[166] Silentowe Busso

silentosu

Użytkownik
Rejestracja
Lut 4, 2017
Postów
319
Lokalizacja
Kraków
Auto
166 3.0 V6 Sportronic
Historia jakich wiele na tutejszym forum, ale z jakiegoś powodu szczególna i wyjątkowa, bo dotycząca samochodu, który zastąpił poprzedni i po raz kolejny skradł moje serce.

W pierwszej fazie poszukiwań natrafiłem na wiele ogłoszeń i obejrzałem kilkanaście egzemplarzy w kraju i za granicą, ale nic nie przypadło mi do gustu. Jedynym kryterium jakie przyjąłem był brak rdzy (szczególnie podłoga i progi) i lpg oraz „jako taka” praca silnika i skrzyni, z całą resztą mogłem sobie jakoś poradzić.

Pierwszymi sztukami, które miały mnie do siebie przekonać były dwie piękności w Nl. Jedna w automacie, druga w manualu, obydwie ok. 260 kkm. Rdza, wycieki, wgniotki, itd. Niby na tak, niby na nie. Jedna znalazła nowego właściciela zanim zdążyłem się zdecydować, druga nadal stoi. Nie żałuję.

Za drugim podejściem dostałem cynk (swoją drogą stanowczo za późno, bo gdyby nie trafiła do lakierni, to na pewno byłaby już u mnie. No, ale tak to już jest jak nie ma Cię w internetach), że „klasyka” przywiozła do kraju Rosso i zaczęły się prace nad doprowadzaniem jej do jak najlepszego stanu. Problemy z elektryką, zardzewiałe tłumiki, łuszczący się klar… Z dnia na dzień wpadały kolejne klamoty, a wisienką na torcie okazał się być nowy lakier, który mocno wywindował cenę.
Smaczku całej historii dodaje fakt, że Rosso nie miała na błotniku cyferek „166”, a ja posiadałem takowe jeszcze z czasów Twinsa. I chociaż to nie wyścig, to takie symboliczne „przejęcie pałeczki” było mi jak najbardziej na rękę :o.
Cóż – pomyślałem – niech będzie! Mam już serdecznie dosyć ciągłych poszukiwań i późniejszej walki z kolejnymi przypadłościami! I tak naprawdę byłem już jedną nogą w ogródku i już witałem się z gąską, ale równolegle toczyła się słowna przepychanka o kilka tysiaków (tak żeby było na pierwsze waciki). No i także tym razem jakoś nie wyszło.
Do trzech razy sztuka…?

Finał tej opowieści zawdzięczam Adrianowi (@Garwanko), który podlinkował ogłoszenie od Patryka i wrzucił kilka fotek Belli. Hmm… Grigio Chiaro (jak w Twinsie), trzy litry, automat, BEZ RDZY… Kilka chwil i czułem, że będzie moja. Podobnie jak z Octavią II, którą jakiś czas temu kupiłem. „Kur…, samochód bez emocji, gnojowica (cokolwiek autor miał na myśli), paskuda”, itepe, itede… Przedlift, 1.9 tdi, 4x4. Dobra opona na zimę i każda góra na wsi była moja. 1,5 tony, większy prześwit plus combi i pakuję ze sobą nie tylko stabilność na drodze, ale wszystko co zechcę. 7 – 7,6 l w cyklu mieszanym w zimie i 6 – 6,7 l gdy nadeszła wiosna. I co, miałbym powozić jednolitrowe kartonowe pudełko, które spali dwa litry mniej? Przyznam, że szukając jakiegoś daily w ogóle nie brałem pod uwagę Skody, ale po nadesłanym przez Kuzyna ogłoszeniu wiedziałem, że to jest to! Cóż, wszystkim nie dogodzę ;).

