Cześć, w sobotę byłem oglądać to auto, na razie bez jazdy próbnej i sprawdzenia na stacji, chciałem tylko zobaczyć, czy będzie mi odpowiadać. Nosiłem się z tym, żeby w tygodniu pojechać dokładniej sprawdzić, ale trafiłem na Twój wpis i informację niżej, że jest w ofercie od października. Sprawdzałeś może dokładniej to auto, miało jakieś istotne wady, które zdecydowały o rezygnacji z zakupu?
Dziś byłem oglądać drugi raz, z zamiarem kupna w razie braku zauważenia jakiś niepokojących rzeczy. I o ile w samochodzie, na tyle na ile mogłem zweryfikować, nic przekreślającego nie znalazłem (dość kiepsko działa sterowanie prawego lusterka w dół, nie działały przyciski od szyb na miejscach z tyłu, brak koła zapasowego) to jednak rozmowa z pracownikiem oraz ogólny obraz tego komisu dość mocno mnie zniechęciły, żeby się zdecydować na zakup. Mimo, że auto do tej pory kusi, ale rozsądek nakazuje nie ryzykować.
Przyszedłem od razu z prośbą o kluczyk, żeby odpalić i sobie posprawdzać co nie działa. Tu pierwsze rozczarowanie - jeden z pracowników sam najpierw wszedł i odpalił, żeby przestawić samochód, więc nie sprawdziłem, jak wyglądają kontrolki, jak gasną (później jak stał włączony to żadna wskazująca na jakieś problemy się nie paliła, ale wiadomo, można to obejść). Po chwili przyjechał drugi pracownik i z nim dalej już rozmawiałem na temat auta.
Ni to stwierdziłem, ni spytałem, że samochód już trochę stoi, na co wyjaśnieniem tego było, że mieli już zadeklarowanego kupca, który zostawił 2000 PLN zaliczki, ale od dwóch miesięcy nie odezwał się, nie przyjechał, nie ma z nim kontaktu, nie mają jego adresu, więc postanowili że dalej będą próbować sprzedać. Później jeszcze powiedział, że obniżyli ostatnio cenę o taką kwotę właśnie przez to, że tamten zostawił zaliczkę.
Jeszcze co do ceny - na placu ma na tabliczce 41500 albo 41900 PLN, i jak zaczął mówić o cenie to, że jest wtedy w ramach tego też gwarancja (a mimo to piszą o niej też w ogłoszeniach, gdzie cena jest 4 tys. niższa - czyli przyciągają "gwarancją", za którą musisz zapłacić).
Na moją informację o braku koła tak trochę rozbawiony stwierdził mniej więcej "aaa, samochód ma tyle lat to mogło się gdzieś zapodziać, ale zestaw naprawczy dużo nie kosztuje, więc to nie problem".
Po obejrzeniu auta poprosiłem o jazdę próbną. Powiedziałem tylko, żeby trochę przeparkował i stanął przodem do wyjazdu, żebym nie musiał manewrować, na co on siadając już za kierownicą "A to Ty chcesz prowadzić? Jak coś zrobisz to płacisz". Ok, kolejna lampka ostrzegawcza, ale odpuściłem i pojechałem jako pasażer. Pomijam, że zaczął do mnie mówić na Ty bez choćby przedstawienia się i zaproponowania takiej formy.
Na początku jazdy zagadałem tak bardziej ogólnie, że z tego co czytałem te Alfy, ale głównie przedliftowe miały kłopoty z Multiair, do tego nie wiadomo jak z turbo przy takim przebiegu, i tu chyba trafiłem w jakiś czuły punkt, bo zaczął zdenerowany mówić, że "jak Ty chcesz rozpoznać, że turbo się psuje? Może być do robienia i przy przebiegu 50 tys., i 300 tys. km, i co Ty w ogóle z czymś takim na początku, tak to w ogóle nie mamy o czym rozmawiać". W tym momencie chciałem już powiedzieć, żeby w takim razie zawracał, bo tylko tracę czas, ale uznałem, że skoro już jadę to zobaczę jak taka Alfa jeździ. Ale tu już miałem zapaloną czerwoną lampkę i zrezygnowałem z pomysłu, żeby brać od razu to auto. BTW w trakcie dość krótkiej jazdy zdążył jeszcze odebrać telefon i dość mocno przekroczyć dopuszczalną prędkość..
Tutaj warto wspomnieć, że część aut które wystawiają, jest powypadkowych. Te oferty nie mają zaznaczonego "Bezwypadkowe TAK", więc to jest ok, ale w opisie próżno szukać informacji, że auto zostało poskładane i co dokładnie było robione. Może to standard w branży, nie wiem, ale ja jestem zwolennikiem pełnej transparentności, więc dla mnie oczywiste byłoby poinformowanie na przykład o tym, jak auto wyglądało przed zrobieniem. I o ile Alfa jest wg oferty bezwypadkowa, to też próżno szukać informacji o jakiś punktach, które mogą wymagać zrobienia, a to że auto przy tym przebiegu to raczej nie jest igła to oczywiste. W drodze powrotnej właśnie nawiązałem do tego, że widziałem że wystawiają część aut zrobionych po wypadkach, itp., ale w żaden sposób się do tego nie odniósł, nie był chętny do dyskusji w tym temacie.
Z rzeczy sprawdzonych wcześniej - samo auto wg raportu z autobazy nie ma nic niepokojącego poza tym, że służyło w Danii do prywatnych przewozów pasażerskich. Sam komis - w tym miejscu albo funkcjonowały inne komisy, albo zmieniali nazwę/firmę, co też nie jest zbyt zachęcające. Samych danych firmy nie mają podanych na Otomoto, strony www chyba też nie mają, ale prawdopodobnie jest to firma AUTO PROFESSIONAL SP Z O O.
Podsumowując - auto wydaje się atrakcyjne cenowo i przy tym generalnie sprawne, ale biorąc pod uwagę nerwowość pracownika oraz to, że komis sprzedaje powypadkowe, które wyglądają na dobrze zrobione, to prawdopodobnie jeżeli w Alfie były niepokojące objawy psucia się rzeczy, które mogłyby zacząć generować koszty, to pewnie byli w stanie je dobrze zamaskować. Chociaż nadal mam wątpliwości, czy nie zaryzykować - liczyłem się z tym, że auto może wymagać włożenia paru tysięcy, żeby wszystko zrobić, ale tutaj może moje obawy są niesłuszne, a może jest to potencjalna skarbonka bez dna.
Dla potomnych, którzy by szukali podobnych informacji - piszę tu o Alfie z ogłoszeń:
otomoto.pl/oferta/alfa-romeo-giulietta-1-4-benz-170koni-klimatronik-bezwypadkowa-serwis-do-konca-nowy-rozrzad-ID6E9Qq7.html
olx.pl/d/oferta/alfa-romeo-giulietta-1-4-benz-170koni-klimatronik-bezwypadkowa-serwis-do-konca-nowy-rozrzad-CID5-IDLYjB9.html
allegro.pl/ogloszenie/alfa-romeo-giulietta-1-4-benzyna-170km-11917258268
VIN: ZAR94000007397345
Komis:
AUTO PRO
Kartuska 328
80-125 Gdańsk