Ja też olałem mechaników Oświęcimskich.
W BoschService gość stwierdził "że kiedyś robił z alfą" ... wizytę oczywiście odwołałem 2 dni przed.
Próbowałem na szrotach wyrwać sondę z dwóch innych 156, ale była wręcz przygnita do rury... masakra jak to wygląda zgnite.
Wizyta w stacji diagnostycznej, odesłał mnie znajomy na transchemie gdzie sprawdzają u nas sondy i elektronikę ogólnie (podobno mają swoje sondy... nie potwierdzę, nie zaproponowano mi tego, ale gość powiedział bardzo ważną rzecz, że jeśli mam nie posypany katalizator to na sondę przed katalizatorem mi on nie wpływa, jeśli wydech jest drożny- a mam tylko jedną sondę).
Więc potem stwierdziłem, że skoro zaoszczędziłem na diagnozie w serwisie, to sobie kupię nówkę. No i siedzi nówka. Pracuje fajnie.
Dziwny fakt jest taki że reset ecu unidiagiem ustawia kąt otwarcia przepustnicy na 27,2* i auto się zwyczajnie dławi mając zapotrzebowanie na 12kg/h a dostając 8kg/h. Po resecie ecu, dodatkowo zaadaptowałem reset silnika krokowego, wstawia się na 29.2* bodajże i już autka gra na przepływie zapotrzebowania na 7-8kg/h i rzeczywistym 12-13kg/h. Więc tyle w temacie napraw w Oświęcimiu.
Co się fajnego dowiedziałem? Na zakładach, mając przegląd u pana L. można za darmo podjechać na aparat do wstrząsów jak ktoś chce sobie sprawdzić wahacze. Tak mi powiedział kierownik

Mój lewy przedni od marca zaczął umierać śmiercią wersalki, ale nawet fajnie brzmi na dziurach