Wracając do tematu…
Patryk okazał się być człowiekiem, który jako jedyny zgodził się podesłać nie tylko potrzebne zdjęcia, ale i nagrać kilka filmów video. To rozumiem! Do tej pory z wielką łaską docierały do mnie pojedyncze fotki, na których i tak było mało co widać; jak gdyby Właścicielom w ogóle nie zależało na sprzedaży (czyżby mieli coś do ukrycia?). Po takiej korespondencji wiedziałem, że jadę jak po swoje.

Były i bolączki, bo Alfa trzy ostatnie lata stała „pod kasztanem”: rozrząd i cały osprzęt do roboty (rolki dzwonią jak w saniach u św. Mikołaja), pasek wielorowkowy w oleju, wywalony (ponoć) sworzeń prawego górnego wahacza, płyny, oleje i filtry, ząbkujące opony (drgania na kierownicy powyżej 60 km/h), brak pierwszego biegu wentylatora, temperatura na postoju nawet 120 stopni, podświetlenie biegów, pęknięty klosz ksenonu, postojówki… Chłopak robił ją już dla siebie, stąd wyciągnięty tunel, schowek pasażera, dekory i plastiki. Wyprana podłoga, wyczyszczone skóry, a lada dzień miała pojechać lawetą do Qby. No, ale namówili Go na poczciwego manuala, bo skoro samochód „na weekend”, to nie może być inaczej :cool:.

Cały czas myślałem o transporcie, ale paliwo podskoczyło na 8 zł za litr, a z Krakowa za Wrocław jest kawałek. Do tego wynajęcie lawety i koszty rosły. Postanowiłem zaryzykować i wrócić na kołach, omijając autostrady. Umówiona wizyta, graty zamówione na tamtejszy paczkomat i w drogę.

Właściciel odebrał mnie z przystanku (mimo małych dzieci na głowie), a przed domem przywitały mnie trzy piękności, bo okazało się, że wskoczył jeszcze jeden diesel w polifcie. Smacznie, obiecująco… :rolleyes:!
Podziwiałem włości tutejszego Gospodarza, a czas mijał nam na uśmiechach i rozmowie. Zaraz, chwila, przecież mam coś do zrobienia, a przede mną jeszcze podróż do domu…

Samochód na kobyłki, olej w silniku wymieniony (filtr został stary, dostęp :P), rezystor wentylatora nowy (pierwszy bieg wrócił, ale temperatura rosła nadal), nowy filtr powietrza, ładunek smaru na przeguby (popękane gumy), wymieniony wahacz (chociaż diagnosta się pomylił, bo sworzeń był w porządku). Jeszcze klocki miały być słabe, ale po dokładnym obejrzeniu zdecydowałem, że wrócę na tym co jest (tym samym odsyłając to, co przyjechało do paczkomatu).

remont2.jpg remont3.jpg remont1.jpg remont4.jpg remont5.jpg remont6.jpg remont7.jpg remont8.jpg


W przerwie wpadła pizza i kolejne uśmiechy z Właścicielem oraz jego Rodziną! Było naprawdę bardzo miło! Patryk – DZIĘKUJĘ!

Prace zakończone ok. 21:30 i trzeba było pędzić na stację, bo za pół godziny zamykali, a do najbliższej na trasie paliwa nie wystarczy. Zdążyłem jeszcze zamienić koła z przodu na tył (jedno lekko ścięte) z nadzieją, że coś się poprawi. Pod domem skrzynia zaczęła szarpać, ale dałem sobie „na luz” (wcześniej ściągnąłem klemę na kilka godzin) i zrzuciłem to na jej adaptację. W drodze na stację było już lepiej, a pod domem problem szarpania ustąpił. Właściciel zaproponował powrót na jego zimówkach (i odesłanie ich kurierem), ale zamiana starych kół z przodu na tył pomogła (przynajmniej jak dla mnie, bo drgania na kierownicy ustąpiły).

