Dzisiaj odebrałem auto po wymianie poduszek silnika oraz przegubów i łożyska wału. Jedno słowo po odpaleniu silnika: SZOK. Dzwoniące, drżące, głośne auto nagle stało się przyjemnym zwartym sedanem

. Widziałem części po wyjęciu, jedna poducha nawet wyglądała, poza sparciałą gumą (mimo wszystko widocznie wygięta, jak się dokładnie spojrzało), ale druga praktycznie rozwalona kompletnie, przedni przegub w kawałkach (dosłownie), pozostałe dwa nawet jakoś wyglądały, ale jak wymieniać, to w komplecie...
W sumie samochód jechał od razu na pranie tapicerki, więc zrobiłem nim jakieś 20km i nie miałem okazji za bardzo się nacieszyć, ale różnica jest potężna. Zaczynam naprawdę lubić to auto

. Jak sobie porównam "trupa", którym toczyłem się z Karlovych do tego, co jest w tej chwili, to serce rośnie, mimo morza gotówki wpakowanego w ten pojazd.
Tematy mechaniczne chyba nareszcie zakończone, pozostaje dopieszczanie estetyczne (czyt. dokupowanie kolejnych brakujących pierdółek) i zbieranie na lakierowanie budy

. Postaram się wrzucić jakieś fotki wnętrza po czyszczeniu.