Problem po sprzedazy auta

Jajko radca prawny odpowiem tak:
1. sprzedawałeś auto jako osoba fizyczna a wiec kupujący sprawdza sobie auto
2. Musi Ci udowodnić że ZATAIŁEŚ usterkę i o niej WIEDZIAŁEŚ- w tej sprawie nie do udowodnienia.
3. Rzeczoznawcę sobie może powoływać ile chce - to żaden dowód dla ewentualnego sądu - to jest opinia prywatna a jak wiadomo wtedy nie jest bezstronna. W tej sprawie cały ciężar udowadniania spoczywa na KUPUJĄCYM- ty nie robisz nic. Żadnych dyskusji żadnych pertraktacji- widziały gały co kupowały. Jak pójdzie do pierwszego lepszego prawnika to jak jest uczciwy wybije mu bzdury z głowy.
4. Telefon do ignorowanych i spij spokojnie.
podsumowując- kupił frajer uszkodzone auto i teraz szuka jelenia który pokryje koszty naprawy.
Jeżeli będzie Cię nękał zasugeruj mu że powiadomisz policję.
O zawyżoną umowie kwotę nie martw się - to nie problem z punktu widzenia skarbówki wobec Twojej osoby tylko kupującego.

- - - Updated - - -

Jeśli auto jest już rozebrane to po ptakach. Śpij spokojnie ;) Dobry pomysł z tym pismem od radcy prawnego, chociaż nie wiem czy warto naciągać się na koszty. Masz świadka na to, że zapłacił Ci mniej niż jest na umowie?
z jakim pismem- on kupił czy sprzedał?
nie ma co robić sobie kosztów - po co?
 
Jestem ciekaw zakończenia ale wszystko wskazuje na to że gość chce Cię naciągnąć.
 
Sprawa idealna dla redakcji "Turbo Kamery". Dobraliby mu się do tyłka bo pewnie nie jesteś pierwszą osobą którą chce tak załatwić
 
Szkoda że mamy takie liberalne prawo bo jakby mu ręce i nogi ktoś połamał bez konsekwencji to by się odechciało wałków :)
Domaganie się kwoty z faktury a nie realnej przesądza o tym że to naciągacz a nie zwykły kupujący który ma problem.
 
Jak pisałem wyżej kupował uszkodzone - widziały gały co kupowały koniec tematu- jeszcze jeden dwa dni zadzwoni i da sobie spokój. Numer stary jak świat!!
Naciągacz i oszust!!

- - - Updated - - -

Sprawa idealna dla redakcji "Turbo Kamery". Dobraliby mu się do tyłka bo pewnie nie jesteś pierwszą osobą którą chce tak załatwić
Żadna nowość - Takich spraw jest na pęczki

- - - Updated - - -

Szkoda że mamy takie liberalne prawo bo jakby mu ręce i nogi ktoś połamał bez konsekwencji to by się odechciało wałków :)
Domaganie się kwoty z faktury a nie realnej przesądza o tym że to naciągacz a nie zwykły kupujący który ma problem.
Nie- tu chodzi o co innego - żeby ewentualnie wykazywać ze auto nie było uszkodzone tylko całe - za 23 tyś z 2006 r- pomyślcie moment- to był od początku zaplanowany myk.
 
Dzieki chlopaki za pomoc jak sprawa sie wyjasni to napisze wiecej o tym..jeszcze raz dziękuję
 
Uwierz mi z "Turbo Kamerą" miałem do czynienia - dla nich sprawy nietypowe bardzo medialne- to temat jakich setki. Wiem Coś o tym- znany mi osobiście temat skorodowanej całkowicie Mazdy 6 z Rzeszowa.
 
To nie jest tak do końca jak wszyscy pisza.

Zgodnie z art. 559 KC

Sprzedający nie odpowiada za wady powstałe po przejściu własności na kupującego o ile nie powstały one z jego winy, nie przyczynił się do ich powstania.


....
W tym artykule mowa jest o sprzedawcy a nie sprzedającym - to nie jest to samo.
 