Jeszcze odpowietrzanie układu chłodniczego (nowy płyn rzecz jasna, w zbiorniczku jeden wielki syf), ale przy tak skaczącej temperaturze było to mega trudne. Obstawiam zapchaną chłodnicę i stary termostat, ale to później. Ach, byłbym zapomniał: dmuchawa spalona; wymiana bezpiecznika też nic nie dała.

No i co, autografy na umowach i w drogę! Właściciel nałożył mi jeszcze na szyby preparat chroniący przed parowaniem (i powiem Wam, że pomimo zamkniętych szyb, braku nawiewu i niskiej temperatury na zewnątrz dały radę), wrzucił wodę do picia i chciał włożyć koc, ale z racji mojej „gruboskórności” podziękowałem za tak dużą troskę :o.

Pierwszy kontakt z Busso i pierwsze wrażenia, których nie da się tak po prostu opisać. No bo czym mógłbym zaskoczyć forumowych wyjadaczy, obcujących z tym silnikiem na co dzień…

Ja nie miałem tej przyjemności i trudno ubrać w słowa to, co chciałbym powiedzieć (albo napisać). To tak, jakby dopiero teraz zacząć oglądać „Grę o tron” i czekać nie tylko na kolejne odcinki, ale i sezony. Wiem o czym mówię, bo sam zabrałem się za to dopiero kilka miesięcy temu :niesmialaedzia:.
Czekałem, czekałem i nareszcie JEST! Moje serduszko Busso, w automacie, zamknięte w kobiecych kształtach Belli. Drżenie rąk, gdy wziąłem do ręki kluczyk i szybsze bicie serca, gdy jego przekręcenie wprawiło w ruch tę włoską maszynę (na nowym oleju od razu ciszej!). Niewypowiedziany zachwyt i utulające ciepło na duszy, jak gdyby Babcia (którą tak kochałeś, a której już nie ma) przytulała Cię do serca i szeptała, że „od tej pory wszystko będzie już dobrze”. Wszechogarniający spokój, który wlewa się do twoich wnętrzności i wypełnia je niczym napływająca w mgnieniu oka krew. Mróz ścinający szybę i przypominający Ci prawdziwą zimę, której już nigdy nie będzie. Radość dziecka, które z powodu trudnych czasów nie spodziewało się znaleźć pod choinką żadnego prezentu. Upojenie tanim winem, gdy przy ognisku grałeś i śpiewałeś utwory „Iry” (albo towarzyszyłeś bardziej uzdolnionemu koledze, ale robiłeś to najlepiej jak umiałeś, bez udowadniania czegokolwiek i komukolwiek, bez presji bycia najlepszym), a w oku siedzącej obok dziewczyny (gdy zbiegły się wasze spojrzenia) dostrzegłeś błysk i „to coś” czego KUR… już nigdy nie ujrzysz i nie doświadczysz, bo współczesny świat odbiera Ci to, co najważniejsze i zabija to, w co tak bardzo wierzyłeś…!


Opis na wyrost? Kto miał zrozumieć, ten zrozumiał; nic więcej.

Owszem, zaledwie muskałem pedał przyspieszenia, ale ten samochód płynął… On nie jechał, ale „dryfował” po powierzchni drogi (chociaż tak naprawdę to asfalt zdawał się dryfować pod nim), sunął do przodu niczym strzała na emblemacie Skody i był jednocześnie gotowy do lamparciego skoku (na co za każdym razem wskazywała zataczająca półokręgi wskazówka obrotomierza). Jazda nocą była moim sprzymierzeńcem, ale nie mogłem sobie pozwolić na jakiekolwiek szarpnięcia, bo pasek (mimo 38 tyś. km) ma już prawie osiem lat. Toczyłem się dalej, przyglądając się małomiasteczkowym okolicom.

