą zapłaciłbyś tyle na ile dostałeś upustu, ze względu na tę wadę, ale wyłącznie wtedy - informacja na temat ewentualnych kosztów, którą podaje sprzedawca jest informacją niewiążącą prawnie.

A co ja ku**a napisałem????? ty umiesz czytać ze zrozumieniem?
 
ale jeśli sprzedawca informuje o zepsutym elemencie X za 300zł, a w rzeczywistości jest zepsuty inny za 10000zł

Zamiast się denerwować, przeczytaj co napisałeś i zastanów się nad znaczeniem słowa "w rzeczywistości", bo jak zwykle, swoją niewiedzę, nadrabiasz chamstwem.
 
Zamiast się denerwować, przeczytaj co napisałeś i zastanów się nad znaczeniem słowa "w rzeczywistości", bo jak zwykle, swoją niewiedzę, nadrabiasz chamstwem.

Dziecko drogie, cytujesz dwa różne moje zdania. Przeanalizowanie logiczne dwóch różnych cię przerasta?
ps. co w "w rzeczywistości" jest chamskie?
 
Ostatnia edycja:
Amortyzatory
Powrót
Góra