Moim skromnym zdaniem popychacze, jako elementy dużo bardziej miękkie niż wałki, oberwały na skutek słabego ciśnienia oleju i jego marnej jakości oraz długiego interwału wymiany. Na dole ciśnienie było w porządku, ale u góry już nie.
Alfa stała "pod kasztanem" przez trzy lata, potem w kraju ok. 1 kkm i znowu postój prawie dwa lata. Dlatego od razu strzeliły przewody wspomagania...
Nie będę ryzykował i rzucę okiem na panewki korbowodów. Oczywiście nie odkręcę od razu wszystkich podpór, bo blok mógłby stracić geometrię (tak mówią mądrzy ludzie), ale na spokojnie, po jednej...
Później będę musiał zmierzyć ciśnienie oleju.
No, ale wymiana wszystkich szklanek bez remontu serduszka to trochę za duży wydatek. Wolałbym kupić używane, bez wyżłobień, rozebrać je i wyczyścić. Tylko czy tak mogę...? I czy te od 2.5 podejdą, bo takie mam na oku...
Są różne opinie i trochę zgłupiałem. Jedni kategorycznie zabraniają takich zabiegów, inni wręcz przeciwnie. A jeśli już, to zalewać je olejem czy nie? Będzie go za dużo, to podeprze zawór więc byłoby chyba lepiej włożyć je na sucho i zaczekać aż same się napełnią. Tylko czy wtedy same się odpowietrzą i nie zrobi się przysłowiowa "poduszka"?
Jakikolwiek "pedantyzm" nie wchodzi tutaj w grę; chciałbym "zrobić, jeździć i obserwować".
Co radzicie?
Nie mogę zbagatelizować tematu, bo ewentualne uszkodzenia... sami wiecie

.