Po czterdziestu kilometrach sytuacja zrobiła się trudna, bo ktoś postanowił zamknąć drogę, po której chciałem jechać. O dziwo, nawigacja w ogóle o tym nie wspomniała, a znaki nie wskazywały na jakikolwiek objazd. Zrobiłem dwa kółka, ale za każdym razem wracałem do punktu wyjścia (cudowna sprawa, gdy krążąc po okolicy nie wiesz gdzie jesteś, a każda nowa trasa okazuje się być w ostateczności prowadzącą do informacji: „zawróć jeśli to możliwe”. No cóż, postanowiłem zaryzykować jeszcze bardziej (bo temperatura póki co „książkowa”) i wskoczyłem na A8. Nie muszę chyba wspominać, że jakakolwiek awaria to ściągnięcie lawetą i koszty, których chciałem uniknąć. Na dodatek trasa dłuższa o 40 km, ale w towarzystwie tak pięknej Kobiety ...

O dziwo trasa przebiegła bardzo spokojnie. Owszem, trochę to trwało, bo na tempomacie 90-100 km/h, ale wolałem dmuchać na zimne. Skrzynia zmieniała biegi bardzo kulturalnie i delikatnie. Temperatura na trasie spadła do sześćdziesięciu stopni i wzrastała tylko przy wolniejszej jeździe. Dojechałem po piątej nad ranem (do Krakowa, bo stąd za jakiś czas kolejne 70 km na wioskę), mróz był niesamowity, ale radość ogrzewała mnie od wewnątrz :o). Jeszcze tylko znaleźć miejsce na parkingu, ale przy wskazówce pod czerwoną kreską udało się w końcu to zrobić). Prysznic, do łóżka, już Niedziela.

20220321_122840.jpg 20220321_122847.jpg 20220321_122851.jpg 20220321_122856.jpg 20220321_122859.jpg 20220321_122939.jpg 20220321_122952.jpg 20220321_123004.jpg 20220321_123120.jpg 20220321_123136.jpg 20220321_123143.jpg 20220321_123204.jpg 20220321_124618.jpg 20220321_124627.jpg 20220321_124640.jpg 20220321_124644.jpg 20220321_124808.jpg 20220321_124707.jpg 20220321_123104.jpg 20220321_123109.jpg 20220321_123113.jpg 20220321_123716.jpg 20220321_123704.jpg IMG-20220307-WA0012.jpg


Serdeczne podziękowania dla Adriana (@Garwanko), Tomka (@tomaz) i Marka (@marek230482) za liczne i męczące wiadomości z pytaniami. Panowie – UDAŁO SIĘ!


Jakie plany na przyszłość?

Do wakacji Alfa będzie stała na wsi, bo nie znajdę na Nią czasu. Tak, niestety; nawet sesji nie było kiedy zrobić :(.

Wydaje mi się, że wykorzystam wiedzę Tomka, a że celuję w podobne efekty dźwiękowe, to przyrost mocy będzie wyłącznie dodatkiem :P. Liczę na cudne mruczenie, 240 KM i ok. 280 Nm (pamiętając o ograniczeniach automatu).
Zacznę od wyjęcia silnika i skrzyni, bo robota z motorem na palecie będzie zupełnie inna. Rozrząd i cały osprzęt, paski, rolki i napinacze, wyjmę wałki i wymienię uszczelnienia (popychacze póki co odpuszczę), potem uszczelki pokryw i odświeżenie góry (nie wiem czy jest sens zabierać się za dół silnika; przemyślę to). Świece, płyny, oleje (co do skrzyni: rozpołowię ją i wymienię filtr albo zrobię cztery wymiany statyczne), nowy układ chłodniczy, hamulcowy, elektryka, zawieszenie, felgi. Piaskowanie podłogi i aplikacja Cobry, drewniana kierownica i mahoniowe dekory, niebieskie skóry, lampy i cała reszta). Tłumik z nierdzewki, a na koniec nowy lakier i przednia szyba.

