Jak robisz to pierwszy i ostatni raz to nie ma sensu bawić się w jakiekolwiek narzędzia.
Zasada otwierania wszystkich lamp jest identyczna. Tylko przy dużych plastikowych kloszach trzeba się bardziej cackać. Nie podważysz bo pęknie.
Są dwie metody.
1. Dla cierpliwych. Musisz czymś wydłubać klej dookoła. Wydaje się proste ale po zapoznaniu się z budową lampy (rysunek poniżej) przekonasz się, że do większości kleju i tak się nie dostaniesz. Albo będzie kosztować Cię to dużo nerwów oraz ryzyko pęknięcia klosza.
2. Dla zdeterminowanych :sarcastic: poniżej szybki kurs obrazkowy ilustrujący idee tego co trzeba zrobić.
A w skrócie. Opindalasz kątówką dookoła kołnierz, który nachodzi na klosz. Ładnie się to odcina i zdejmuje (wspomagając się tapeciakiem). Teraz mamy już kulturalny dostęp do spodniej warstwy kleju. Jedziemy go tapeciakiem i klosz nam odchodzi jak ta lala

bez ryzyka pęknięcia czy ukruszenia. Pojawią się newralgiczne miejsca jak np uszy reflektora. Omijamy je oczywiście przy cięciu. Ale względem całego obwodu lampy to jest raptem kilka malutkich odcinków, które ciachniemy nożykiem od boku.
Jak już zoperujemy wnętrzności lampy to dajemy sylikon szklarski po obwodzie obudowy. Wciskamy klosz, i czekamy aż zaschnie sylikon. Nie musi całkowicie ale żeby klosz się nie ruszał. Następnie na ten sam sylikon przyklejamy nasze "od rżnięte" paski

znowu czekamy aż wyschnie. Finalnie robimy fugę z czarnego sylikonu jak na schemacie.
Proste nie? :lol:
Ktoś zapyta czemu sylikon a nie sławny klej butylowy. Po pierwsze butylu możemy użyć gdy nie tniemy a wydłubiemy klej - wtedy mamy korytko całe. Po drugie skoro zrobiliśmy sobie miejsce na nóż to nawet ponowne otworzenie lampy będzie już bułką z masłem. A po trzecie sylikon lepiej trzyma i jest pewniejszy w użyciu.
- - - Updated - - -
Aha, jeszcze kwestia wybebeszenia środka. Co też niesie za sobą dość duże ryzyko. Po zdjęciu klosza wyciągamy ten chromowany plastik, który wypełnia przestrzeń w około (nie rusza się z optyką). On jest na takie wąsy wsunięty między obudowę a klosz więc po odcięciu będzie zatopiony w starym kleju. Wydłubujemy to. Jak już mamy bebechy dostępne to się orientujemy, że całość wisi na trzech punktach/jabłkach. To jest standard - wszystkie lampy tak są zbudowane. Kwestia tylko w którym miejscu jest które jabłko. Jeden punkt jest absolutnie stały. Drugi to silnik (regulacja góra/dół) a trzeci punkt to ręczna regulacja skrętu. Tu może się każdy do edukować bo niewielu wie jak to działa i zadają głupie pytania jak wyregulować

I cały problem polega na wypięciu kosza z tych jabłek. One jebutnie siedzą. Mało to, zazwyczaj (bo nie zawsze) mają zabezpieczenia wewnątrz gniazda tego jabłka w postaci takich pazurków/zaczepów. Opierają się one w podcięciu jabłka/kulki i uniemożliwiają jego wyskoczenie. To spory problem bo jak się za to zabierzecie to się przekonacie, że dostęp jest ujowy na maksa. Tu już fantazja ułańska jak to zdemontować. Ja używałem wkrętaków precyzyjnych i zalewałem to odrobiną oleju. Wszak kto nie smaruje ten nie jedzie

trochę wulgaryzmów i wypinasz po kolei wszystkie trzy jabłka/kulki z gniazdek. Brzmi pięknie ale uważajcie z siłą. Chwila nieuwagi i plastiki pękają. Nie skleisz ani nie zgrzejesz już tego. A o dawców do FL ciężko

dlatego chwila nieuwagi i można drobną pierdółką zezłomować całą lampę. Będzie bezużyteczna. Najgorszy jest górny punkt (w FL). Tam ta regulacja jest bardzo długa na cieniutkiej nóżce którą podczas walki z "jabłkiem" łatwo uszkodzić.
Jak już wypniecie trzy punkty to cel osiągnięty. Optykę odkręca się na cztery śrubki i po problemie.
- - - Updated - - -
Jakby kogoś ten szybki instruktaż przeraził to jest jeszcze "półśrodek". Można wyjąć samą optykę tyłem.
Zalety takiego rozwiązania:
- nie ruszamy klosza i nie robimy nic z powyższych czynności
Wady:
- trzeba ciąć obudowę z tyłu
- nie wyczyścimy drogowych, klosza ani reszty odbłyśników wypełniających
- trzeba spawać plastik