Posłuchaj co pisze kolega Dareek bo trafnie to wszystko podsumował. Jak zadzwoni to przekaż mu, ze rozmawiałeś z radcą prawnym i od tej chwili korespondencja będzie toczyła się drogą pisemną za pośrednictwem Kancelarii Prawnej, której zlecasz/zleciłeś poprowadzenie tej sprawy oraz napomknij może, że masz świadka na jaką kwotę rzeczywiście Ci zapłacił i że masz wydrukowane ogłoszenie więc niech nie rżnie głupa bo żaden sąd nie uwierzy, że ktoś jedzie na drugi koniec Polski i DOPŁACA 7 tys. do ceny ofertowej a jak chce to wciągnąć w koszty to jest to przestępstwo karno-skarbowe a cała sprawa wg. twojego Radcy nosi znamiona wyłudzenia a nawet szantażu i zastanawiacie się nad powiadomieniem organów ścigania. Nie wdawaj się w dyskusje tylko mu to przekaż i powiedz, że jak chce to wszystko chcesz mieć od tej pory na piśmie. Dobrze, że piszesz to bo lepiej się poradzić niż samemu dalej robić głupoty (jak z tą umową). Zachowaj zimną krew i chłodną głowę a wszystko będzie ok.
 
Dobra bo widzę ze wszyscy płyną na żaglowcu ale nie wiedza jaki wiatr złapać.

Właściwa odpowiedź już padła - a brzmi ona - OLEJ GOŚCIA.

Nie będę sypał artykułami bo i tak domorośli prawnicy nie znajdą różnicy w sprzedawcy i sprzedającym i wmówią ci, że powinieneś mu udzielić gwarancji i jeszcze sprzedać nowy samochód a jeśli klocki były choć trochę zużyte to przed podpisaniem umowy powinieneś tez je wymienić.

Olać i jeszcze raz olać naciągacza. Nie rozmawiać i nie dyskutować, nie odpisywać - najlepiej grzecznie dziękować za rozmowę i odsyłać do sadu, bo ty już swoją sprzedaż zakończyłeś. Zero tłumaczenia! Ty nie musisz się tłumaczyć!

I nie trać pieniędzy na prawników bo to tylko strata dla kieszeni i strata czasu.

Chcesz ponieść koszty? Kup mi butelkę whisky i podaj nr. gościa - dostanie zestaw pytań i szybko sprawa się zakończy :D

Śpij chłopaku spokojnie i zapomnij o tym cwaniaku. Nie warto psuć sobie humoru.

PS. Turbo kamera chętnie by to łyknęła a w toku dziennikarskiego śledztwa okazałoby się pewnie że nie jesteś pierwszą ofiarą tego cwaniaka.
 
Ostatnia edycja:
z jakim pismem- on kupił czy sprzedał?
nie ma co robić sobie kosztów - po co?
Miałem na myśli sformułowanie "straszaka" w drugą stronę. Mam taki charakter, że bym nie popuścił cwaniaczkowi :P
Co w tym wypadku grozi sprzedającemu za zawyżenie kwoty na fakturze?
 
Aby tą kwestię wyjaśnić spróbuję powiedzmy w skrócie to wyjaśnić.
Wystawienie umowy z zawyżoną wartością to przestępstwo określone w art. 62 § 2 k.k.s., - osoba, która fakturę/umowę lub rachunek za świadczone usługi wystawia w sposób nierzetelny, podlega karze grzywny do 240 stawek dziennych. Na mocy § 5 cytowanego przepisu w przypadku mniejszej wagi sprawca odpowiada jak za wykroczenie skarbowe. Sprawcy można zarzucić również przestępstwo (wykroczenie) opisane w art. 56 k.k.s., tj. poświadczenie nieprawdy w deklaracji podatkowej. Na tym nie koniec, ponieważ zachowanie polegające na poświadczeniu nieprawdy w dokumencie co do okoliczności mającej znaczenie prawne stanowi przestępstwo określone w art. 271 § 1 kodeksu karnego zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. Przede wszystkim kupujący może zostać uznany za współdziałającego w dokonaniu czynu zabronionego z art. 62 § 2 k.k.s. Dodatkowo może zostać postawiony mu zarzut posługiwania się dokumentem, w którym poświadczono nieprawdę (art. 273 kodeksu karnego).
Jak to się mówi - kto pierwszy, ten lepszy i by udupić kupującego wystarczy skorzystać z instytucji czynnego żalu z art. 16 k.k.s. O popełnionym przestępstwie można zawiadomić organ powołany do ścigania, ujawniając istotne okoliczności tego czynu, w szczególności osoby współdziałające w jego popełnieniu. Takie działanie przede wszystkim pozwoli na uniknięcie kary. Istnieje szansa na to, że przeprowadzone postępowanie podatkowe lub karnoskarbowe ustali prawdziwą wartość transakcji, a w konsekwencji sprzedający będzie miał możliwość udowodnienia faktu że pojazd sprzedał już po obniżonej cenie i kupujący nie może się domagać obniżenia wartości pojazdu (czyli zwrotu kosztów), gdyż cena sprzedaży już je zawierała. Należy tu pamiętać o ustawowych ograniczeniach. Otóż zgodnie z art. 16 § 5 k.k.s. zawiadomienie jest bezskuteczne, jeżeli zostało złożone: - w czasie, kiedy organ ścigania miał już wyraźnie udokumentowaną wiadomość o popełnieniu przestępstwa skarbowego lub wykroczenia skarbowego – więc jak na wstępie „kto pierwszy ten lepszy”. Przegrany będzie musiał liczyć się z konsekwencjami karnymi. Dodatkowo jeśli kupujący chciał koszty wrzucić w firmę, będzie zobowiązany do złożenia korekt deklaracji podatkowych oraz do uiszczenia uszczuplonych podatków.