wn7.jpg wn6.jpg wn1.jpg wn2.jpg wn3.jpg wn4.jpg wn5.jpg

Alfa przyjechała ze Szwajcarii, potwierdzony przebieg 191 kkm (na błotnikach są jeszcze naklejki serwisu istniejącego do dzisiaj). Może nie taka „bieda-wersja”, bo jest antenka na dachu i navi ;), a na dowodzie lipiec 2002 r., ale eper wskazuje na „progression” z 30.11.2001 roku, bez asr i vdc, z cienką kierownicą i bicepsikami. Oprócz wymienionych usterek maska i klapa po delikatnym gradobiciu (o dziwo dach ocalał), wgniotka na prawym przednim błotniku i tylnych drzwiach, drzwi kierowcy nieco wyżej od tych pasażera, trzeba będzie wyregulować (podobnie jak klapę bagażnika). Kilka drobniejszych plasticzków do ogarnięcia, pęknięcia i ubytki w niektórych miejscach, mniejsze lub większe zapocenia, jak to w dwudziestoletnim samochodzie. No, ale jak to zwykł mawiać Adrian: będzie większa radość w dopieszczaniu :happy:!

Dane z książki serwisowej:

12.07.2002 – wyjeżdża z salonu,
14.04.2004 – 19.000,
20.04.2005 – 31.484,
23.11.2005 – 41.940,
21.06.2006 – 50.961,
20.04.2007 – 62.430,
17.10.2007 – 70.605,
29.04.2008 – 74.417,
06.08.2008 – 80.561,
08.05.2009 – 90.572,
27.11.2009 – 102.054,
24.10.2011 – 123.066,
04.12. 2012 – 136.966,
15.05.2014 – 152.379,
14.02.2015 – 155.200,
19.03.2022 – 190.790,
01.04.2022 – 191.210,


Rozrząd:

23.11. 2005 – 41.940,
06.08.2008 – 80.561,
08.07.2014 – 153.008,


20220321_123607.jpg 20220321_123614.jpg k1.jpg k2.jpg


Tak, w obliczu sytuacji jaka panuje na świecie trudno się czymkolwiek cieszyć; zwłaszcza, że uchodźców z Ukrainy widuję niemal codziennie. Nie muszę chyba opisywać tego widoku, bo każdy ma oczy. Parafrazując słowa utworu „The Sound of Silence” (Simon & Garfunkel), może być i tak, że „patrzymy i nie widzimy, słuchamy, ale nie słyszymy”… Oby taka postawa była tylko fikcją literacką, czego Wam i sobie życzę!
 
Ostatnia edycja:
Cieszę się, że trafiła w Twoje ręce, mega miło było Cię poznać!

Czekam na ten efekt, o którym myślałem przywożąc ją dla siebie:) Dzięki również za pokazanie zdjęć twojego niebieskiego wnętrza, dzięki temu mam następne zadanie, i kolejne poszukiwania przede mną.

Trzymaj kciuki :D

Pozdrawiam, i do zobaczenia na nie jednym zlocie, jak już skończymy swoje auta ! :)


3610BF22-7BD0-47AA-9680-D608CFAB55F0.jpg
 
Ostatnia edycja:
Gratulacje :)

Inspirujący opis. Ciekawe na ile oddaje uczucia związane z wejściem w posiadanie takiej V6-ki (sam nie mam, to gdybam tylko :D).
Dobry projekt się zapowiada i bardzo dobrze!
Oczywiście oczekujemy zdjęć i opisów :D

Powodzenia i wytrwałości przy robotach.
Oby każdy krok i każda mała naprawa cieszyła (a po opisach właścicieli innych 166-ek tutaj widać, że tak właśnie będzie) :)
 
Ostatnia edycja:
Cieszę się, że trafiła w Twoje ręce, mega miło było Cię poznać!

Lepiej trafić nie mogła! Mi również było bardzo miło :o!

Czekam na ten efekt, o którym myślałem przywożąc ją dla siebie:)

Doczekasz się, obiecuję! Z Twoją pomocą było dużo łatwiej rozpocząć ten projekt :).

