Oczywiście, że nie pomogą, bo musiałby to być proces karny, a ja pisałem pozwie cywilnym.
Bzdura, w przypadku frankowiczów nie mieliśmy do czynienia z klauzulami abuzywnymi, których nie ma potrzeby udowadniać przed sądem, co do ich zaistnienia, tylko z niedostatecznym poinformowanie kredytobiorcy przez kredytodawcę, o skutkach zaciągania kredytu w obcej walucie - to jest podstawa do powstania roszczeń, a nie żadna "klauzula abuzywna", która podlega regulacjom cywilno - prawnym, a nie umowom stricte bankowym, jaką jest umowa kredytowa.
Kolejne bzdura - sprzedający nie ma możliwości przewidzieć, czy elementy zużywające się, których nie da się sprawdzić zaglądając w nie, jak np. klocki hamulcowe, bo bębny i szczęki już nie, nie zużyją się po przejechaniu bodaj 10 km i nie ma takiego prawa, które wymagałoby od sprzedającego bycia jasnowidzem.
Od czasów rządów PiS, wolniejsze niż były - oczywiście chodzi o szybkość rozpatrywania spraw.
Nie, ale mógł ją wymienić, albo np. wrzucić "rakietu" jadąc do przodu - rozpatrujemy przypadki czysto teoretycznie.
To zależy wyłącznie od przyjętych kryteriów.
Pozwolę sobie tego nie komentować i pozostać przy swoim zadaniu, bo dzielenie włosa na czworo nic do tematu nie wniesie, tylko wygeneruje kilka stron spamu.