PS. I jeszcze jedno. Tej opcji nie można używać jako tzw. straszaka. Jeżeli nasz cwaniak jest dobrze poinformowany lub zna prawo, po takim "straszaku" pierwszy skorzysta z instytucji czynnego żalu to my będziemy odpowiadać za nierzetelną umowę. Jeżeli już to - trzeba złapać się za jaja i zgłosić przestępstwo.

PS2. Generalnie to zawyżenie wartości pojazdu nawet jeśli chodzi o wrzucenie kosztów w firmę (ciekawe jak odliczyć VAT na umowę kupna sprzedaży od osoby fizycznej? Akurat tu się nie znam więc nie wiem czy się da) jest dla mnie nie jasne i dziwne. Podejrzewać można, iż kupujący dokonał takiej transakcji już z zaplanowanym zamiarem dochodzenia roszczeń, gdyż w dowodach orzeczenie rzeczoznawcy określa stopień wartości pojazdu z usterką w stosunku do ceny rynkowej. Więc okazało by się w tym przypadku, że po uwzględnieniu rzekomej usterki zakup i tak byłby okazją dla kupującego a sprzedający nie musiałby nic oddawać.
 
Ostatnia edycja:
Nie- tu chodzi o co innego - żeby ewentualnie wykazywać ze auto nie było uszkodzone tylko całe - za 23 tyś z 2006 r- pomyślcie moment- to był od początku zaplanowany myk.
Ha, faktycznie, na to nie wpadłem, dobry patent :)
Ale i tak bym gościa połamał.
 
PS. I jeszcze jedno. Tej opcji nie można używać jako tzw. straszaka. Jeżeli nasz cwaniak jest dobrze poinformowany lub zna prawo, po takim "straszaku" pierwszy skorzysta z instytucji czynnego żalu to my będziemy odpowiadać za nierzetelną umowę. Jeżeli już to - trzeba złapać się za jaja i zgłosić przestępstwo.
Czyli nie ma się nad czym zastanawiać, trzeba działać.
 
PS2. Generalnie to zawyżenie wartości pojazdu nawet jeśli chodzi o wrzucenie kosztów w firmę (ciekawe jak odliczyć VAT na umowę kupna sprzedaży od osoby fizycznej? Akurat tu się nie znam więc nie wiem czy się da) jest dla mnie nie jasne i dziwne.

VAT i koszty to zupełnie różne pojęcia. VATu przy zakupie na umowę od osoby fizycznej (i w wielu innych przypadkach także) odliczyć oczywiście nie można, bo VATu na takiej umowie po prostu nie ma. Z kolei koszty poniesione w działalności pomniejszają dochód, a więc mają bezpośredni wpływ na wysokość podatku dochodowego do zapłaty. W przypadku środka trwałego (jakim jest samochód) o takiej wartości w grę wchodzi także oczywiście amortyzacja, niemniej, efekt jest ostatecznie bardzo podobny: droższy zakup -> większy koszt -> mniejszy dochód -> mniejszy podatek dochodowy (zależy od formy opodatkowania od kilku do kilkudziesięciu %, typowo 18%).
Opisywana sytuacja wygląda jednak na celową zagrywkę w celu wyłudzenia kasy od sprzedającego, a bajka o kosztach na firmę to chyba tylko zasłona dymna, aby nie wzbudzić podejrzeń po co mu większa kwota na umowie (w końcu większa kwota -> większy PCC do zapłaty w US - ale to tylko 2%, więc zasłona z kosztami może być przekonująca).
Tym niemniej - "donos na siebie" i czynny żal do urzędu skarbowego jak radzi Bonzo to zasadniczo szach-mat dla cwaniaczka.
 