Dzięki również za pokazanie zdjęć twojego niebieskiego wnętrza, dzięki temu mam następne zadanie, i kolejne poszukiwania przede mną

Nie będzie łatwo, ale na pewno się uda!

Pozdrawiam, i do zobaczenia na nie jednym zlocie, jak już skończymy swoje auta!

:cool:!

- - - Updated - - -


Dziękuję!

Inspirujący opis. Ciekawe na ile oddaje uczucia związane z wejściem w posiadanie takiej V6-ki (sam nie mam, to gdybam tylko :D).

Nie oddaje :o. Nie jest to Maserati, ale dla kogoś kto czekał jest spełnieniem marzeń (i doskonałą zapowiedzią V8).

Dobry projekt się zapowiada i bardzo dobrze! Oczywiście oczekujemy zdjęć i opisów :D

Będą!

Powodzenia i wytrwałości przy robotach. Oby każdy krok i każda mała naprawa cieszyła (a po opisach właścicieli innych 166-ek tutaj widać, że tak właśnie będzie) :)

:beer:.
 
Ostatnia edycja:
No wreszcie. Ale na ten zlot nie musicie czekać aż skończycie alfy :)
 
Jakże miło poczytać i zobaczyć :)
Gratulacje jeszcze raz Łukasz! :beer:

Czułem, że to napiszesz .

Marek ma rację! W zlotach auta są (wbrew pozorom) na drugim miejscu :P
Najważniejsi są ludzie :)
Moja (jak i w zasadzie każda chyba) nie od razu była zrobiona i błyszcząca. Wierz mi, że jazda w kolumnie na >10 Alf 166 to niesamowite przeżycie! Po co go sobie odmawiać?
 
Moja przez większość zlotów była w kilku odcieniach i ze schodzącym lakierem. Ostatnio zrobiłem jej lakier ale teraz mam wgniecione dwoje drzwi i srebrne lusterko. I myślisz że przyjadę innym autem bo inni mają ładniejsze? Byli też tacy co mieli dziury w nadkolach, brudne jasne skóry :lol: a nawet przyjechali na lawecie :sarcastic:
A zdecydowana większość użytkowników przyjeżdża co rok zwykłymi 166 z wgniotkami, defektami, usterkami. Jak zwykłymi autami do pracy.
Ale jak ktoś czeka latami aż dopieści swój egzemplarz żeby tylko się pojawić dla nagrody za najładniejsze auto albo żeby.... dać ogłoszenie sprzedaży :) to jest w błędzie.
 
Jakże miło poczytać i zobaczyć :) Gratulacje jeszcze raz Łukasz!

Dziękuję :o!

Marek ma rację! W zlotach auta są (wbrew pozorom) na drugim miejscu :P Najważniejsi są ludzie :)

To prawda :fans:.

Moja (jak i w zasadzie każda chyba) nie od razu była zrobiona i błyszcząca. Wierz mi, że jazda w kolumnie na >10 Alf 166 to niesamowite przeżycie! Po co go sobie odmawiać?

Po to, żeby nie jechać na szarym końcu :lol:?

- - - Updated - - -

Ale jak ktoś czeka latami aż dopieści swój egzemplarz żeby tylko się pojawić dla nagrody za najładniejsze auto albo żeby.... dać ogłoszenie sprzedaży :) to jest w błędzie.

:yes4:.
 
Układ chłodniczy

To, że samochód będzie czekał do wakacji nie oznacza wcale spokoju w temacie :D.

Myśląc o układzie chłodniczym kupiłem trzy najpopularniejsze chłodnice: Kraft (dlatego, że Producent podaje 34 mm głębokości), Thermotec i Nissens (z racji polecania ich w internetach). Średnia cena: 230 vs 340 vs 370 zł.

Po wizycie kuriera od razu zabrałem się do pomiarów, bo nie ukrywajmy, że 34 mm Krafta przy 24 mm Thermoteca i Nissensa rozstrzyga wyścig jeszcze przed jego rozpoczęciem. Niestety, sugerowany rozmiar okazał się być identycznym jak w dwóch pozostałych (i nie 24, ale 20 mm!), a sama chłodnica już po wstępnych oględzinach spadła na koniec stawki. O dziwo, zdawała się być najcięższa, ale po sprawdzeniu wagi wszystkich trzech, każda z nich ważyła tyle samo: ok. 2,8 kg. No i wisienka na torcie: każda ma wyjścia po prawej stronie (bliżej termostatu), a moja obecna ma je po lewej (przy prawym ksenonie). Przewody gumowe ciągną się dołem (łączy je plastikowa rurka) przez całą długość belki. Niestety nie mogę w tej chwili wykonać zdjęć, ale tak właśnie jest.

O co chodzi? Nasi tu byli czy ten typ tak ma :sarcastic:? Jest też jeden wentylator (a nie dwa jak podaje eper).


Poniżej fotograficzna dokumentacja (na dole Kraft, po lewej Thermotec, a po prawej Nissens; później każda po kolei):

20220329_115223.jpg 20220329_115230.jpg 20220329_115237.jpg 20220329_115245.jpg 20220329_115318.jpg 20220329_115326.jpg 20220329_115331.jpg 20220329_115341.jpg 20220329_115345.jpg 20220329_115350.jpg 20220329_234415.jpg 20220329_234509.jpg 20220329_234541.jpg


Teraz bliżej Thermotec i Nissens:

20220329_235001.jpg 20220329_235031.jpg 20220329_235121.jpg 20220329_235139.jpg 20220329_235217.jpg 20220329_234841.jpg 20220329_234936.jpg 20220329_234908.jpg 20220329_234852.jpg


Wypowiedź Qby (10.04.2017):
Chłodnice z zasilaniem i powrotem po jednej stronie miały wszystkie alfy 166 v6 przed FL poza końcówką produkcji przed FL gdzie już weszły grube chłodnice i powrót na dole z prawej strony, a zasilanie z lewej (ale to bardzo krótka seria). Miały także uproszczony układ klimatyzacji z osuszaczem w chłodnicy. (Ja sobie osobiście na taki przerobiłem bo potrzeba mniej gazu i ma mniej uszczelnień).
Wszystkie chłodnice z zasilaniem jednostronnym są cienkie (i były oryginalnie, mam dwie ori na regale na czarną godzinę) i nie ma możliwości zakupu grubej do przed FL bez przerabiania zasilania.
Wyjątkiem jest 2.0 TB gdzie jest gruba chłodnica ale węższa kilka cm ze względu na IC.
W mojej drugiej 166 mam zamontowany zamiennik Thermoteca, kosztował poniżej 200 zł, jest szósty rok i wygląda na to że jeszcze kilka lat pojeźdz, nie ma żadnych problemów z temp.
W skrócie, masz zasilanie jednostronne to masz cienką chłodnice.


Co polecacie do weekendowej jazdy automatem bez buta w podłodze? Jedną z powyższych, drutowanie i dobranie grubszej z innego samochodu czy wykonanie nowej na zamówienie (koszty)?
No i jaki termostat? Behr czy Ricambi?
 
Ostatnia edycja:
Mogli nasi tu byc ale moge sie mylic . Mam juz drugiego Thermoteca (jak wyzej,przedlift) pierwszy wytrzymal 10lat i nigdy nie bylo problemu z chlodzeniem.Bez problemu daje rade w wysokich temp i predkosciach.Termostat Behr to jest Ricambi.
 
Ostatnia edycja:
Tak, ja wiem, że Behr szedł na montaż, ale chodziło mi o taki Made in Italy w pudełeczku Ricambi, a nie Mahle. Pewno to jedno i to samo. Tutaj "leżakowanie" na półce nie powinno mieć żadnego znaczenia?