W "donosie" warto napisać, że zostało się zmanipulowanym przez kupującego, gdyż pojazd był po kolizji co znacznie obniżyło jego wartość, jednak kupujący wprowadził cię w błąd mówiąc, że kupuje na firmę i musi być na umowie wartość rynkowa pojazdu bo taką kwotę będzie mógł odliczyć od podatku, a ty z uwagi na nieznajomość prawa uległeś tej namowie. Jednak z uwagi na to że dowiedziałeś się, że jest to niezgodne z prawem już po czasie, informujesz o tym fakcie urząd. :D No i pozamiatane :D
[MENTION=65215]Maras1823[/MENTION] jeśli byś się zdecydował to masz ode mnie gotowca bo na pewno w głowie masz taki mętlik, że zaraz zapytasz jak złożyć takie pismo :D
 

Załączniki

Ostatnia edycja:
Niekoniecznie to musi wyglądać na celową zagrywkę. Trochę bronię gościa bo wydaje mi się, że miał po prostu pecha. Jest teraz w przysłowiowej czarnej d.pie i dlatego straszy że odbierze swoje 23, żeby zmusić naszego forowicza do partycypowania w kosztach. Tonący brzytwy się chwyta.
Dlaczego nie musi być oszustem zawyżając kwotę do 23 tys. Np dlatego, że zrobił to w celu podwyższenia sobie kosztów, ale nie tylko. Mógł np wymyślić konstrukcję w celu wyciągnięcia np dotacji Unijnej. Mógł także zrobić to po to, a by np bank mu to zrefinansował. Mógł także zawyżyć swój udział finansowy w jakimś przedsięwzięciu. Możliwości wiele.
 
Pompa to część zużywająca się, eksploatacyjna. Czy sprzedający pokleił ją gumą do żucia? A może pęknięcie opony, zużyte klocki, czy zerwany pasek rozrządu, bądź kończące się sprzęgło też ma być formą dochodzenia roszczeń w zaznaczę - kupnie UŻYWANEGO pojazdu?
Nie wpadajmy w paranoje. To co się tu wydarzyło jest chore i trzeba ratować kolegę z forum bo cwaniak chce go zmanipulować a ten już jest skłonny mu ulec!
 
Niekoniecznie to musi wyglądać na celową zagrywkę. Trochę bronię gościa bo wydaje mi się, że miał po prostu pecha. Jest teraz w przysłowiowej czarnej d.pie i dlatego straszy że odbierze swoje 23, żeby zmusić naszego forowicza do partycypowania w kosztach. Tonący brzytwy się chwyta.
Dlaczego nie musi być oszustem zawyżając kwotę do 23 tys. Np dlatego, że zrobił to w celu podwyższenia sobie kosztów, ale nie tylko. Mógł np wymyślić konstrukcję w celu wyciągnięcia np dotacji Unijnej. Mógł także zrobić to po to, a by np bank mu to zrefinansował. Mógł także zawyżyć swój udział finansowy w jakimś przedsięwzięciu. Możliwości wiele.
sprawa prosta - kupował auto UŻYWANE od OSOBY FIZYCZNEJ- wszelkie żale może sobie wylewać gdzie chce. Zachowanie gościa to typowe cwaniactwo i tyle. jak pisałem wczorja olać i tyle.
Co do skarbówki - podejrzewam że kupujący zgłoszeniem tego faktu nigdzie nie poleci bo zapewne nie pierwszy jego "wałek" dlatego szansa na jego ruch jest jak wygrana w totolotka.
Inna kwestia że przy zawiadomieniu musiałby wykazać z jakich powodów osoba fizyczna sprzedając chciała zawyżyć kwotę na umowie bo żadnego interesu w tym nie ma. Mądrych tam w skarbówce mało ale raczej nikt w takie zawiadomienie nie uwierzy. Instytucja czynnego żalu nie przesądza o braku z automatu odpowiedzialności karno- skarbowej - o tym decyduje organ czy to "łyknie" czy nie- w tych okolicznościach - wątpię!!
 
Amortyzatory
Powrót
Góra