O.K., jeden głos na Thermoteca (czytałem Twoje wpisy) :)!
 
Ostatnia edycja:
Ja z kolei mam nissensa (cienkiego z wyjściami z jednej strony) również bez problemów nawet w duże upały.
 
O co chodzi? Nasi tu byli czy ten typ tak ma

Ten typ tak ma (w sensie umiejscowienia), jeśli chodzi o samo połączenie to była jakaś dedykowana rura zdaje się metalowa - mogę zrobić zdjęcia jak będę przy aucie (odezwij się na priv jak potrzebujesz szybko). Ja mam grubą z wyjściem przy prawym xenonie, ale to dzięki Qbie od którego kupowałem klamoty. Jeżeli ludzie piszą, że na cienkich jeżdżą tyle lat i jest OK, to ja na twoim miejscu brałbym cienką i się nie przejmował. Skoro nie zakładasz butowania, to będzie OK :)
Z tych trzech Thermotec albo Nissens - wszystkie wyglądają podobnie, ale te 2 firmy mają doświadczenie, a Krafta nie znam.
 
Piszac wytrzymuje mam na mysli 30 stopni na zewnatrz i ogien w daleka trase.Nissens jako firma brzmi lepiej ale jak kupowalem to nie moglem dostac a mialem juz doswiadczenia z Thermo wczesniej.Ori Valeo u mnie wytrzymalo raptem 6lat ,zaraz po kupnie auta sie rozsypywala i przy wysokich predkosciach autostradowych podnosila temp.
 
Ten typ tak ma (w sensie umiejscowienia), jeśli chodzi o samo połączenie to była jakaś dedykowana rura zdaje się metalowa...

O.K., dziękuję! W takim razie wszystko jest w porządku.

- - - Updated - - -

Piszac wytrzymuje mam na mysli 30 stopni na zewnatrz i ogien w daleka trase.Nissens jako firma brzmi lepiej ale jak kupowalem to nie moglem dostac a mialem juz doswiadczenia z Thermo wczesniej.

Przyglądnę się im jutro jeszcze raz i dokonam wyboru. Dziękuję za info!
 
Gratulacje Panie Kolego! Obfita relacja, do tego napisana z sercem :) Cieszę się, że mogłem choćby w drobny sposób zaznaczyć swą obecność w tym projekcie :D
Pracy czeka sporo, ale baza jest bardzo zacna. Na jednym z przesłanych z Ciebie filmików pokazałeś pracę silnika. Tak równo pracującej V-ki nie słyszałem baaaardzo dawno!
Działaj ku chwale, każda 166 jest warta zachowania, a już szczególnie Busso, która jest jak narkotyk. Napiszę krótko - przepadłeś Łukasz :sarcastic:
 
Gratulacje Panie Kolego! Obfita relacja, do tego napisana z sercem :) Cieszę się, że mogłem choćby w drobny sposób zaznaczyć swą obecność w tym projekcie :D

No tak, bez Ciebie i Patryka nadal byłbym tylko marzycielem :thank_you2:!

Pracy czeka sporo, ale baza jest bardzo zacna. Na jednym z przesłanych z Ciebie filmików pokazałeś pracę silnika. Tak równo pracującej V-ki nie słyszałem baaaardzo dawno!

Też tak uważam :o. Mam tylko nadzieję, że powrót na sześćdziesięciu stopniach i kilka postojów na 110-120 nie wyrządziło szkód, które wyjdą w przyszłości :(.

Działaj ku chwale, każda 166 jest warta zachowania, a już szczególnie Busso, która jest jak narkotyk. Napiszę krótko - przepadłeś Łukasz :sarcastic:

Przepadłem już przy Twinsie. Teraz oszalałem :edziadajebuzi:!
 
Amortyzatory
Powrót
Góra